Michał Kwiatkowski był nawet wirtualnym liderem Tour de France, ale do wygrania choćby etapu zabrakło mu kilkuset metrów. Wielka Pętla wjechała na półmetek i teraz czas na morderczą walkę w górach.

(Źródło: WeLoveCycling.com)

„Dawaj, dawaj!”, „Jeszcze, jeszcze!” – ekscytowali się kibice Kwiatkowskiego przed telewizorami i komputerami. Polak we Francji nie zamierza być tylko statystą i w wielu wyścigach kilometrami dzielnie walczy w czołówce. Za poniedziałkową rywalizację w ciężkich górach znów został obsypany komplementami, ale przypłacił to spadkiem w klasyfikacji generalnej i stratą białej koszulki.

Niech ktoś przybliży metę

W historii TdF tylko jeden Polak był liderem – Lech Piasecki w 1987 roku. Sześć lat później etap wygrał Zenon Jaskuła i od tego czasu jakby ktoś rzucił klątwę na polskich kolarzy. Blisko przełamania był Kwiatkowski i to nie raz.

Podczas jednego z etapów wystrzelił przed peleton i w myślach pewnie błagał, by ktoś choć trochę przybliżył mu linię mety. Wystarczyłoby dokładnie 400 metrów, bo wówczas Polak utrzymałby pierwsze miejsce. Tempa jednak nie wytrzymał i rywale go dopadli. Nazajutrz Kwiatkowski był jeszcze bliżej, bo prowadził 200 metrów przed końcem, ale okazało się, że w ten sposób świetnie wykonał swoje zadanie i pomógł w wygranej koledze z drużyny – Matteo Trentiniemu.

(Źródło: WeLoveCycling.com) 

Przeklęty podjazd

Kwiatkowski pierwsze skrzypce chciał grać podczas najtrudniejszego do tej pory etapu (Mulhouse/La Planche des Belles Filles), który rozgrywany był w poniedziałek. Polak wyskoczył do przodu z Tonym Martinem i uciekali ponad 100 kilometrów (!). Wspólnie jechali blisko 3 godziny, a 50 km przed metą Polak miał ponad 4 minuty przewagi na peletonem i był wirtualnym liderem TdF. To znaczy, że jeśli w tym momencie skończyłby się etap, Kwiatkowski otrzymałby żółtą koszulkę lidera.

Wszystko szło zgodnie z planem do czasu, gdy zaczęła się wspinaczka na La Planche des Belles-Filles. Od poniedziałku Kwiato ma prawo nazywać to miejsce przeklętym. – Po prostu zabrakło mi siły. Nie miałem już nogi – przyznał Polak w rozmowie z Eurosportem.

Z uznaniem o Kwiatkowskim mówili za to eksperci tej stacji. – Świetnie jechał na przedostatnim podjeździe, choć liczyłem na trochę więcej na ostatniej wspinaczce. Mam nadzieję, że jeszcze pokaże dużo w tym tourze. Lubię to, że jest agresywny i waleczny. Podoba mi się jego styl – stwierdził Greg LeMond, a Dariusz Baranowski dodał: – Michał za tak długą szarżę sporo zapłacił.  Teraz zregeneruje siły i na pewno będzie walczył na kolejnych etapach.

image

(Źródło: WeLoveCycling.com) 

Czas na odrabianie strat

We wtorek zawodnicy mają dzień przerwy, a później rywalizację zdominuje walka w górach. Kwiato w klasyfikacji generalnej zajmuje 13. miejsce i ma 4 minuty i 39 sekund straty do lidera Vincenzo Nibaliego. Polak stracił też białą koszulkę dla najlepszego młodzieżowca(jej sponsorem jest ŠKODA). W tej klasyfikacji zajmuje trzecie miejsce ze stratą minuty i 38 sekund do pierwszego Romaina Bardeta.