• POL

Obalamy mity: rower elektryczny to nie jest sprzęt dla leniwych (i 5 innych mitów)

Autor: Adam Marsal

Wraz z profesjonalnym e-bikerem Richardem Gasperottim rozprawiamy się z najczęstszymi mitami dotyczącymi rowerów elektrycznych.

1. E-bike jest tylko dla seniorów i leniwych

Gdy ktoś mówi, że e-bike to sprzęt dla emerytów, najczęściej odpowiadam: „Na emeryturze mogę już nie mieć siły, żeby w pełni wykorzystać jego możliwości”.

Tak, to prawda, że silnik wspomaga jazdę i pomaga wrócić na rower osobom mniej aktywnym. Ale działa tylko wtedy, gdy kręci się pedałami – sam nie pojedzie.

Poziom wspomagania zależy od użytkownika. Z mojego doświadczenia wynika, że na e-bike’u robię więcej kilometrów, bo nie martwię się, że zabraknie mi sił. Silnik motywuje – szczególnie na podjazdach, które nagle stają się przyjemne. A gdy tylko zechcę, mogę utrzymać wysokie tętno i zrobić naprawdę intensywny trening.

2. Nie kupię drogiego e-roweru, bo nie będę miał czasu go używać

Czas jest dziś towarem deficytowym. Niewiele osób w wieku produkcyjnym może regularnie oderwać się od pracy i obowiązków rodzinnych, by jeździć na długie treningi. Ile tak naprawdę masz czasu, gdy już się przebierzesz i wyjdziesz z domu? Godzinę? Dwie?

Właśnie w takich sytuacjach e-bike ma największy sens. W tym samym czasie możesz zrobić więcej. Zamiast jednego podjazdu i jednego zjazdu – dwa albo trzy. Przestajesz obsesyjnie zastanawiać się, dokąd dokładnie jechać, a zaczynasz po prostu odkrywać nowe trasy. Sam nigdy nie czerpałem z jazdy na rowerze takiej przyjemności jak teraz, gdy wsiadam na rower elektryczny.

3. Wszystkie rowery elektryczne są praktycznie takie same

Nieprawda. Różnice są ogromne. Silniki różnią się mocą, akumulatory – pojemnością, a to właśnie pojemność baterii ma ogromny wpływ na zasięg. Różne bywają również systemy bezpieczeństwa.

Akumulatory renomowanych producentów są wyposażone w mechanizmy ochronne, które minimalizują ryzyko pożaru. W przypadku napędów uznanych marek za pomocą aplikacji mobilnej można precyzyjnie konfigurować tryby jazdy i nawigację. Taka aplikacja umożliwia również bezprzewodowe aktualizacje silnika, akumulatora i innych komponentów, dzięki czemu rower stale pracuje z optymalną wydajnością.

[Gaspi na e-bike’u na marokańskich wydmach.]
Równie ważna jest solidna sieć serwisowa. Jeśli coś się zepsuje, autoryzowany serwis zazwyczaj jest w stanie sprowadzić część zamienną w ciągu trzech dni, więc nie tracisz tygodni ani tym bardziej miesięcy bez jazdy.

4. Nie kupię drogiego e-bike’a, bo i tak go ukradną

Nowoczesne e-biki są wyposażone w wielopoziomowe systemy zabezpieczeń antykradzieżowych. Za pomocą aplikacji mobilnej połączonej z rowerem można zablokować zarówno silnik, jak i baterię. Po wyłączeniu roweru silnik blokuje się automatycznie i da się go ponownie uruchomić dopiero po sparowaniu z aplikacją.

Aplikacja przechowuje także wszystkie dane roweru, w tym numer seryjny, który może być wykorzystany do identyfikacji w przypadku kradzieży lub kontaktu z policją czy ubezpieczycielem. Jeśli dodatkowo wyposażysz e-bike w moduł GPS, możesz śledzić jego lokalizację, nawet gdy zostanie skradziony. Co więcej, dostępna jest funkcja oznaczenia roweru jako ukradzionego w aplikacji, co w praktyce uniemożliwia jego sprzedaż.

5. Rower elektryczny jest dla mnie za ciężki

Tak, to się zgadza. E-bike waży więcej, bo ma silnik i akumulator. Ale właśnie dzięki nim można podjechać pod wzniesienia, które bez wspomagania byłyby nieosiągalne.

Można mieć obawy, że cięższy rower będzie trudno prowadzić pod górę albo wnosić po schodach. Wiele osób nie wie jednak, że na kierownicy znajduje się przycisk „walk assist”, czyli funkcja wspomagania prowadzenia.

Naciśnij go podczas marszu, a silnik pomoże prowadzić rower. Ta sama funkcja przydaje się także podczas manewrowania – na przykład wtedy, gdy trzeba postawić rower na tylnym kole i wjechać do windy.

Dla większego bezpieczeństwa podczas hamowania rowerzyści mogą też korzystać z systemu ABS, który działa podobnie jak w samochodach czy motocyklach: zapobiega blokowaniu kół i zmniejsza ryzyko niebezpiecznych sytuacji.

6. Kupię sobie rower elektryczny ze słabszym silnikiem i dalej będę prawdziwym kolarzem

Wielu rowerzystów myśli w ten sposób, przechodząc na e-bike’a. Zamiast wybrać mocny silnik 85 Nm, decydują się na słabszy (np. 50 Nm). W efekcie lądują gdzieś pomiędzy klasycznym rowerem a pełnoprawnym e-bikiem.

Moim zdaniem słabszy silnik to kompromis, który rzadko ma sens. Nawet mocny napęd można ustawić na niższy poziom wspomagania. Jednak gdy potrzebujesz więcej mocy, masz ją do dyspozycji. Z mojego doświadczenia wynika też, że mocniejszy silnik bez problemu kompensuje dodatkową masę roweru.

Widzę to bardzo często: ktoś kupuje słabszy silnik i zanim skończy się pierwszy elektryczny sezon, zaczyna się rozglądać za mocniejszym zestawem. Dlatego zazwyczaj radzę, żeby od razu wybrać model z silnikiem o większej mocy.

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl