Jak co roku zwycięskie grono kolarskich entuzjastów z całego świata miało okazję do pokonania alpejskiego odcinka Tour de France jeszcze zanim wyścig rozpoczął się na dobre. Co podczas L’Étape du Tour było najtrudniejsze? Przeczytaj wywiad z polskim zwycięzcą tegorocznej edycji konkursu – Pawłem Pirógiem.

Jak było na L’Etape? Czy może się Pan podzielić z nami swoimi wrażeniami?

L’Etape du Tour to zdecydowanie najtrudniejszy technicznie i najcięższy wyścig w jakim brałem udział! Do długich dystansów jestem przyzwyczajony, ale podjazdy i zjazdy zapamiętam na całe życie. Śmiałem się ze znajomymi, że dobrze się stało, że A.S.O. zmieniło trasę i nie jechaliśmy przez Col de Ramaz, bo na Col de Joux Plane prowadziłbym chyba rower!

Czy jest Pan zadowolony ze swojego startu w ramach L’Etape? Było ciężko?

Ze swojego startu jestem zdecydowanie zadowolony, ale wolałbym żeby start nie był o 7 rano – przyzwyczajony jestem do startów około godziny 11. Było ciężko, chociaż przy umiarkowanej pogodzie, która nam towarzyszyła (20-25 stopni, brak opadów) daliśmy radę . Nie wyobrażam sobie, jeśli byśmy mieli taką pogodę jak zawodowcy podczas Tour de France. Myślę, że ilość kraks byłaby o wiele większa i wyścig mógłby przerodzić się w walkę o życie.

Jak to jest pokonać alpejski etap Tour de France? Czy po pokonanej trasie miał Pan “zakwasy”?

Zakwasów nie miałem, ale pierwszy raz tak się odwodniłem, że miałem gęsią skórkę na nogach. W strefie bufetu panowało takie zamieszanie, że nawet nie próbowałem czegoś wziąć do picia, tylko skupiałem się na tym, żeby się z kimś nie zderzyć. Ludzie mają fantazję i potrafią z prawego krańca szosy nagle zjechać w lewo do bufetu – nie zważając na innych uczestników wyścigu.

Jak zaczęła się Pana przygoda z kolarstwem? Co napędza Pana do treningów?

Moja przygoda z kolarstwem szosowym zaczęła się w szóstej klasie podstawówki – pasją do kolarstwa zaraził mnie kuzyn. Później niestety miałem przerwę, która trwała prawie 15 lat (matura, studia,
rozkręcanie własnego biznesu), ale wróciłem najpierw na MTB, a od dwóch lat uprawiam kolarstwo szosowe. Jestem bardzo ambitną osobą i w 100% oddaję się temu co robię. Dlatego chcąc być coraz lepszy nie muszę szukać motywacji do treningów, ponieważ mam ją w sobie – mam cel i do niego wytrwale dążę.

Co sprawiło, że wziął Pan udział w konkursie organizowanym przez ŠKODĘ?

O konkursie dowiedziałem się z profilu facebookowego ŠKODY. Stwierdziłem, że warto spróbować, bo okazja, żeby ścigać się na prawdziwym etapie TdF może się więcej nie powtórzyć, a że w lutym byłem z Bartoszem Huzarskim (Kolarz zawodowej Grupy Bora-Argon 18, przyp. red.) na Grand Canarii miałem co wkleić do aplikacji.

Czym zachęciłby Pan entuzjastów dwóch kółek do wzięcia udziału w kolejnej edycji konkursu?

Zawsze warto próbować! Jak nie spróbujesz, to na pewno nie wygrasz, a moja historia to potwierdza. Warto próbować wygrać konkurs, by spełniać swoje marzenia.

Wygląda na to, że lubi Pan kolarskie wyzwania. Czy brał Pan kiedyś udział w wyścigach napędzanych przez ŠKODĘ?

Tak. W maju brałem udział w wyścigu  Velo Toruń i mam w planie w tym roku jeszcze starty we Wrocławiu i Poznaniu na Bike Challenge.

W takim razie do zobaczenia na wyścigach we Wrocławiu i Poznaniu. Powodzenia!

Dziękuję, do zobaczenia.

Zobaczcie filmik oraz fotorelację ze startu Pawła Piróga:

20160709_194453

20160709_194230

20160710_065350

IMG_5417

DSC_8933

DSC_8798

ŠKODA napędza rowery. Łączy nas kolarska pasja i dlatego wspieramy przedsięwzięcia takie jak L’Étape du Tour. Kolejna edycja konkursu już za rok, co oznacza całe mnóstwo czasu na przygotowania. Ruszaj na rower i weź udział w kolejnej edycji  L’Étape du Tour!