Lubimy myśleć, że nierówność płci jest już nieaktualna we wszystkich aspektach naszego życia, że to relikt przeszłości. Jednak badania przeprowadzone w ostatnim dziesięcioleciu pokazują, że kobiety i dziewczęta nie angażują się w sport w takim samym stopniu, jak mężczyźni i chłopcy.

By spojrzeć na nierówność płci w sporcie w szerszym kontekście, organizacja Women’s Sport and Fitness Foundation (WSFF) wspierana przez Youth Sport Trust zbadała zaangażowanie dziewcząt w aktywność sportową od wczesnych lat życia. Jedno z badań wykazało, że zaledwie 12% czternastolatek osiągało zalecane poziomy aktywności fizycznej. Okazało się też, że 51% dziewcząt zraziło się do aktywności fizycznej z powodu szkolnych przeżyć.

Problemy, które wynikają z systemu edukacji sportowej w szkołach, i kwestie, które zniechęcają dziewczęta do ćwiczeń, to m.in. niechęć do ćwiczeń fizycznych w obecności chłopców z powodu braku wiary we własne umiejętności, poczucie ignorowania przez nauczycieli na skutek osiągania gorszych wyników oraz obawa przed utratą atrakcyjnego wyglądu w obecności przyjaciół i znajomych w związku z poceniem się.

Badania doprowadziły do powstania inicjatyw rowerowych dla kobiet, np. This Girl Can i Breeze. Niemniej problemy dziewcząt nie znikają w ich dorosłym życiu. Na przykład w Stanach Zjednoczonych mniej niż 25% miejskich wycieczek rowerowych to wycieczki z udziałem kobiet. Przyczyny tej sytuacji są różne – od stygmatyzacji po słabą infrastrukturę. Co zatem można zrobić, by pokonać tę nierówność płci?

Projektowanie przestrzeni miejskiej: jednym z głównych problemów, który zniechęca ludzi do jazdy rowerem, jest zagospodarowanie przestrzeni i infrastruktura miejska. Jest to czynnik niezwiązany z płcią, tylko z bezpieczeństwem i zadowoleniem z jazdy, który skutecznie odstrasza od korzystania z roweru jako środka transportu.

Niektóre miasta są nadzwyczaj przyjazne rowerzystom, np. Kopenhaga czy Amsterdam, które wyznaczają złote standardy bezpieczeństwa i sprzyjania rowerzystom. Natomiast inne ośrodki, takie jak Barcelona, są w trakcie przebudowywania swych struktur – w taki sposób, aby mogły znaleźć się w nich tereny zielone, szersze drogi oraz ścieżki rowerowe. Dostrzegamy zmiany w przestrzeni miejskiej, np. dzięki „zielonej fali” na głównych arteriach prowadzących do centrum miasta rowerzyści nie napotkają czerwonego światła i mogą przejechać płynnie bez zatrzymywania się. W efekcie poprawia się zarówno prędkość poruszania się, jak i poziom bezpieczeństwa.

Zasady poruszania się po drogach: nie ulega najmniejszej wątpliwości, że oprócz odpowiedniego zaprojektowania przestrzeni miejskiej ważne pozostają zasady poruszania się po drogach, powszechne zrozumienie tych zasad i ich egzekwowanie.

Liczba ofiar śmiertelnych na drogach maleje – ale czy słabnie agresja użytkowników dróg? Choć zasady to wspaniała rzecz, nie wszyscy je przestrzegają zawsze i wszędzie, mimo że złość na drodze nie służy nikomu. Czy kierowcy samochodów i rowerzyści mogą żyć w zgodzie? To się okaże, ale warto działać, mając ten cel na uwadze, i wzajemnie się rozumieć i edukować.

Udogodnienia: dojazd do pracy jest prawdopodobnie najczęstszym powodem regularnych podróży; sprawne przemieszczanie się rowerem w coraz bardziej zatłoczonych miastach ma niewątpliwe zalety.

Jednak najważniejszy cel jest taki: bezpiecznie dotrzeć do pracy, a przy tym zachować stosowny wygląd. To z kolei wymaga dostępu do przebieralni i pryszniców w samym miejscu pracy lub w jego okolicy. Ich brak jest główną przyczyną rezygnacji z dojazdu do pracy rowerem, w szczególności wśród kobiet (jakiej fryzury możemy spodziewać się, zdejmując kask?… Jednocześnie już sama taka uwaga dotycząca ról płci stanowi problem w pokonywaniu różnic między nimi).

Obok braku przebieralni innym powszechnym i kosztownym problemem są kradzieże rowerów. Bezpieczne i wygodne przechowywanie sprzętu w pracy lub jej okolicy również istotnie wpływa na ogólną liczbę osób dojeżdżających do pracy rowerem – w tym kobiet.

Społeczna akceptacja i stygmatyzacja: choć dla wielu z nas ten punkt może brzmieć zaskakująco, badania wykazują, że poczucie społecznej akceptacji nadal stanowi problem dla rowerzystek w miastach.

Wiele kobiet uznaje silne skojarzenie jazdy na rowerze z aktywnością typowo męską za czynnik zniechęcający je do przemieszczania się tym środkiem transportu. Skojarzenie to wywodzi się z historii sportów rowerowych, ale podtrzymywane jest przez pogląd, że jazda rowerem w mieście jest niebezpieczna i wymaga determinacji w walce o przestrzeń i zdecydowania w stosunku do kierowców i innych użytkowników dróg.

Jednym z uwarunkowanych kulturowo problemów jest założenie, że kobiety nie powinny mieć w sobie żadnej agresji – i choć wydaje nam się, że nie ma to wpływu na sytuację rowerzystek, to w rzeczywistości jednak ma. Ale dlaczego czujemy, że musimy „walczyć” o swoją przestrzeń na drodze, jadąc rano do pracy, skoro większość ludzi za swój sukces uważa już samo podniesienie się z łóżka?

W połączeniu z obawą przed prześladowaniem i poczuciem narażenia stygmatyzacja związana z jazdą na rowerze faktycznie stanowi o wiele większy problem, niż wielu z nas mogłoby się wydawać.

Jak więc pokonać różnice płci w kwestii jazdy na rowerze? Być może problem jest o wiele bardziej skomplikowany niż sama jazda. Niemniej jednak możemy zacząć od podstawowych spraw, dzięki którym nasze miasta staną się bardziej przyjazne rowerzystom i będą zachęcały ludzi do jazdy: zdecydowane wsparcie, udogodnienia rowerowe, akceptacja społeczna i budowanie powszechnego przekonania, że jazda na rowerze jest bezpieczna.

Ta strona używa plików cookies

Więcej informacji dotyczących Twoich praw oraz przetwarzania Twoich danych osobowych poprzez pliki cookies znajdziesz w Informacjach dotyczących przetwarzania danych osobowych za pomocą cookies i innych technologii sieciowych. Poniżej możesz wyrazić zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych w celu prowadzenia statystyk i analizy zachowań użytkownika.