Wielka Pętla potrafi być równie piękna, co okrutna. Kolega z grupy Michała Kwiatkowskiego miał świętować w mieście swoich dziadków, a zamiast tego przeżył dramat. Ściganie po Wielkiej Brytanii będzie za to dobrze wspominał Kwiato.

Brytyjczycy udowodnili, że zasługują na inauguracyjne etapy wielkiego Tour de France. Wzdłuż trasy stały tysiące ludzi, a internet wręcz krzyczał, że zaczyna się świetna impreza. W sieci można było znaleźć m.in. stada baranów w kolorze… żółtym czy słynny pomnik Chrystusa z Rio de Janeiro, który trzyma w rękach rower.

Już po kilku minutach transmisji nikogo nie dziwili też wymyślnie poprzebierani kibice. – To jest niesamowite. Ci ludzie przychodzą tu kilka godzin wcześniej, by zająć miejsce, a później tylko peleton koło nich śmignie – mówili z uznaniem komentatorzy Eurosportu.

„Pierwszy etap był szalony, kolejne pewnie będą podobne” – pisali z kolei organizatorzy, ale na wszelki wypadek przygotowali dla kibiców pięć przykazań, których muszą bezwzględnie przestrzegać. Najważniejsze z nich, to szczególna uwaga przy robieniu tzw. „sweet fotek”. Część zawodników słusznie żaliła się, że kibice w tym celu ustawiają się do nich tyłem i nawet nie widzą, kiedy wejdą na jezdnię, wprost pod koła rozpędzonego peletonu.

image

(Źródło: welovecycling.com)

Wszystko zawaliło się w sekundzie

W tym pięknym święcie główną rolę miał odgrywać Mark Cavendish, ale zamiast tego przeżył kolarski dramat. Tegoroczny TdF startował w jego ojczyźnie, a meta pierwszego etapu była usytuowana w Harrogate, rodzinnym mieście jego matki. Cavendish Wielkiej Pętli podporządkował cały rok, a tuż przed wyścigiem cieszył się jak dziecko. – Jestem podekscytowany. Przypominam sobie dzieciństwo, które tu spędziłem. Do dziś mieszkają tu moi dziadkowie i wujkowie – mówił zawodnik Omega Pharma-Quick Step.

Wszystko zawaliło się w jednej sekundzie. Na samym finiszu Cavendish trzymał się w czołówce, na ostatnich metrach chciał przebić się na pierwsze miejsce, ale zahaczył o Simona Gerransa i doszło do kraksy. – Starałem się znaleźć lukę, ale to była moja wina. Chciałem wygrać, czułem się naprawdę świetnie. Przepraszam wszystkich, którzy przyszli mnie dopingować – napisał Cavendish w oświadczeniu.

image

(Źródło: welovecycling.com)

Później okazało się, że dramat Brytyjczyka jest jeszcze większy, bo z powodu stłuczenia barku musi wycofać się z TdF. I tak zamiast walczyć do końca o wygraną, został pierwszym ze 198 zawodników, dla których Wielka Pętla się skończyła. – To twardy facet, ale jest totalnie pokiereszowany – powiedział Patrick Lefevere, menedżer OPQS.

Kwiato na pudle

W tej sytuacji więcej kolarskiej wolności dostał jego kolega z OPQS – Michał  Kwiatkowski. Wcześniej wraz z całą grupą miał pracować na sukces Cavendisha, ale teraz plany zostały zmodyfikowane, co było widać już podczas drugiego etapu.

Kwiato spisał się świetne i zajął trzecie miejsce. Drugą pozycję przegrał o szerokość opony. – Na wszystkich podjazdach cierpiałem, ale zespół był zawsze wokół mnie. Pomogli mi na tyle, że na końcowych metrach byłem w czołówce. Z trzeciego miejsca jestem zadowolony, dodaje mi pewności siebie. Pokażemy Cavendishowi, że będziemy walczyli dla niego – powiedział po wyścigu polski kolarz.

Zobacz podsumowanie drugiego etapu:

 

Trzeci etap z finiszem w Londynie wygrał Marcel Kittel. Kwiatkowski do końca trzymał się czołówki i ostatecznie zajął 16. miejsce. Zwyciężył – podobnie jak w pierwszym etapie – Niemiec Marcel Kittel.

Teraz zawodnicy przenoszą się do Francji.

WYNIKI

1. etap

1. Kittel          4.44.07

2. Sagan          + 0

3. Navardauskas         + 0

186. Kwiatkowski      + 0

2. etap

1. Nibali          05.08.36

2. Van Avermaet        + 2 sekundy

3. Kwiatkowski          + 2 sekundy

3. etap

1. Kittel          3.38.30

2. Sagan          + 0

3. Renshaw     + 0

16. Kwiatkowski        + 0