Świetna inauguracja sezonu w wykonaniu Jaya Vine’a! Zawodnik UAE Team Emirates-XRG wygrał Santos Tour Down Under 2026, choć przebieg rywalizacji podczas ostatniego etapu próbowali zakłócić niespodziewani goście.
Od lat inauguracja wyścigów UCI World Tour ma miejsce w Australii. Zawodnicy, którzy niedawno jeszcze przebywali na urlopach, przed tymi zawodami stawiają sobie wiele pytań. „W jakiej jestem formie?”, „Jak wpłynie na mnie zmiana stref czasowych?”, „Czy będzie mi doskwierać błyskawiczna zmiana zimy na mocne słońce?” – niewiadomych przed Santos Tour Down Under zawsze jest sporo, ale chyba nikt nie spodziewał się tego, co wydarzyło się w tym roku.
Na trasę wparowały kangury
Prolog wygrał Brytyjczyk Samuel Watson (Ineos Grenadiers), a po pierwszym etapie liderem klasyfikacji generalnej został Duńczyk Tobias Lund Andresen (Decathlon CMA CGM). Wtedy jednak wyższy bieg wrzucił Jay Vine i prowadzenia nie oddał aż do końca.
https://x.com/tourdownunder/status/2015300221463650372
Podczas decydującego przejazdu na trasie działy się jednak rzeczy niesłychane. 95 km przed metą na trasę wyścigu wparowały… kangury. Z jednej strony sytuacja mogła wydawać się zabawna, ale z drugiej – należy pamiętać, że te charakterystyczne dla Australii zwierzęta mogą ważyć znacznie powyżej 50 kg. Przy zderzeniu z rozpędzonym rowerzystą stają się więc przeszkodą, która może wyrządzić sporą krzywdę.
Zawsze chowają się w krzakach…
I tak też było w przypadku Menno Huisinga (Visma | Lease a Bike), który ucierpiał najpoważniej z całego peletonu – złamał obojczyk. Kilku zawodników zostało też poobijanych, na czele z liderem Jayem Vine’em.
https://x.com/TheNationalNews/status/2015763390766199016/video/1
– Wszyscy pytają mnie, co jest najniebezpieczniejszą rzeczą w Australii, a ja zawsze odpowiadam: kangury. Czekają i chowają się w krzakach. I wyskakują tuż przed rower, gdy już nie da się zatrzymać. Dzisiejsze zdarzenie jest tego potwierdzeniem – podkreślał Australijczyk.
„Jestem niezmiernie dumny”
Vine zdołał się jednak pozbierać i wraz z peletonem pomknął za grupą uciekinierów. 40 km przed metą ich strata wynosiła już tylko minutę, a różnica została całkowicie zredukowana tuż przed finiszem. Na zwycięstwo czaił się przedstawiciel gospodarzy, Brady Gilmore (NSN Cycling Team), ale ostatecznie jako pierwszy linię mety przeciął Matthew Brennan (Team Visma | Lease a Bike). Brytyjczyk zgarnął zwycięstwo etapowe, a cały wyścig padł łupem Vine’a. Drugie miejsce w klasyfikacji generalnej zajął Finn Fisher-Black (Red Bull-BORA-hansgrohe), a trzecie – Duńczyk Tobias Lund Andresen (Decathlon CMA CGM Team).
https://x.com/tourdownunder/status/2015607246835863580
– W miarę trwania wyścigu mieliśmy coraz więcej pecha. Wszyscy, którzy dzisiaj zostali, wykonali niesamowitą pracę. Jestem niezmiernie wdzięczny i dumny, że jestem częścią tego zespołu – podsumował Vine.
Teraz zawodników czeka w Australii jeszcze jeden wyścig – Cadel Evans Great Ocean Road Race (1 lutego), a później peleton zamelduje się na Bliskim Wschodzie, gdzie odbędzie się UAE Tour (16–22 lutego).




