Michał Kwiatkowski świetnie radzi sobie podczas Tour de France. Do szóstego etapu będzie startował w białej koszulce najlepszego młodzieżowca!

(Michał Kwiatkowski Tour de France 2013. Źródło: Škoda-Polska)

Brawo, brawo, brawo! Michał Kwiatkowski zapowiadał, że w Wielkiej Pętli pojedzie dla kolegi z zespołu Marka Cavendisha (wycofał się po doznaniu kontuzji) i słowa dotrzymuje. Na razie wywalczył białą koszulkę najlepszego młodzieżowca, a w klasyfikacji generalnej zajmuje świetne czwarte miejsce.

Po pięciu dniach TdF wiemy również, że Michał Jackowiak, współzałożyciel i prezes Akademii Copernicus Michała Kwiatkowskiego ma zadatki na jasnowidza. – Być może po pięciu etapach Michał będzie miał żółtą koszulkę. A białą to już na pewno – mówił Jackowiak w rozmowie ze Škoda-Rowery tuż przed rozpoczęciem Wielkiej Pętli. Nie pomylił się co do klasyfikacji młodzieżowców, ale jeśli Kwiato nie będzie zwalniał tempa, to być może sprawdzi się też druga część zapowiedzi.

(Żródło: Welovecycling)

Biała koszulka należy się najlepszemu młodzieżowcowi, czyli zawodnikowi do 25. roku życia (Kwiato ma 24 lata). Na Tour de France pojawiła się w 2004 roku i od początku jest sponsorwana przez ŠKODĘ. W poprzednim sezonie zdobył ją np. Nairo Quintana, a niespełna rok później pokonał bardziej doświadczonych kolarzy i wygrał klasyfikację generalną Giro d’Italia. Z kolei w poprzednim TdF Kwiato białą koszulkę zakładał aż na 10 etapach. Czy w tym roku będzie w niej z dumą paradował także po ostatnim wyścigu?

image

(Michał Kwiatkowski Tour de France 2013. Źródło: Škoda-Polska)

Polak w klasyfikacji wywindował się dzięki piątemu etapowi, w którym zajął siódme miejsce. Nie oznacza to jednak, że wyścig był lekki i przyjemny. – Na rondzie zderzyłem się z Visilijem Kirienką. Goniliśmy przez 20 kilometrów i w końcu złapaliśmy peleton. Mało jednak brakowało, a to by się nie udało. Wiatr wiał od przodu i z boku, ale szedł pełny gaz – opowiadał Kwiatkowski na stronie internetowej OPQS.

image

(Żródło: Welovecycling)

To nie był jednak koniec jego kłopotów, bo pod koniec wyścigu złapał jeszcze gumę. – Wiedziałem jednak, że będzie na mnie czekał mechanik z „zapasem”. Mieliśmy pecha, ale to dotyczyło wielu kolarzy. Przy odrobinie szczęścia kto wie jak mógł by się ten etap skończyć, skoro czułem się tak dobrze. Liczę, że w kolejnych wyścigach całą drużyną znów pokażemy, że jesteśmy mocni – podkreślał.

Szósty etap Arras/Reims będzie startował we czwartek i będzie liczył 194 km.