Ma długość 3500 kmilometrów, dzieli się na 21 etapów, trzeba na to poświęcić jakieś 3 tygodnie i przecina kilka granic państwowych. Co to jest? Żartujemy. Są to oczywiście parametry Tour de France. Każdy metr trasy tego wyścigu został wybrany tylko przez dwie osoby. Każdego roku w październiku dyrektor Tour de France, Christian Prudhomme, ogłasza przebieg przyszłorocznej trasy wraz ze swoim jedynym wspólnikiem, siedzącym obok niego Thierrym Gouvenou. Kim są i jak udaje im się samodzielnie zaplanować każdy etap największej imprezy kolarskiej roku?

Tour potrzebuje gruntownej przemiany

Kiedy w 2007 r. Prudhomme został dyrektorem imprezy, wyścig miał bardzo przewidywalny format, a liczba skandali dopingowych rosła. Nadszedł czas na wprowadzenie poważnych zmian. Nowy dyrektor zintensyfikował działania antydopingowe, ale – co ważniejsze – postanowił zwrócić uwagę na trasę, aby zapewnić kibicom coś nowego i ekscytującego, a przed kolarzami stawiać nowe wyzwania. Na szczęście nie jest w tych wysiłkach sam.

Dwuosobowy zespół

Prudhomme, były dziennikarz telewizyjny, doskonale wie, co to reflektory i kontrowersje. Ma doświadczenie i całościową wizję tego, jak chce ukształtować Tour de France. Thierry Gouvenou bardzo dobrze go uzupełnia, ponieważ jest byłym kolarzem zawodowym i uwielbia pracować w terenie, wprowadzając w życie wizję Prudhomme’a. Dyrektor wyznacza główne miasta goszczące, a Gouvenou musi wtedy znaleźć konkretne drogi łączące te punkty.

 

Burmistrz Düsseldorfu Thomas Geisel i dyrektor Tour de France Christian Prudhomme na fotografii zrobionej podczas konferencji prasowej w Düsseldorfie, 30 czerwca 2017 r.

Zmienione etapy na przetrwanie

Szybko stało się jasne, że największe zmiany można wprowadzić w etapach na przetrwanie. Zwykle były to przewidywalne etapy płaskie, a z punktu widzenia kibiców mało się tam działo. Prudhomme postanowił dodać dynamiczne strome finisze, zróżnicowane tereny, a nawet bruk. Nagle przestali liczyć się tylko sprinterzy, a widzowie to pokochali.

Sporządzanie map

Po ustaleniu ogólnego zarysu Gouvenou zaczyna szukać konkretnych dróg, podjazdów i odcinków do sprintu. W miarę możliwości korzysta z nowoczesnych technologii, nie tylko przewidywalnych narzędzi, takich jak GPS czy Google Earth, ale nawet Strava, aby odkrywać nowe drogi i podjazdy. Nawet wtedy zawsze sam wyjeżdża na takie drogi. Podróżuje przez wiele tygodni, a do września ustala całą trasę na przyszły rok.

Konferencja prasowa Thierry’ego Gouvenou w Wersalu 17 grudnia 2015 r. w celu przedstawienia trasy Paryż-Nicea 2016

Operacja wojskowa

Trzeba sprawdzić też każde miasto kandydujące i linię mety, aby zobaczyć, czy podoła ono zadaniu organizacji wyścigu. Nie chodzi przecież tylko o peleton 200 zawodników, jest jeszcze ok. 5 tysięcy osób z obsługi i około 250 samochodów towarzyszących ŠKODY. Za kulisami pracuje od 400 do 500 techników, leży tam do 20 kilometrów kabla światłowodowego, który należy codziennie układać z myślą o pomieszczeniach dla przedstawicieli telewizji i prasy. Na każdy finisz potrzeba około 10 tysięcy metrów kwadratowych (2,5 akrów) przestrzeni, często przypomina to bardziej operację wojskową niż imprezę sportową.

Po zakończeniu

Gdy nadchodzi październik, Prudhomme i Gouvenou są gotowi zaprezentować swoją pracę. Jak powiedział kiedyś Gouvenou: „Planowanie trasy każdego roku jest wielkim wyzwaniem, ale gdy widzimy, że zawodnicy komentują, iż wygląda ona na ciężką, wiemy, że wykonaliśmy dobrą robotę”.