• POL

Wyścig po sławę i chwałę. Historia napisze się na naszych oczach?

Autor: Piotr Nowik

Rozpoczyna się wielkie święto kolarstwa! 184 zawodników, 3333 km do przejechania, zapewnione emocje oraz miejsce w historii dla zwycięzcy. W sobotę startuje 113. edycja największego wyścigu świata – Tour de France. Tego żaden fan kolarstwa nie może przegapić.

Lipiec przyniósł kumulację największych imprez sportowych. Kibiców piłki nożnej rozpala mundial, miłośnicy tenisa śledzą Wimbledon, a teraz nadchodzi czas fanów kolarstwa, którzy będą żyli Wielką Pętlą.

https://x.com/LeTour/status/2071599627401355291

Jedna wygrana od historycznego wyniku

Emocje w tym roku są gwarantowane. Kibice przede wszystkim ostrzą sobie zęby na pojedynek Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates – XRG) z Jonasem Vingegaardem (Team Visma Lease a Bike). Duńczyk Wielką Pętlę wygrał dwa razy, a Słoweniec aż cztery, więc kolejne zwycięstwo Pogačara będzie oznaczało, że dołączy do legendarnego kwartetu zawodników (Jacques Anquetil, Eddy Merckx, Bernard Hinault i Miguel Indurain), którzy w Tour de France triumfowali pięciokrotnie. Vingegaard wcale jednak nie zamierza szeroko otwierać rywalowi drzwi do historii, a wysoką formę udowodnił już m.in. podczas Giro d’Italia, który skończył w różowej koszulce lidera.

Dwóch herosów dzisiejszego kolarstwa kibice w Barcelonie przywitali gorąco podczas prezentacji drużyn:

https://x.com/LeTour/status/2072744614755283039

https://x.com/LeTour/status/2072741938277634177

W 113. Tour de France zobaczymy także dwóch Polaków. Michał Kwiatkowski (Netcompany INEOS) to wyjadacz francuskich tras, w latach 2020 i 2023 wygrał nawet etap Wielkiej Pętli. Z kolei Kamil Gradek (Bahrain Victorious) na starcie największego wyścigu świata stanie po raz trzeci.

Emocje od samego początku

Tym razem Wielka Pętla startuje z Hiszpanii, a prologiem będzie sobotnia drużynowa jazda na czas ulicami Barcelony (19,7 km). W niedzielę zawodników czeka pagórkowaty etap z Tarragony do Barcelony (178 km), a z Hiszpanią pożegnają się w poniedziałek górzystym przejazdem z Granollers do francuskiego Les Angles.

https://x.com/LeTour/status/2072794756472533363

Wiele wskazuje, że w tym roku Tour de France błyskawicznie się rozkręci. Niektóre edycje powoli wchodziły na wyższe obroty na trasach głównie płaskich i pagórkowatych, ale tegoroczny wyścig będzie jak pudełko czekoladek – każdy kibic znajdzie w nim coś dla siebie.

Już w pierwszych dziewięciu dniach zawodnicy zaliczą: jazdę na czas, dwa etapy górskie, trzy pagórkowate i trzy płaskie. Później nastąpi dzień przerwy i w kolejnym tygodniu znów więcej będzie etapów z poważnymi przewyższeniami niż płaskich.

Piękne obrazki na zakończenie

Wyścig zapewne rozstrzygnie się w ostatnim tygodniu (21–26 lipca). Wówczas organizatorzy zaserwowali jazdę na czas i aż trzy dni z wysokimi górami. Najbardziej pasjonująco zapowiada się przedostatni, królewski etap z Bourg-d’Oisans na L’Alpe d’Huez, który będzie miał 172 km długości i 5600 m przewyższenia.

https://x.com/LeTour/status/1981305336691634418/photo/1

Ciekawie powinno być także nazajutrz. Choć zapewne zwycięzca będzie już wyłoniony, to jednak wspinaczki brukowanymi uliczkami wzgórza Montmartre w drodze na Pola Elizejskie będą pięknymi obrazkami dopełniającymi 113. edycję Tour de France.

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl