Michaś przygodę z kolarstwem zaczął od małego rozczarowania, a dziś – jako Michał – jest dowodem, że marzenia się spełniają. Kwiato z Tour de France już znacie, teraz dowiecie się, jak się tam dostał.

Początki są różne. Niektórzy cierpią podczas nauki utrzymywania równowagi, innym rodzice pomagali montując kijek w rowerze. Michał od razu chciał wstąpić do przyszkolnego klubu, by móc trenować razem z bratem. Tu trafił jednak na rozczarowanie, bo był o rok za młody i nie mógł wystartować w wyścigu. Pierwszą rywalizację zaliczył jako 8-latek. – To był wyścig szkolny, zająłem chyba czwarte miejsce – wspomina Kwiato w rozmowie ze ŠKODA-ROWERY.

Początki są różne. Niektórzy cierpią podczas nauki utrzymywania równowagi, innym rodzice pomagali montując kijek w rowerze. Michał od razu chciał wstąpić do przyszkolnego klubu, by móc trenować razem z bratem. Tu trafił jednak na rozczarowanie, bo był o rok za młody i nie mógł wystartować w wyścigu. Pierwszą rywalizację zaliczył jako 8-latek. – To był wyścig szkolny, zająłem chyba czwarte miejsce – wspomina Kwiato w rozmowie ze ŠKODA-ROWERY.

Jak tata kosz montował

Wydawałoby się, że szanse na realizację marzeń ma niewielkie. Rodzina mieszkała w Działyniu, który ma raptem 860 mieszkańców, a w wikipedii informacja o tej wsi zawiera… dwa zdania. Rodzice prowadzili gospodarstwo rolne, ale o sportowym rozwoju dzieci nie zapominali. Ojciec z Michałem i jego starszym bratem Radkiem grali w piłkę, pływali w jeziorze, a nieopodal domu rozgrywali zacięte mecze koszykarskie na własnoręcznie wykonanym koszu. – Zawsze staraliśmy się dbać o aktywność fizyczną naszych dzieci, ale nie musieliśmy ich do tego gonić – mówił Wojciech Kwiatkowski portalowi Pozatorun.pl.

Później Kwiato zapisał się do przyszkolnego klubu kolarskiego, w którym trenował już jego brat. Trenerzy dostrzegli w nim talent i jako 10-latek otrzymał rower. W jego ulepszaniu w miarę możliwości pomagali rodzice. – Od razu zacząłem na nim trenować – wspomina Michał.

Współautorzy sukcesów

Z czasem kolarstwo przestawało być już tylko pasją nastolatka. Michał wygrywał kolejne zawody, pokonywał rówieśników, a i starsi mieli z nim problemy. Trenował w Pacifiku Toruń i szybko stał się nie tylko czołowym kolarzem w Polsce, ale też na świecie. – Z roku na rok notowałem progres i w wieku 15 lat pojechałem pierwszy raz za granicę na wyścig a la Igrzyska Olimpijskie dla młodych. To było dla mnie olbrzymie przeżycie – przyznaje.

Wówczas Michała prowadził już trener Marcin Mientki. – Dla Michała to był pierwszy mały krok w poważniejszą kategorię, w której wymagania były wysokie. Po dobrym sezonie w młodzikach wiedziałem, że to wybitnie utalentowany zawodnik. Nasza współpraca była bardzo dobra. Ufali mu zarówno trenerzy, jak i zawodnicy, więc został kapitanem mojej drużyny. Wyniki pokazują, że egzamin w kategorii junior młodszy zdał celująco – podkreśla Mientki.

Ugięta półka z trofeami

Współautorem sukcesów Kwiatkowskiego jest również trener Tomasz Owsian. – Moja przygoda z Michałem zaczęła się w kategorii junior pobardzo udanym sezonie i dobrych wynikach na arenie międzynarodowej. Czułem presję, która mnie motywowała, by przygotować Michała do

najważniejszej imprezy juniorskiej, czyli mistrzostw świata w RPA. „Kwiatek” bardzo dobrze radził sobie w jeździe na czas i zdecydowaliśmy szykować szczyt formy na tę imprezę. Trafiliśmy bezbłędnie i w 2008 r. Michał sięgnął po swój pierwszy tytuł mistrza świata. Jak się później okazało – niejedyny – wspomina Owsian.

I tak nadszedł czas, o którym każdy młody zawodnik marzy, ale przeżyją nieliczni. Przed osiągnięciem pełnoletności Kwiato został mistrzem i wicemistrzem Europy juniorów, wygrał juniorski Wyścig Pokoju i został okrzyknięty najlepszym młodym kolarzem na świecie. Półka na młodzieżowe trofea zaczęła się uginać, więc nadszedł czas na dorosłą rywalizację. W 2010 r. podpisał pierwszy zawodowy kontrakt z hiszpańską grupą Caja Rural i stało się jasne, że siłą woli i nóg wykręcił swoje marzenia.

Pomóc marzeniom

Później o Kwiato zaczęło robić się coraz głośniej i dziś jest typowany na czołowego kolarza świata. Nie zapomina jednak o swoich sportowych korzeniach i próbuje ułatwić start młodym. W 2013 roku powołał w Toruniu Akademię Copernicus, gdzie szkolą się dzieci od 7. roku życia. – Miałem kiedyś marzenie zostać zawodowym kolarzem i spełniło się! Wiem, że wiele osób również tego pragnie, dlatego chcę pokazać, że te marzenia są realne – mówi Kwiatkowski.

Do pomocy w Copernicusie Kwiato wziął najbardziej zaufanych ludzi i dziś następców Michała szkolą właśnie Mientki i Owsian. – Relacja między nami jest na tyle dobra, że Michał swój autorski pomysł Akademii Copernicus oparł na  ludziach, z którymi czuje się związany i do których ma zaufanie. Wiele osób jest zaskoczonych, że tak poważną  inicjatywę wdraża w życie tak młody zawodnik. Ale to tylko świadczy o tym z jak wyjątkowym zawodnikiem mamy do czynienia – zaznacza trener Mientki.

Owsian: – Uważam, że wraz z trenerem Mientkim wypełniliśmy swoją rolę na 100 proc. możliwości i wypuściliśmy w świat przygotowanego do Pro Touru zawodnika. Mamy z tego ogromna satysfakcję i chęć dalszych poszukiwań tak utalentowanych zawodników, ale już za sprawą Akademii Copernicus.