Dla kilku kolarzy będzie szansą na wylizanie ran, dla innych rozgrzewką przed mistrzostwami świata. W sobotę zaczyna się Vuelta a España, najmłodszy z rodziny wielkich wyścigów.

(Źródło: Škoda-Polska)

Argumentów nie ma wielu. Najstarszy i najbardziej prestiżowy jest Tour de France, więcej emocji wzbudza też Giro d’Italia, ale mimo tego Vuelta a España to również piękny wyścig, często z zaskakującymi rozstrzygnięciami. – Kibice kolarstwa powinni go docenić – podkreślał Amerykanin Chris Horner, zwycięzca ubiegłorocznej Vuelty.

Wzór z Tour de France

TdF dla Vulety mógłby być ojcem, bo gdy Hiszpanie inaugurowali swój wyścig, Francuzi na koncie mieli już 29 edycji. Zresztą na Półwyspie Iberyjskim nigdy nie kryli, że inspirowali się właśnie TdF i Giro. Zachętą były sukcesy gazet, które organizowały wyścigi, dzięki czemu ich nakład szedł mocno w górę.

Pierwsza Vuelta odbyła się w 1935 r. „Z czasem stare stalowe rowery zastąpił sprzęt z lekkich komponentów, a komunikację telefoniczną telewizja, satelity i e-maile. Było wiele sportowych i technologicznych zmian, ale cel pozostał ten sam: wygrać najważniejszy wyścig w Hiszpanii i jeden z największych na świecie” – reklamuje się Vuelta na swojej oficjalnej stronie.

Twitter jedno, a życie drugie

O wadze wyścigu świadczą kolarze, którzy w nim wystąpią. Hiszpan Alberto Contador podczas TdF złamał kość piszczelową, ale walczył z czasem. Wydawało się jednak, że ten wyścig przegrał. „To fatalny dzień, kontuzja nie goi się dobrze. Nie wiem kiedy wrócę na rower. Żegnaj Vuelto” – napisał na Twitterze niespełna miesiąc temu. Po cichu zaczął jednak treningi, walczył z bólem, aż w końcu oświadczył, że w Vuelcie pojedzie. Podobnie jak Brytyjczyk Chris Froome, który z powodu kontuzji też nie skończył TdF.

Walczyć z nimi będą takie gwiazdy kolarstwa jak Nairo Quintana, Rigoberto Uran i Fabio Aru, czyli trzech najlepszych kolarzy z Giro. W wyścigu dookoła Hiszpanii pojedzie również trzech Polaków: Przemysław Niemiec, Maciej Bodnar i Karol Domagalski. Michał Kwiatkowski postanowił odpocząć, dla niego kolejnym ważnych wyścigiem będą wrześniowe mistrzostwa świata.

Wino, konie i rowery

Na co dzień Jerez de la Frontera kojarzy się głównie z torem Formuły 1, hodowlą koni i produkcją mocnego wina, ale w sobotę zostanie opanowane przez fanów kolarstwa. To właśnie w mieście leżącym w Andaluzji rozpocznie się tegoroczna Vuelta. Na początku wyścigu do głosu dojdą sprinterzy, ale później swoje pięć minut będą mieli specjaliści od morderczych podjazdów.

Tegoroczna trasa liczy blisko 3,2 tys. km i składa się z 21 etapów. Zakończenie 14 września w Santiago de Compostela, słynnym miejscu pielgrzymek chrześcijan. Wyścig na żywo można śledzić w Eurosporcie.