Najpierw była radość i piękny uśmiech, potem wzruszenie i powstrzymywanie łez. Maja Włoszczowska zdobyła srebrny medal olimpijski w kolarstwie górskim, a napędzała ją pewna opaska…


To był piękny moment. Szczęśliwa Polka już kilkadziesiąt metrów przed metą podnosiła rękę w geście triumfu i zarażała wszystkich uśmiechem. Nawet jeśli ktoś miał w tym wyścigu inną faworytkę, to pod nosem musiał się uśmiechnąć widząc tak uradowaną Polkę.

Na mecie Włoszczowska miała tyle sił i energii, że kilka razy podniosła rower, jakby to nie była maszyna na miarę olimpijskiego medalu, ale kartonowa zabawka.

„Po prostu wykonuj swoją robotę”

Później było jeszcze bardziej wzruszająco. Włoszczowska stanęła przed kamerą Telewizji Polskiej i zadedykowała medal Markowi Galińskiemu, swojemu przyjacielowi i świetnemu kolarzowi górskiemu, który dwa lata temu zginął w wypadku samochodowym. To właśnie on wiadrami wlewał nadzieję we Włoszczowską, gdy ta traciła serce do roweru.

Nasza kolarka wiele Galińskiemu zawdzięcza, a podczas wyścigu w Rio de Janeiro miała na ręce opaskę z jego imieniem i nazwiskiem oraz mottem: „po prostu wykonuj swoją robotę”.

– Jest mi bardzo przykro, że Marka nie ma z nami. Gdyby nie on, nie byłoby mnie tutaj. To jego szkołą przygotowywałam się do wyścigu olimpijskiego i ten medal dedykuję właśnie Markowi – mówiła wicemistrzyni olimpijska ze łzami w oczach.

Medal w ciemno

Podczas wyścigu w W Rio de Janeiro Polka od początku pokazała rywalkom, że należy do faworytek i na olimpijskiej trasie zamierza rozdawać karty. Wyszła na prowadzenie, powiększała przewagę i w końcu pędziła w stronę mety już tylko ze Szwedką Jenny Risveds. Było wiadomo, że to między nimi rozegra się walka o złoto.

Włoszczowska próbowała uciekać, ale na jednym z podjazdów to Risveds mocniej depnęła na pedały i tego tempa Polka już nie była w stanie dotrzymać.

– To był jej dzień – komplementowała Włoszczowska Szwedkę. – Cały czas wierzyłam, że mogę ją wyprzedzić, ale się nie udało. Pragnęłam złota, ale na igrzyskach każdy medal bierze się w ciemno. To był fantastyczny wyścig i dziękuję wszystkim kibicom, którzy trzymali za mnie kciuki – podkreślała polska wicemistrzyni olimpijska.

Włoszczowska przyjechała na metę 37 sekund po Risveds, trzecie miejsce zajęła Kanadyjka Catherine Pendrel. To drugi srebrny medal olimpijski Włoszczowskiej. Poprzedni zdobyła osiem lat temu w Pekinie. Druga Polka – Katarzyna Solus-Miśkowicz – w Rio de Janeiro nie wystartowała, bo dobę przed wyścigiem upadła i złamała obojczyk.

To drugi medal polskiego kolarstwa w Rio de Janeiro. Wcześniej z brązowego krążka w wyścigu ze startu wspólnego cieszył się Rafał Majka.

Słowacki eksperyment

W niedzielę na trasę kolarstwa górskiego wyjechali mężczyźni. Nie startował żaden Polak, ale fani kolarstwa zastanawiali się, jak poradzi sobie Peter Sagan.

Słowak należy do czołówki kolarzy szosowych. To właśnie on podczas tegorocznego Tour de France wygrał zieloną koszulkę dla najlepszego sprintera, którą ufundowała ŠKODA . Wyścigi w kolarstwie górskim to jednak zupełnie inna bajka.

Sagan do startu w Rio de Janeiro przygotowywał się cztery tygodnie i znawcy kolarstwa zachodzili w głowę, czy to wystarczająco dużo czasu, by nauczyć się zupełnie innej odmiany tego sportu.