Tour de France nikomu przedwcześnie nie pozwala nazwać się zwycięzcą , ale Christopher Froome już może prasować żółtą koszulkę na niedzielną dekorację. Brytyjczyk znów udowodnił, że w tym roku jest najmocniejszy, ale świetnie jedzie też Polak Rafał Majka.

Wyobraźcie sobie, że jesteście Holendrem Tomem Dumoulinem. Wszyscy uważają was za faworyta czwartkowego, 18.etapu Tour de France (tzw. czasówki), a wy nie zawodzicie. Jedziecie pewnie, szybko, bez presji. Wpadacie na metę ze świetnym czasem, a wokół słychać głosy, że to wynik raczej nie do pobicia. Ba, być może komuś wyrywają się nawet przedwczesne gratulacje.

Odarcie ze złudzeń

Na starcie stają kolejni kolarze, a Wy przyglądacie się z boku. Na ogół dość pewni siebie, bo już po pięciu kilometrach widać, że żaden z rywali nie jest w stanie się nawet do Was zbliżyć. Przejeżdżają niemal wszyscy i wszyscy zdecydowanie wolniej.

Wtedy na starcie staje on – Christopher Froome. Wiadomo – żółta koszulka, światowa klasa, ale wynik wykręciliście niemal optymalny. Brytyjczyk się jednak rozpędza, jedzie coraz szybciej, aż w końcu odziera ze złudzeń – na mecie melduje się z 21-sekundową przewagą!

Nie macie wyjścia, musicie powiedzieć to, co Dumoulin. „Froome pokazał, że jest po prostu najlepszy. Długo byłem liderem, ale spodziewałem się, że będzie ciężko wygrać. W niektórych momentach mogłem pojechać lepiej, ale na pewno nie zyskałbym tych 21 sekund. Wygrał najsilniejszy!” – przyznał Holender.

Tajniki kuchni

Tour de France 2016 - 21/07/2016 - Etape 18 - Sallanches / Megève (17 km CLM) - Christopher FROOME (TEAM SKY) conserve toujours le maillot Jaune
Tour de France 2016 – 21/07/2016 – Etape 18 – Sallanches / Megève (17 km CLM) – Christopher FROOME (TEAM SKY) conserve toujours le maillot Jaune

Froome na tegorocznym Tour de France jedzie jak po swoje. Wygrał dwa etapy i dumnie paraduje w żółtej koszulce, jakby była do niego przyklejona i to klejem do wiązania betonu. Przed 18. etapem wszystko spokojnie obserwował z boku, rozgrzewając się na specjalnie przygotowanym rowerze.

I to właśnie sprzęt był dla Brytyjczyka kluczowy. „Odpowiednie wyposażenie okazało się bardzo ważne. Miałem pojechać na rowerze szosowym, ale moja ekipa przeanalizowała trasę i zdecydowaliśmy się na tzw. rower czasowy” – zdradzał tajniki kuchni Froome.

Dzięki tej wygranej Brytyjczyk umocnił się na czele klasyfikacji generalnej. Obecnie ma 3 minuty i 52 sekundy przewagi nad Bauke Mollemą oraz 4 minuty i 16 sekund nad Adamem Yatesem. Do końca zostały dwa górskie etapy. W piątek wyścig Albertville/Saint Gervais Mont Blanc (146 km), a w sobotę Megeve/Morzine-Avoriaz. Uroczyste zakończenie w niedzielę w Paryżu i na tę okazję w ekipie Froome’a już mrożą szampany.

„Mam dużą przewagę, ale przed nami jeszcze dwa ciężkie dni. Przede wszystkim będę chciał unikać kłopotów, a nie wygrywać etapy” – zaznacza Froome.

Apetyt Polaka

Zupełnie inny plan ma Rafał Majka. We Francji Polak daje się poznać jako dobry strateg, bo nie rzuca się na zwycięstwa etapowe, tylko powoli dąży do celu. W czwartek było dopiero 82., ale taki wynik był wkalkulowany w taktykę.

– Spokojnie, nic się nie dzieje. Rafał po prostu odpuścił ten etap – uspokajali komentatorzy Eurosportu i mieli rację.

Majka nie zamierzał forsować tempa, bo chce być gotowy na piątkowy i sobotni wyścig, w którym może przypieczętować wygranie prestiżowej klasyfikacji górskiej. Na razie jest jej zdecydowanym liderem.

– Mam sporo punktów przewagi, ale przed nami jeszcze dwa trudne etapy. Spróbuję któryś z nich wygrać, ale najważniejsza jest dla mnie koszulka w grochy [dla najlepszego górala] – mówi Majka stronie Tour de France.

Jest więc niemal pewne, że w najbliższych dniach znów usłyszymy słynne „pchamy, pchamy” wykrzykiwane przed komentatorów Eurosportu w stronę Majki. Dołączy do nich też cała kolarska Polska, która trzyma kciuki za Rafała!