467 kilometrów w 18 godzin – tyle czasu zajęło Maurice’owi Garinowi zwycięstwo w pierwszym etapie premierowego wyścigu Tour de France. Trasa biegła z Paryża do Lyonu. Czytając to pewnie zastanawiacie się, jak bardzo wyścig zmienił się od tego czasu.

(Tour de France w 1906. Źródło: wikimedia.org)

image

(Pierwsza odsłona Tour de France. Źródło: wikimedia.org)

W kolejnym roku Garin nie zawahał się (prawdopodobnie) przed drobnym oszustwem. Mimo, że zwyciężył w drugiej edycji Tour de France, został zdyskwalifikowany przez sędziów ponieważ wyraźnie skrócił sobie trasę jadąc… pociągiem!

W początkowych latach wyścig był znacznie bardziej wymagający i wykańczający, niż ten, który znamy dziś. Wiele zmian idealnie widać na czarno-białych, archiwalnych fotografiach z pierwszych wyścigów. Materiały i sprzęt, którym dysponowali ówcześni uczestnicy znacznie odbiegał od tych, którymi dysponują współcześni kolarze. Doskonale wytrenowanych atletów z dzisiejszych czasów trudno nawet porównywać do kolarzy-amatorów, dla których jedynym treningiem była codzienna wyprawa na rowerze do pracy.

Gwiazdy z tamtych lat nie miały dostępu do dietetyków, żadnej specjalnej diety zresztą nie stosowali. Odpoczynek po zakończeniu kolejnych etapów również nie wchodził w grę, pomimo faktu, że te etapy były znacznie dłuższe niż współcześnie. Uczestnicy mogli również zapomnieć o wsparciu ekip technicznych, bez których nie wyobrażamy sobie kolarskich wyścigów.

Dziś nie chodzi już tylko o to, aby dojechać do Paryża. W grę wchodzi strategia i to strategia na cały sezon. Od kiedy kolarze zbierają punkty w rankingu UCI World Tour niektórzy starają się dobrze wypaść tylko na kilku, starannie wybranych etapach. Są specjaliści od jazdy w górach, a są też sprinterzy, którzy nie wchodzą sobie wzajemnie w drogę.

image

(Maurice Garin, zwycięzca pierwszego Tour de France. Źródło: wikimedia.org)

Ponieważ wyścig tak bardzo się zmienił, trudno określić, kto jest najwybitniejszym kolarzem w historii „Wielkiej Pętli”. Maurice Garin był kominiarzem, nie profesjonalnym kolarzem. Louis Trousseliere, zwycięzca 3 edycji Tour de France, był z kolei dezerterem, który nie wrócił z przepustki a wsiadł na rower. Niektórzy uważają ich za najlepszych sportowców w dziejach imprezy, ponieważ walczyli sami ze sobą, bez wsparcia ekip, mechaników czy trenerów. Sport w czystej postaci.

Ostatecznie jednak, każdy kolarz, który wspina się na nieosiągalne szczyty francuskich gór, walczy z nieznośnym upałem i ulewami deszczu, by w końcu dotrzeć do stop Wieży Eiffla jest bohaterem. Dlatego właśnie ten wyścig, określany jest jako najważniejsze wydarzenie kolarskie na świecie.