Historia ŠKODA Titan Desert: Rozmowa z dyrektorem wyścigu

Autor: Joshua Donaldson

Wyścig Titan Desert oznacza dla biorących w nim udział kolarzy sześć dni wymagającej jazdy po marokańskiej pustyni. Rajd zaczyna się w chwili, gdy opada flaga, a kończy przekroczeniem linii mety – o ile zawodnikom uda się dotrzeć tak daleko. Ale dla Manuela Tajady wszystko zaczęło się dużo wcześniej (i zakończy się znacznie później) niż w przy­padku kolarzy, którzy walczą ze zmęczeniem i pokonują kolejne wydmy pustyni, ponieważ jest on dyrektorem wyścigu ŠKODA Titan Desert. Choć jego rola zmieniała się na przestrzeni lat, od samego początku, czyli od 2005 roku, jest odpowiedzialny za nadzorowanie wszystkich aspek­tów zawodów.

Trudno zatem o lepszego rozmówcę, by dowiedzieć się więcej o tej niesamowitej rywalizacji, która od kilkunastu lat rozpala wyobraźnię kolarzy na całym świecie. W rozmowie z We Love Cycling Manuel Tajada opowiedział o wyścigu ŠKODA Titan Desert i jego krótkiej, acz niezwykłej historii.

Początki wyścigu ŠKODA Titan Desert są ściśle powiązane z Rajdem Dakar, w którym kierowcy rajdowi o różnym stopniu zaawansowania muszą zmierzyć się z bardzo trudnym terenem. Etapy Rajdu Dakar obejmują zarówno krótkie odcinki, jak i 900-kilometrowe wyprawy, które stanowią prawdziwe wyzwanie dla kierowców i poddają próbie ich pojazdy. Po raz pierwszy rajd odbył się w 1978 roku, za co odpowiedzialna była organizacja Amaury Sports Organisation (ASO). Trasa wyścigu prowadziła z Paryża do Dakaru, stolicy Senegalu. Kierowcy pokonywali trasę z Europy do Afryki do 2009 roku – wtedy ze względów bezpieczeństwa Rajd Dakar przeniesiono do Ameryki Południowej. Obecnie –już po raz trzeci – wyścig odbywa się na Bliskim Wschodzie, a większość jego etapów prowadzi przez pustynne piaski. Tutaj właśnie na scenę wkracza Manuel Tajada.

– Jestem związany z wyścigiem Titan Desert od samego początku. Pamiętam, jak pod koniec 2005 roku Juan Porcar zaprosił mnie i Félixa Dota do współpracy nad Rajdem Dakar dla rowerów MTB – wspomina Manuel. – Miał to być wyścig na pustyni w Maroku, podobny do Rajdu Dakar, ale na rowerach górskich. Od pierwszej edycji odpowiadam za stronę sportową tych zawodów.

We wszystkich edycjach wyścigu wzięło udział ponad 5000 zawodników. Wśród nich obecny był też najlepszy hiszpański kolarz wszech czasów – Miguel Induráin. Widzowie mogli śledzić zmagania również takich legend jak Roberto Heras, Melchor Mauri czy Sylvain Chavanel, którzy swego czasu walczyli o zwycięstwo w wyścigu Titan Desert. Zawody, których trasa przebiega między górami Atlas a pustynią Sahara, są dla zawodników bezwzględne – a mimo to wielu kolarzy co roku powraca na linię startu. To świadczy o niezwykle wysokim poziomie organizacji wydarzenia, za którą odpowiada między innymi Manuel.

– Kwestie logistyczne stanowią nie lada wyzwanie, ponieważ przemieszczanie dotyczy bardzo dużej grupy ludzi: mamy i kolarzy, i dziennikarzy, asystentów, personel pomocniczy. Musimy na odludziu zbudować małe miasteczko – wyjaśnia Manuel w odpowiedzi na pytanie o różne trudności związane z wyścigiem. – Najważniejsze jest dla mnie pokazanie piękna Maroka, dlatego do każdej edycji wybieram inne trasy – dodaje. – Bardzo dużo wysiłku wkładamy także w zapewnienie zawodnikom bezpieczeństwa. Za największe wyzwanie uznaję jednak stan ducha kolarzy. Zawsze chcę, by każdy zawodnik cieszył się z udziału w rywalizacji przez cały czas.

Kolarze mają niewiele czasu na przygotowanie się do wyścigu. Oznacza to, że jedyną rzeczą, nad jaką mają kontrolę przed startem, są treningi i poziom kondycji fizycznej. Oba te elementy są niezbędne, jeśli chce się przetrwać ten wyczerpujący tydzień na rowerze. Manuel Tajada zapowiada, czego zawodnicy mogą się spodziewać w 2022 roku. – To będzie jedna z najtrudniejszych edycji. Trasa bez etapów górskich, ale z dwoma przejazdami przez wydmy. Przed zawodnikami długie odcinki wymagające częstszego korzystania z nawigacji – opowiada dyrektor wyścigu.

W ciągu ostatnich 16 lat – od inauguracyjnej edycji w 2006 roku – zawody pod szyldem Titan odbywały się również w innych krajach. Gospodarzami wyścigu Titan Desert były Hiszpania, Arabia Saudyjska i Meksyk, a w 2016 i 2017 na Kubie zorganizowano wyścig Titan Tropic. Sukces ten jest w głównej mierze zasługą Manuela Tajady, a także Juana Porcara, jednego z ojców założycieli wyścigu i pierwszej osoby, która ukończyła Rajd Dakar na rowerze. Choć z biegiem lat skala tej przygody znacznie się zwiększyła, Titan Desert pozostaje wierny swoim korzeniom, z czego Manuel jest bardzo dumny.

– Mimo że wiele aspektów wyścigu uległo zmianie, udało nam się zachować jego głównego ducha: dokładnie takiego, jaki Juan sobie wyobraził – mówi Manuel. – Kocham wszystko, co związane jest z rowerami górskimi, a także przygody i podróże. Co więcej, Maroko jest dla mnie naprawdę ważnym miejscem. Bardzo się cieszę, że moja praca jest jednocześnie moim hobby.

Z biegiem lat wyścig ewoluował i, jak już wspomnieliśmy, liczne gwiazdy kolarstwa podejmowały to wyzwanie. Titan Desert niewątpliwie zajmuje szczególne miejsce w sercu Manuela, ale jego ulubione wspomnienie związane jest z czymś innym – domem.

– Co roku mam coraz więcej nowych wspomnień dotyczących wyścigu, obozowania i poszukiwania nowych tras. Najbardziej jednak cenię to wydarzenie, które miało miejsce w 2015 roku. Mój syn, który miał wtedy dwa lata, przyjechał z moją żoną i resztą rodziny do obozu na ostatnie dwa etapy. To była dla mnie wielka niespodzianka – wspomina Manuel.

Choć od 2006 roku wyścig Titan Desert przyprawia kolarzy o kolejne koszmary, co roku rodzi się tu prawdziwe poczucie wspólnoty. Ulubione wspomnienie Manuela i sposób, w jaki opisuje ten wyścig, pozwalają zrozumieć, dlaczego rywalizacja ta regularnie przyciąga tak wielu ludzi.

Marka SKODA jest sponsorem wyścigu od 2022 roku

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl