Dla takich chwil trenuje się całą karierę i poświęca znaczną część życia. Rafał Majka w kapitalnym stylu wygrał niedzielny etap Vuelta a Espana, a zwycięstwo zadedykował dzieciom oraz zmarłemu ojcu.

To był piękny wyścig kolarza z Zegartowic. Po przejściu Majki do UAE Team Emirates spekulowano, że już na dobre zostanie przypisana mu drugoplanowa rola pomocnika, ale tym razem Polak dostał zielone światło do ataku i doskonale wiedział, co z tym zrobić.

Samobójcza taktyka?

Majka nie chciał stracić szansy i zaatakował bardzo wcześniej, gdy do mety było jeszcze ponad 100 kilometrów. Na pierwszy rzut oka była to samobójcza taktyka, ale w niedzielę Polak był niesamowicie mocny. Wraz z nim w ucieczkę zabrali się Fabio Aru (Team Qhubeka-NextHash) i Maxim Van Gils (Lotto Soudal), ale z czasem ten drugi nie wytrzymał tempa. Peleton próbował atakować wspólnie, później utworzono grupę pościgową, ale Majka ciągle był piekielnie silny. Odczuł to również Aru, który też musiał spasować, a to oznaczało, że Polak ponad 80 kilometrów będzie musiał walczyć sam. I walczył jak lew, utrzymując nad goniącymi go rywalami co najmniej półtorej minuty przewagi. Najaktywniejszy był wtedy Steven Kruijswijk (Jumbo-Visma), ale Polak trzymał Holendra na bezpieczną odległość.

Kilkaset metrów przed metą Majka już wiedział, że tego dnia nie ma na niego mocnych. Zacisnął pięści, podniósł ręce do góry i z uśmiechem na ustach wygrał drugi w swojej karierze etap Vuelta a Espana (poprzednio triumfował w 2017 r.).

– To coś wyjątkowego. Czasami wiele razy próbujesz zabrać się w odjazd, ale nie jest to łatwe. Próbowałem uciekać od samego początku, na nikogo nie czekałem. Chciałem wygrać etap dla mojego zmarłego ojca oraz dwójki moich dzieci, a także dla wspaniałej drużyny, jaką jest UAE Team Emirates. Jestem bardzo szczęśliwy, bo miałem zły początek sezonu, co nie było łatwe, ani dla mnie, ani dla mojej rodziny – mówił na mecie szczęśliwy Polak.

Później na facebooku Majka napisał m.in. „Wiele emocji towarzyszyło mi po przekroczeniu linii mety, ale cały czas powtarzam, że ZAWSZE warto walczyć i wierzyć w to, co się robi! MAMY TO!”

Wow!To była niedziela wielkich emocji.Dzisiaj cały zespół UAE Team Emirates pomógł mi osiągnąć sukces, który zostanie…

Posted by Rafał Majka on Sunday, August 29, 2021

Gdyby opierać się tylko na liczbach Polaka z tegorocznej Vulety, to niewielu wskazywałoby go w roli faworyta do wygrania etapu. Przed niedzielnym ściganiem zajmował 22. miejsce w klasyfikacji generalnej (obecnie jest 18.), a najlepszym miejscem etapowym było 29., zdobyte podczas dziewiątej kampanii. Gdy jednak w niedzielę Polak zaatakował, wszystkie te zestawienia można było wrzucić do kosza.

Czas na decydujący tydzień

Dziś zawodnicy mają ostatni dzień przerwy w ściganiu, a później zapowiadają się niesamowite emocje. W klasyfikacji generalnej prowadzi Odd Christian Eiking (Intermarche – Wanty – Gobert Materiaux), który ma 54 sekundy przewagi nad Guillaume Martinem (Cofidis) i 96 sekund nad Primożem Rogliciem (Jumbo – Visma). W klasyfikacji punktowej wyraźnie przewodzi Fabio Jakobsen (Deceuninck – Quick – Step), który ma blisko 100 punktów więcej od goniących go rywali. W górskiej na czele jest Romain Bardet (Team DMS), który ma o 19 punktów więcej od Damiana Caruso (Bahrain Victorious) i 21 punktów więcej od Majki. Z kolei najlepszym młodzieżowcem niezmiennie jest Egan Bernal (Ineos Grenadiers).

W klasyfikacjach wiele jeszcze może się pozmieniać, bo przed zawodnikami decydujący tydzień. Zacznie się od wtorkowego płaskiego etapu Laredo – Santa Cruz de Bezana, ale później żarty się skończą i na dwa dni zawodnicy przeniosą się w góry. W piątek z kolei czeka ich etap pagórkowaty, a w sobotę kolejne górskie wspinaczki. Zakończenie 76. Vuelta a Espana w niedzielę, czasówką Padron – Santiago de Compostela.

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl