Dlaczego zimą warto uprawiać kolarstwo przełajowe?
Kolarstwo przełajowe ma swoje wady, ale zalet jest zdecydowanie więcej. To sport, który wymaga przede wszystkim dyscypliny oraz sumienności. Regularna aktywność jest ważna w każdym sporcie, bez niej efekty będą bardzo trudne do osiągnięcia. Dlatego warto rozważyć aktywne uczestnictwo w zajęciach i wyścigach przełajowych – okazuje się bowiem, że zimowa jazda na rowerze cieszy się wśród młodzieży dużą popularnością. O ile treningi na szosie należą do mniej przyjemnych, głównie przez długotrwałą ekspozycję na wiatr, to przełaj, który w swojej charakterystyce jest sportem bardzo dynamicznym, na pewno nie pozwoli nam zmarznąć (aż tak bardzo). Kontakt z rowerem można więc zdecydowanie wydłużyć, bawiąc się przy tym doskonale oraz poprawiając technikę, wydolność i odporność poprzez hartowanie.
Czy kolarstwo przełajowe przygotowuje do sezonu letniego?
Historia kolarstwa przełajowego, zarówno nasza lokalna, jak i międzynarodowa, pokazuje, że świetnie odnajdują się tam i wspólnie rywalizują specjaliści od szosy i MTB. Czy więc możemy kolarstwo przełajowe traktować jako etap przygotowań do sezonu letniego? I tak, i nie. Z fizjologicznego punktu widzenia aktywności przełajowe są bardzo dynamiczne, odbywają się więc na bardzo wysokim tętnie, czego zimą raczej powinno się unikać, ale… jeśli po sezonie przełajowym, który w tym roku w Polsce skończył się 11 stycznia, zrobimy uczciwą, solidną przerwę, można się pokusić o taki sposób przygotowań. Wszystko jest kwestią mądrego planu – jeśli ktoś traktuje to jako sport, a nie zabawę. Na pewno przełaj uczy techniki jazdy na rowerze w zupełnie innym wymiarze. Zmienne warunki, trenowanie i ściganie w błocie, po trawie i po śniegu, a nawet po lodzie pozwalają nauczyć się bardzo, bardzo dużo. Umiejętności te przydadzą się w sezonie letnim i nie ma znaczenia, czy docelowo jeździmy na szosie, MTB, czy na torze kolarskim.
Od kilku zawodników do całej drużyny
Ja osobiście bardzo mocno rozwijam tę odmianę kolarstwa w mojej szkółce. Dwa lata temu byliśmy na przełajach praktycznie niewidoczni. W zeszłym roku wystawiliśmy już reprezentację złożoną z 8–10 zawodników. W obecnym sezonie jeździliśmy na wyścigi składem liczącym od 15 do 20 osób. Wszyscy ci młodzi adepci kolarstwa uczyli się nowych rzeczy, trenowali w warunkach, w jakich ich rówieśnicy nie wyszliby z domu na spacer, wstawali rano, by regularnie jeździć na zawody w całym kraju. Aspekt bezpośredniego kontaktu z innymi nastolatkami, radzenia sobie z wyścigowym stresem, uczenia się porażek czy samodzielności uważam za ogromny plus w kształtowaniu młodego człowieka – sportowca.
Błoto, emocje i piernikowe nagrody
Dlatego w ramach integracji ze środowiskiem przełajowym zorganizowałem w Sobótce Młodzieżową Ustawkę Przełajową. Tak na początek, jako starter być może czegoś większego, by spróbować przekonać nieprzekonanych, że warto. Bo jak inaczej można za zgodą rodziców utaplać się w błocie po łokcie i przeżyć coś nowego? Inicjatywa została przyjęta bardzo entuzjastycznie, myślę, że warto kontynuować podobne akcje szkoleniowe, które poprzez zabawę uczą zupełnie innego stylu jazdy na rowerze. Nam akurat sprzyjały warunki pogodowe, było względnie ciepło, ale wilgotno, dzięki czemu wiele elementów technicznych było bardzo śliskich i wymagało albo podejmowania ryzyka w ich przejechaniu, albo sprawnego zeskoczenia z roweru i pokonania ich biegiem. Upadki, jeśli się zdarzały, to na niskich prędkościach i spowodowane były uśliźnięciem przedniego koła, po czym następowało lądowanie w błocie. Kilka podbiegów, które mieliśmy na trasie, najmłodsi pokonywali wręcz na kolanach, gdyż bez specjalnego obuwia nie było szansy poradzić sobie z nimi inaczej. Czy ktoś w związku z tym narzekał? Absolutnie nie. Wszyscy świetnie się bawili na swoich pierwszych zawodach przełajowych, na których nagrodą za pokonanie trasy był piernik w kształcie roweru.
Jak rodzą się nowe, sportowe talenty?
Takie małe oddolne inicjatywy pozwalają otworzyć środowisko kolarskie na zupełnie nowe osoby, które nie chcą startować ani w wyścigach MTB, ani szosowych, bo są one bardzo często doskonale zorganizowanymi imprezami stojącymi na wysokim poziomie sportowym. Znamy przypadki wyłowienia talentu w danym sporcie dzięki właśnie niszowej oddolnej imprezie. Ponadto uśmiechy na twarzach uczestników Młodzieżowej Ustawki Przełajowej pokazały, że warto to robić w przyszłości.






