• POL

Kapitalny Jonas Vingegaard. Historia została napisana na naszych oczach

Autor: Piotr Nowik

Jonas Vingegaard (Team Visma Lease a Bike) skompletował zwycięstwa we wszystkich wielkich tourach! Duńczyk właśnie wygrał 109. Giro d’Italia i przeszedł do historii światowego kolarstwa. – To coś niesamowitego, spełnienie marzeń – nie krył wzruszenia niespełna 30-letni kolarz.

https://x.com/giroditalia/status/2061130352303743474

Jonas Vingegaard wszedł do panteonu największych zawodników w dziejach. Do dwóch wygranych Tour de France i ubiegłorocznego zwycięstwa w Vuelta a España Duńczyk właśnie dorzucił triumf w klasyfikacji generalnej Giro d’Italia. Ten hat trick stawia go w jednym szeregu z takimi legendami jak: Jacques Anquetil, Felice Gimondi, Eddy Merckx, Bernard Hinault, Alberto Contador, Vincenzo Nibali oraz Chris Froome. – To piękna historia – nie miał wątpliwości Dariusz Baranowski, znakomity były polski kolarz, który komentował wyścig w Eurosporcie.

https://x.com/giroditalia/status/2061199927028404316

A to wszystko wydarzyło się w czasach, gdy kolarski świat żyje raczej kolejnymi zwycięstwami Tadeja Pogačara i zastanawianiem się, gdzie jest szczyt możliwości słoweńskiego zawodnika. I choć Pogačar wciąż wydaje się fenomenem, to jednak nie może pochwalić się takim osiągnięciem jak Vingegaard.

„To był wielki zaszczyt”

Tegoroczne Giro d’Italia od początku układało się zgodnie z planem Duńczyka. Nie forsował tempa, nie atakował pazernie kolejnych etapów, tylko szykował się na decydujące starcia. Pod koniec pierwszego tygodnia ścigania był nawet poza pierwszą dziesiątką klasyfikacji generalnej, ale później wygrał siódmy oraz dziewiąty etap i tym samym przygotował sobie pozycję do ataku na lidera. Afonso Eulalio (Team Bahrain Victorious) przez blisko 10 dni dzielnie bronił różowej koszulki, ale w górach musiał już uznać wyższość Vingegaarda.

https://x.com/giroditalia/status/2061190985527284197

W ostatnim tygodniu zawodnik Team Visma Lease a Bike wygrał trzy etapy i później już tylko kontrolował sytuację. – To zaszczyt jechać przez Rzym w różowej koszulce. To coś niesamowitego, wygranie Giro jest spełnieniem marzeń. Aż brakuje mi słów – mówił na mecie Vingegaard.

Piękne sceny na podium

Na podium Duńczyk wszedł wraz ze swoimi dziećmi, a jego żona nie kryła wzruszenia. Gdy z głośników zabrzmiał hymn Danii, wszyscy mieli łzy w oczach. – Moja rodzina zawsze jest przy mnie – podkreślał Vingegaard.

W klasyfikacji generalnej Duńczyk o ponad pięć minut wyprzedził Austriaka Felixa Galla (Decathlon CMA CGM Team) oraz o ponad sześć minut Australijczyka Jaia Hindleya (Red Bull Bora Hansgrohe). Klasyfikację punktową wygrał Francuz Paul Magnier (Soudal–Quick-Step), górską Włoch Giulio Ciccone (Lidl–Trek), młodzieżową Portugalczyk Afonso Eulalio (Team Bahrain Victorious), sprinterską Włoch Manuele Tarozzi (Bardiani–CSF 7 Saber), a drużynową holenderski zespół Visma Lease a Bike.

https://x.com/giroditalia/status/2061196145943036039

Teraz zawodników czeka kilka dni przerwy, ale wszyscy już myślami są przy Tour de France, który w tym roku rozegra się między 4 a 26 lipca.

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl