Może zabrzmi to brutalnie, ale czasem ojcu musi przytrafić się nieszczęście, by synowie w pełni przekonali się do swojej drogi życia. W tej historii pechowcem był John Yates, a szczęśliwcami jego synowe: Adam i Simon. Ten drugi właśnie spełnił jedno z rodzinnych marzeń – dorównał bratu bliźniakowi i został najlepszym młodzieżowcem tegorocznego Tour de France!

Naciągnięcie rzeczywistości

To pewnie jedna z tych rodzin, gdzie nawet podczas Wigilii rozmawia się o kolarstwie. Kto ma najlepszą technikę, kto najgenialniejszy zmysł taktyczny, a kto najlepiej rokuje na przyszłość.  Ale w domu Yatesów nie zawsze tak było, bo ojciec miłość do dwóch kółek wpoił synom trochę przypadkowo, choć podobno gen kolarski był w nich od zawsze.

Pan John sam trenował kolarstwo, ale pewnego dnia miał wypadek – wpadł pod samochód i połamał żebra. Potrzebna była rehabilitacja i dużo czasu. W domu nie mógł jednak usiedzieć i cały czas chodził oglądać kolegów, którzy kręcili kilometry na Manchester Velodrome.

Nie był jednak sam, bo niemal zawsze towarzyszyli mu dwaj synowie – Adam i o kilka minut starszy Simon. Chłopcy już wtedy czuli pociąg do kolarstwa, a częste wizyty między zawodnikami tylko utwierdziły ich w przekonaniu, że też chcą trenować.

Niestety, wiązało się to z jednym małym kłamstewkiem… By zająć się jazdą trochę poważniej, należało mieć skończone dziesięć lat. – A mi ciągle brakowało kilku tygodni czy miesięcy, więc musiałem trochę naciągnąć rzeczywistość – przyznał po latach Simon w rozmowie z Manchester Evening News.

Dziś wszyscy są szczęśliwi, że kłamstewko nie wyszło na jaw (a może wyszło, tylko nikt nie chciał o tym głośno mówić?), bo dzięki temu klub Bury Clarion wychował dwóch świetnych zawodników.

Braterska zamiana

Adam młodzieżowym zwycięzcą Tour de France został w poprzednim roku, 12 miesięcy później w białej koszulce na metę w Paryżu wjechał Simon, jako zawodnik Orica – Scott.

Choć gdyby chcieli zrobić psikusa i zamienić się na podium, to niewiele osób by to zauważyło. Wystarczy czapeczka oraz okulary i już Simon może być Adamem, a Adam Simonem. Co więcej, czasem chętnie jeden z drugim by się zamienił, by zrzucić na brata część obowiązków. Szczególnie tych związanych z mediami. Taka już ich uroda, że z dziennikarzami rozmawiają tylko z obowiązku.

Tymczasem media już od dawna chciały o nich wiedzieć jak najwięcej, bo byli (i ciągle są) wielkimi nadziejami brytyjskiego kolarstwa. 25-letni zawodnicy zdobywali medale w młodzieżowych imprezach, ale coraz częściej rywalizują jak równy z równym ze starymi wyjadaczami.

Biała koszulka została w domu

Simon zaliczył już wygraną etapową w Vuelta a España, a Adam zwycięstwa w jednodniowych wyścigach. Żadne z tych osiągnięć nie może się jednak równać ze zdobyciem koszulki na tegorocznym Tour de France.

„Biała koszulka została w domu” – napisał „The Guardian” po zwycięstwie Simona Yatesa.

Przypomnijmy, że tegoroczną Wielką Pętlę wygrał Chris Froome, zieloną koszulkę za zwycięstwo w klasyfikacji punktowej (sponsorowanej przez ŠKODĘ) zdobył Michael Matthews, a najlepszym góralem został Warren Barguil.

(źródło zdjęć: www.letour.fr © ASO/Pauline BALLET)