Ten błysk szprychy, to mignięcie plastronu czy charakterystyczne wychylenie roweru. 200 kilometrów i 5 godzin jazdy tylko po to, by wszystko rozstrzygnąć o centymetry. Kolarze 104. Tour de France z przytupem przywitali się z Francją, a na finiszu 3. etapu doszło do zaskakującej sytuacji!

To jasne, że centymetry decydują w biegu na 100 metrów, w rzucie oszczepem czy pchnięciu kulą. Ale wciąż wydaje się nieprawdopodobne, że kolarze mogą kręcić godzinami, zostawiać za sobą setki kilometrów, by finisz rozstrzygnąć o ułamki sekund!

Rzut monetą

Takie końcówki dla fanów kolarstwa to żadne zaskoczenie, ale jednak dalej są atrakcją tego sportu. Tak jak w poniedziałkowym etapie Tour de France – jeszcze 200 metrów przed metą mocno trzymaliśmy kciuki za Rafała Majkę, który jechał w czołówce, ale Polak doskonale znał swoje zadanie. My się emocjonowaliśmy, a on wiedział, że nie stanie nawet na podium i pewnie dlatego został cichym bohaterem.

Zadanie Majki było proste – utorować finisz Peterowi Saganowi, liderowi jego zespołu (Bora-Hansgrohe). Polak spisał się wyśmienicie – tuż przed metą zza jego pleców wyskoczył Słowak i wygrał etap.

Teraz łatwo mówić, że wygrał, ale zaraz po wjechaniu na metę nie było to takie pewne, bo na pierwszy rzut oka wskazać zwycięzcę mógł nawet rzut monetą. Ujęcia z innych kamer pokazywały sytuację coraz bardziej klarownnie, a fotokomórka nie pozostawiła już wątpliwości – Sagan o pół długości roweru wyprzedził Michaela Matthewsa i Daniela Martina.

Niesamowita sytuacja na finiszu

Jednak nie były to wszystkie sytuacje, których na finiszu nie wychwyciło oko laika. Okazało się bowiem, że Sagan finiszował… dwukrotnie. Wszystko dlatego, że przy pierwszej próbie z pedału wypiął mu się but, ale Słowak nie stracił zimnej krwi, poprawił sprzęt i w sytuacji, gdzie decydują setne sekundy, zdołał jeszcze pokonać stawkę!

– Chcę podziękować moim kolegom z zespołu, bo wykonali fantastyczną pracę. Przez cały dzień utrzymywali mocne tempo na czele peletonu, a przy takim silnym wietrze to nie było łatwe. Trudna końcówka wywołała sporo nerwów. Gdy zacząłem sprint, wypiął mi się but i pomyślałem „kolejny błąd, co się dzisiaj dzieje?”, ale pojechałem dalej i ostatecznie się udało. Jestem niesamowicie szczęśliwy – cieszył się na mecie Sagan.

Majka na 3. etapie był 10., Kwiatkowski 42., Poljański 89., a Bodnar 136.

Teraz przed kolarzami blisko 210-kilomtrowy etap Mondorf-les-Bains – Vittel, w środę ściganie na trasie Vittel – La Planche des Belles Filles (160 km), a w czwartek Vesoul – Troyes (216 km).

Klasyfikacja generalna po 3. etapie:

  1. Geraint Thomas
  2. Christopher Froome
  3. Michael Matthews

  1. Michał Kwiatkowski
  2. Rafał Majka
  3. Paweł Poljański
  4. Maciej Bodnar

 

(źródło zdjęć: http://www.letour.fr/ ©ASO/Pauline BALLET)