Terminarz przeanalizowany? Czas zarezerwowany? Trasa rozpracowana? No to ruszamy z największym wyścigiem świata! W sobotę rozpoczyna się 108. Tour de France.

Już tylko godziny dzielą nas od startu kolarskiego święta. Mechanicy dokonują ostatnich poprawek, zawodnicy analizują najbliższe etapy, a kibice ostrzą sobie zęby. A jest na co, bo tegoroczny Tour de France zapowiada się wyjątkowo smakowicie.

Zostały już tylko godziny…

Jeszcze kilka miesięcy temu cały kolarski świat zastanawiał się, czy ta piękna impreza oprze się koronawirusowi. Do tej pory Wielką Pętlę w stanie były zatrzymać tylko wojny światowe, ale tym razem magia sportu też zwyciężyła i na starcie znów będzie pięknie i normalnie. Tegoroczna Wielka Pętla miała zaczynać się w Danii, ale z racji rozgrywanych tam mistrzostw Europy w piłce nożnej postanowiono, że Grand Depart w Kopenhadze odbędzie się w 2022 r., za to tegoroczny w Breście. W centrum miasta położonego w północno-zachodniej Francji już kilka miesięcy temu postawiono wielki zegar, który odlicza czas do godziny zero, czyli sobotniego startu.

Droga na Pola Elizejskie

Pierwszy etap będzie liczył blisko 200 km, poprowadzi z Brestu do Landerneau i rozpocznie jazdę po terenie płaskim oraz pagórkowatym. Tak będzie wyglądał niemal cały pierwszy tydzień ścigania (w środę zostanie rozegrana czasówka), który zakończy piątkowy i najdłuższy etap w tegorocznym Tour de France, czyli blisko 250-kilometrowy przejazd z Vierzon do Le Creusot. Później do głosu dojdą górale, którzy sprawdzą siły w alpejskich podjazdach. Po dwóch górskich przejazdach nastąpi dzień przerwy, po których znów zaczną się blisko 200-kilometrowe etapy, które poprowadzą zawodników pod Mont Ventoux. Legendarna kolarska góra, która niektórym zawodnikom śni się w koszmarach, może mocno rozerwać peleton i oddzielić zawodników, którzy będą walczyli o zwycięstwo od tych, których zadaniem będzie już tylko przejechanie wyścigu, ewentualnie wygranie etapu. Wiele wyjaśni się między 11 a 15 lipca, gdy zawodnicy zahaczą o Andorę i stoczą bitwę w Pirenejach. Ci, którym słabiej pójdzie w górach, będą jeszcze mogli odkuć się jeszcze podczas jazdy na czas z Libourne do Saint-Emilion (30,8 km). Po niej będzie już wiadomo, kto nazajutrz będzie świętował na Polach Elizejskich.

Walka liderów

Według ekspertów głównym faworytem do wygrania Tour de France jest zeszłoroczny zwycięzca Tadej Pogacar (UAE team Emirates). Ogromną chęć rewanżu ma jednak Primoż Roglić, który w poprzedniej edycji wygraną stracił niemal na ostatniej prostej. Plany Słoweńcom chce pokrzyżować ekipa Ineos Grenadiers z Eganem Bernalem i Richardem Carapazem na czele, która w poprzedniej edycji została zdetronizowana (zawodnicy tego zespoły wygrali pięć wcześniejszych Tour de France z rzędu). Pośrednio będą ze sobą rywalizowali również Polacy. Michał Kwiatkowski został głównym pomocnikiem liderów Ineos Grenadiers, za to Rafał Majka będzie torował drogę Pogacarowi. – Jestem liderem naszego zespołu, ale w roli kapitana ekipy lepiej ode mnie sprawdzą się Rafał, Vegard Stake Laengen czy Rui Costa – mówił Pogacar na konferencji przed startem Wielkiej Pętli.

Fani kolarstwa, jesteście gotowi? No to startujemy! Początek 108. Tour de France w sobotę, zakończenie 18 lipca.

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl