Niezwykle trudny, ale też bardzo emocjonujący. Padły rekordy, polały się łzy, zanotowano zaskakujące rozstrzygnięcia. Oto jaki był 2021 rok w kolarstwie.

Zaczęło się smutno, bo od odwołania australijskich wyścigów Tour Down Under i Cadel Evans Great Ocean Road Race. Powód? Ten sam, który przewijał się przez niemal cały sezon, czyli pandemia koronawirusa.

Prawdziwe ściganie zaczęło się więc tam, gdzie w 2021 r. należałoby chyba przenieść nieoficjalną stolicę kolarstwa. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich wyścig wygrał Tadej Pogačar, lider UAE Team Emirates, czyli zespołu gospodarzy, który nie ukrywał wielkich światowych aspiracji.

Pokaz siły Tadeja Pogačara

Drużynę UAE Team Emirates do sukcesów prowadził właśnie Pogačar i to jego nazwiskiem powinien być reklamowany miniony rok w kolarstwie. 23-letni Słoweniec siłę pokazał już podczas Tour de France 2020, a w tym sezonie na pedały nacisnął jeszcze mocniej. Wygrał UAE Tour, następnie Tirreno–Adriatico, później klasyk Liege–Boston–Liege, ale wszystko i tak podporządkowane było Wielkiej Pętli.

Tour de France Pogačar rozegrał jak stary wyjadacz, a nie zawodnik, który niedawno dołączył do zawodowców. Na pierwszych etapach dał się wyszumieć przeciwnikom, ale w drugiej części wyścigu nie miał sobie równych. Szybko dał rywalom do zrozumienia, że mogą walczyć co najwyżej o drugie miejsce oraz koszulki w innych klasyfikacjach.

Rekord Tour de France wyrównany

Nie oznaczało to jednak, że podczas Wielkiej Pętli brakowało emocji. Zadbał o nie Mark Cavendish. Do niedawna zmagający się z depresją, nieskutecznie poszukujący zespołu i przez wielu wysyłany na kolarską emeryturę zawodnik dokonał rzeczy niemal niemożliwej. Podczas Tour de France 2021 wygrał aż cztery etapy, zgarnął zieloną koszulkę za triumf w klasyfikacji punktowej i przede wszystkim wyrównał rekord legendarnego Eddy’ego Merckxa w liczbie wygranych etapów podczas Wielkiej Pętli (łącznie 34 razy przecinał linię mety jako pierwszy).

A to oznacza, że w tym sezonie kibice podczas Tour de France będą nie tylko śledzili walkę o triumf w wybranych klasyfikacjach, ale również przyglądali się zmaganiom Cavendisha z rekordem Merckxa, który ma już blisko 50 lat!

Pech został przegoniony

Ciekawie było również podczas pozostałych wielkich tourów – Giro d’Italia oraz Vuelta a Espana. We Włoszech najpierw cieszyli się gospodarze, bo liderem był Filippo Ganna (Ineos Grenadiers), a następnie Alessandro De Marchi (Israel Start-Up Nation). Później szampany wystrzeliły na Węgrzech, bo różową koszulkę na trzy dni przejął Attila Valter (Groupama FDJ), ale po nim do głosu doszedł już Egan Bernal (Ineos Grenadiers). Kolumbijczyk miejsce na podium klasyfikacji generalnej zajął po dziewiątym etapie i nie zszedł z niego aż do mety w Mediolanie.

Wydawało się, że pechowcem sezonu może zostać Primoż Roglić (Jumbo Visma). Słoweniec zapowiadał rewanż na Pogačarze za ubiegłoroczny Tour de France, tymczasem musiał wycofać się z Wielkiej Pętli po tym, jak poobijał się podczas kraksy. Roglić zdążył jednak wylizać rany i przygotować formę na Vuelta a Espana, choć zwycięstwo łatwo mu nie przyszło. Co prawda prowadził już od pierwszego dnia, ale później wyścig miał jeszcze czterech liderów klasyfikacji generalnej. Roglić świetnie rozegrał jednak Vueltę taktycznie, zebrał siły na ostatnie dni i chociaż częściowo powetował sobie nieudany Tour de France.

Uznanie kibiców

W 2021 r. polscy kibice najmocniej ekscytowali się Tour de Pologne, który wygrał Portugalczyk João Almeida (Deceuninck-Quick Step). Natomiast kibice z całego świata z uznaniem patrzyli na Francuza Juliana Alaphilippe’a (Deceuninck-Quick Step), który obronił mistrzostwo świata w wyścigu ze startu wspólnego i kolejny rok będzie mógł jeździć w tęczowej koszulce (złoto w jeździe na czas zdobył Włoch Filippo Ganna).

Teraz kibice i zawodnicy odpoczywają od kolarskich emocji, a zawody z cyklu UCI World Tour 2022 rozpoczną się 20 lutego siedmiodniowym wyścigiem UAE Tour.

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl