Rozpoczyna się Vuelta a España, zatem kolarski sezon powoli ma się ku końcowi. Nie oznacza to jednak braku emocji, bo właśnie w Hiszpanii Tadej Pogačar będzie chciał skompletować wielki kolarski hat trick, a brakuje mu do tego wygranej właśnie w Vuelta a España.
Mocne uderzenie pod koniec sezonu
To piękny czas dla wszystkich fanów kolarstwa. W powietrzu jeszcze unoszą się echa Tour de France oraz niedawno zakończonego Tour de France Femmes, a kibice już dostają kolejną potężną dawkę emocji. Co prawda Vuelta a España jest najmłodszym wyścigiem ze wszystkich wielkich tourów (pierwsza odbyła się 26 lat po starcie Giro d’Italia i 32 lata po Tour de France), ale Hiszpanie już niejednokrotnie pokazali, że na ich trasach może dochodzić do niezwykle ekscytujących pojedynków.
https://x.com/lavuelta/status/2090537130577567810
Szanse na zaciętą rywalizację zmalały jednak wraz z ogłoszeniem startu przez Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates XRG). Słoweniec to niesamowity magnes na kibiców, szczególnie po tym, gdy liczbą zwycięstw w Tour de France zrównał się z największymi legendami w historii kolarstwa. Niewielkie to jednak pocieszenie dla jego rywali, bo tam, gdzie pojawia się Pogačar, tam rozpoczyna się dyskusja o szansach na drugie miejsce – pierwsze z automatu przydzielane jest Słoweńcowi.
Tadej Pogačar wraca po sześciu latach
Dla Pogačara Vuelta a España jest urozmaiceniem sezonu, bo w ostatnich sześciu sezonach nie uwzględniał Hiszpanii w swoim kalendarzu. Ostatni raz wystąpił tu w 2019 r. i zajął w klasyfikacji generalnej trzecie miejsce. Teraz celuje już tylko w zwycięstwo, bo Vuelta a España to jedyny z wielkich tourów, którego nie wygrał (ma pięć triumfów w Tour de France i jeden w Giro d’Italia), więc chciałby jako dziewiąty kolarz w historii skompletować wielki kolarski hat trick.
https://x.com/lavuelta/status/2090526822396043672
Tegoroczna Vuelta a España odbędzie się w czterech państwach. Zacznie się w Monako, gdzie w sobotę wystartuje indywidualna jazda na czas. Nazajutrz zawodnicy zaliczą pagórkowaty etap do francuskiego Manosque (będzie to najdłuższy przejazd w całej Vuelcie – blisko 216 km), a w poniedziałek jeszcze większe przewyższenia czekają na etapie Gruissan – Font Romeu. Dzień później odbędzie się etap w Andorze i dopiero w środę peleton zamelduje się w Hiszpanii.
Różnorodnie do samego końca
W pierwszych dziewięciu dniach kolarze aż trzykrotnie zmierzą się z górami, więc już przed pierwszą przerwą przekonamy się, czy Pogačar utrzymał kapitalną formę z Tour de France. W drugim tygodniu okazję do wykazania się dostaną zarówno sprinterzy, jak i górale. Najciekawiej zapowiadają się jednak etapy z Vera do Calar Alto (3 września) i z Jaen do Sierra de la Pandera (5 września).
https://x.com/lavuelta/status/2090541304816050205
Dwa dni później kolarze będą mieli ostatni dzień przerwy, a następnie znów czeka ich kolarski miszmasz. Często na koniec organizatorzy zostawiają najtrudniejsze wspinaczki górskie, ale Hiszpanie postawili na trzy etapy płaskie, jeden pagórkowaty, jeden górski oraz jazdę na czas.
https://x.com/lavuelta/status/2001359956910706942
Zwycięzcę 81. Vuelta a España poznamy w niedzielę 13 września.
