Od kilku sezonów popularność zdobywają rowery, które na pierwszy rzut oka przypominają  „szosówki” z grubszymi oponami albo sprzęt do ścigania się w przełajach. Mowa oczywiście o rowerach typu GRAVEL. Tłumaczenie tego słowa na nasz język  to  „żwir” co sugeruje docelowe zastosowanie takiego bicykla jako maszyny do nawijania kilometrów po drogach szutrowych.

Gravel podobnie jak MTB „przywędrował” do nas zza wielkiej wody. To właśnie w centralnych stanach USA rozgrywane są ultra długie wyścigi „gravelowe”, których poszczególne etapy wiodą przez Ohio, Kansas czy Nebraskę nawet po pięćset kilometrów dziennie.

Posiadam klasyczny rower górski „hardtail” XC, który sprawdza się na dłuższych jazdach w terenie i zadałem sobie pytanie czy tak zwany gravel nie jest kolejnym marketingowym „trikiem”, który ma na celu powiększenie rynku rowerowego o kolejny segment. Najlepszym sposobem na wyrobienie sobie własnej opinii jest spróbowanie jak to „smakuje”. W ten sposób przez tydzień codziennie ujeżdżałem rasowego „gravela”. Już pierwszego dnia jazda na takim rowerze bardzo mi się spodobała, natomiast  po naszej całodziennej szutrowej  wycieczce przez Góry Sowie wiedziałem, że muszę mieć taki sprzęt do codziennej dyspozycji. Gravel to pełna wolność i nieocenione poczucie, że możemy pojechać tam, gdzie sięgamy wzrokiem.  Najlepszym określeniem w naszym ojczystym języku na rower  typu GRAVEL  są dwa słowa  „włóczykij” albo „wędrowca”.

Zacznijmy jednak od początku, czyli od tego czym faktycznie jest gravel i co różni go od bliźniaczo podobnego roweru przełajowego (CX).Najważniejszą cechą gravela  w zestawieniu z „przełajem” jest dużo większy komfort jazdy. Wpływa na to wiele różnic wynikających z konstrukcji roweru, najważniejsze z nich to:

-geometria ramy

-ogumienie

-zakres przełożeń

Rama posiada mniej wyścigową geometrię; oznacza to łagodniejsze kąty (większa stabilność jazdy), dłuższe tylne widełki, górna rura często jest opadająca co powoduje jeżdżenie na bardziej wysuniętym wsporniku siodła. Daje to lepszą amortyzację nierówności oraz łatwość schodzenia i wchodzenia na rower. Ponadto  na gravelu mamy bardziej wyprostowaną pozycję, która jest zdecydowanie wygodniejsza na długie trasy.  Ramy gravelów często mają mocowania pod błotniki, bagażniki i dodatkowe bidony.

Opony w rasowych gravelach z reguły są szerokie, w granicach rozmiarów 35-40, gdzie w przełajach używa się rozmiarów nie przekraczających 33. Opony w rowerze gravelowym mają też bardziej gładki bieżnik. Ich głównym zadaniem jest lekkie toczenie się na długich dystansach a nie wgryzanie się w błotniste zakręty tras przełajowych.  Opona 35-40 daje ogromny komfort jazdy, ale przy swojej konstrukcji toczy się dużo lepiej od opon stosowanych w rowerach górskich.

Biegi w gravelu mają szerszy zakres niż w rowerze przełajowym. Mamy do dyspozycji więcej przełożeń na podjazdach, jak i w trakcie kręcenia na bardzo szybkich odcinkach.

Nasuwa się pytanie o sens roweru gravel w zestawieniu z klasycznym MTB typu hardtail. Po przejechaniu kilkuset kilometrów na gravelu  wiem, że nie ma lepszego i bardziej uniwersalnego roweru do wypraw i w długie trasy. Jego główną przewagą względem MTB jest  „jezdność”, nawijanie dziesiątek a nawet setek kilometrów, to czysta przyjemność. W trasie napotykamy na różnej jakości drogi, a praktycznie na każdej gravel góruje nad MTB.  Podjazdy na gravelu w porównaniu z podjeżdżaniem na MTB są dużo przyjemniejsze. Gravel  toczy się bardzo lekko i jest niezwykle poręczny, wręcz zachęca do planowania długich wycieczek.  Dużym plusem mającym wpływ na wygodę jazdy jest możliwość trzech sposobów chwytania kierownicy (dokładnie jak na rowerze szosowym). Jadąc na MTB nie mamy takiej możliwości, a po kilku godzinach jazdy jest dużo wygodniej od czasu do czasu zmienić chwyt kierownicy.

Gravel nie jest rowerem dla każdego. Kolarze o zacięciu wyścigowym i kolekcjonerzy rekordów, tzw. KOM-ów na Stravie nie będą mieć zbytniego pożytku z takiego roweru. Zawiedzeni będą też rowerzyści ze świata MTB oczekujący dużych możliwości terenowych  takiego roweru. Gravel przeznaczony jest dla bikerów w typie włóczykija. Czyli dla osób, które muszą sprawdzić co jest za kolejnym zakrętem, a potrzeba przygody i ciekawość  świata jest dla nich ważniejsza od sportowych aspektów kolarstwa. W tym sezonie z pewnością „nawinę” dużo kilometrów na swoje szutrowe opony.

Ta strona używa plików cookies

Więcej informacji dotyczących Twoich praw oraz przetwarzania Twoich danych osobowych poprzez pliki cookies znajdziesz w Informacjach dotyczących przetwarzania danych osobowych za pomocą cookies i innych technologii sieciowych. Poniżej możesz wyrazić zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych w celu prowadzenia statystyk i analizy zachowań użytkownika.