Ruszyli! Jedni z werwą młokosów, inni z doświadczeniem wyrysowanym na twarzy. Zaprezentowali się Niemcom, zahaczyli o Belgię, przemkną przez Luksemburg i dziś zameldują się we Francji. Wystartował 104. Tour de France i już na starcie pokazał swój urok i pazur.

Na ten dzień mniejsi i więksi fani kolarstwa czekali blisko rok. Znów najlepsi zawodnicy świata w jednym miejscu, znów najciekawsze trasy i największe sportowe emocje. I tak przez 23 dni, 21 etapów i 3516 kilometrów!

W tym roku zaczęło się w Niemczech. Düsseldorf mocno rywalizował z innymi europejskimi miastami, by to właśnie tam zaczęło się wielkie kolarskie święto. I organizatorzy Tour de France wyborem nie mogą czuć się zawiedzeni.

14-kilometrowy prolog biegł ulicami miasta nad Renem, a według szacunków organizatorów dwudniowe ściganie w Düsseldorfie oglądało blisko 800 tysięcy widzów!

Polscy kibice popychają, jak mogą

Nieźle zaczął Michał Kwiatkowski. To znaczy: zaczął świetnie, szczególnie na pierwszym pomiarze czasu. W drugiej części jednak nieco stracił i skończył wyścig na wysokim, ósmym miejscu.

Do takiego rezultatu popychali go biało-czerwoni kibice, którzy dopingowali Polaków wzdłuż trasy.

– Dużo przyjemniej jechało się przy tym głośnym wsparciu. Wiem, że apetyty były bardzo duże, a kibice liczyli, że mogę wygrać. Zrobiłem jednak, co mogłem – podkreślał na mecie Kwiatkowski.

Prolog wygrał Thomas Geraint. 25. miejsce zajął Maciej Bodnar, 54. Rafał Majka, a 159. był Paweł Poljański.

Brawa na otuchę

Niestety, podczas jazdy kolarzom towarzyszył deszcz, co przy dużych prędkościach mocno utrudniało manewrowanie rowerem. O nieprzewidywalności Tour de France najboleśniej przekonał się świetny Alejandro Valverde, który na zakręcie stracił panowanie nad rowerem, upadł i uderzył w metalowe barierki. Dla doświadczonego Hiszpana wyścig już się skończył, a pożegnały go brawa kibiców, którzy podtrzymywali pechowca na duchu.

– To dla nas przykra sytuacja. Alejandro to dobry człowiek i świetny kolega. To okropne, gdy ktoś kończy wyścig tak szybko – mówił Nairo Quintana, kolega Valverde z zespołu Movistar.

Tour de France znów pokazało pazur

Prawdziwe ściganie zaczęło się w niedzielę! Przez większość etapu z Düsseldorfu do belgijskiego Liège oczy fanów kolarstwa wbite były w Taylora Phinneya i Yoanna Ofredo, którzy jechali przed peletonem, ale nieco kilometr przed metą wchłonął ich tabun kolarzy i było wiadomo, że o zwycięstwie zdecydują ostatnie metry.

Najszybszy z peletonu był Marcel Kittel i to on na mecie zbierał zasłużone gratulacje. Na tym etapie Tour de France znów pokazało pazur – 30 kilometrów przed metą, na mokrej nawierzchni, doszło do kraksy i kilkunastu kolarzy padało jak domino. Wśród nich był Michał Kwiatkowski, ale Polakowi nic się nie stało.

„Kwiato” na drugim etapie zajął 32. miejsce, Polajński był 57., Majka 58., a Bodnar 104.

W poniedziałek kolarze ściganie zaczną w belgijskim Verviers, gdzie w 1938 r. urodziła się polska śpiewaczka Violetta Villas. Później przemkną przez Luksemburg i zameldują się na mecie we Francji!

Klasyfikacja generalna po 2. etapie:

  1. Geraint Thomas
  2. Stefan Küng
  3. Marcel Kittel

  1. Michał Kwiatkowski
  2. Maciej Bodnar
  3. Rafał Majka
  4. Paweł Poljański

 

(źródło zdjęć: http://www.letour.fr/ © ASO/Pauline BALLET)