Wnętrze katedry, uroki Paryża, szczyty dostępne głównie dla narciarzy, a nawet czynny wulkan. Organizatorzy wielkich wyścigów prześcigają się w pomysłach na urozmaicanie tras, a ogranicza ich głównie wyobraźnia.

W tym roku spektakularnie zapowiada się start Vuelta a Espana. 14 sierpnia w 21-etapowy bój zawodnicy mają wyruszyć z… wnętrza katedry św. Marii w Burgos. Budowa gotyckiego kościoła rozpoczęła się w 1221 r., a zakończyła blisko 350 lat później. Dziś to jeden z najważniejszych zabytków Hiszpanii, znajdujący się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. I to właśnie z przedsionka tej katedry kolarze zaczną 8-kilometrową jazdę na czas.

Niektórzy w takiej formie rozpoczęcia wyścigu dopatrywali się znamion świętokradztwa, ale zamysł startu z katedry jest zupełnie inny. – To będzie coś symbolicznego, bo katedra leży na słynnym szlaku pielgrzymkowym do Santiago de Compostela – podkreślał Javier Guillen, dyrektor generalny Vuelty.

Zresztą uczestnicy tego wyścigu w poprzednim roku również planowali odwiedzić świątynię. Bowiem jeden z etapów miał prowadzić przez kościół Najświętszej Marii Panny w Bredzie, ale pandemia koronawirusa pokrzyżowała te plany.

Hiszpanie lubią wyróżniać się oryginalnością. Vuelta zaczynała się już m.in. w okolicach niesamowitych salin w Torrevieja, gdzie nieopodal turyści urządzają sobie kąpiele błotne. Innym razem znowu zawodnicy przejeżdżali przez sam środek areny do corridy.

Trochę inaczej etapy konstruują organizatorzy Tour de France. Tu zabytkowe kąski zostawione są głównie na ostatni etap, gdy zawodnicy ścigają się po Polach Elizejskich, kręcąc się także w okolicach Luwru…

… 324-metrowej Wieży Eiffla…

… czy Łuku Triumfalnego.

Etapy Tour de France prowadzą jednak głównie przez trasy, które doskonale są znane fanom narciarstwa. Tam, gdzie na ogół ludzie dostają się wyciągami, kolarze muszą przetransportować się siłą własnych nóg. Alpe d’Huez, La Mongie, La Mongie, Les 2 Alpes,  Villard-de-Lans to tylko niektóre z wielu stacji narciarskich, które zawodnicy zdobywają podczas górskich odcinków Wielkiej Pętli.

Co więcej, bardzo ciekawie te trasy wyglądają także na krótko przed wyścigiem

Zaskakiwać potrafią również organizatorzy Giro d’Italia i kilka miesięcy temu urządzili zawodnikom wspinaczkę na… Etnę. Ten wciąż czynny wulkan był jednym z celów etapowych i punktem kulminacyjnym ścigania po Sycylii. Wyszło bardzo atrakcyjnie, ponieważ wulkaniczny krajobraz znacznie różni się od tego znanego z Alp czy Pirenejów

Ale Włosi potrafią również wykorzystać i pięknie prezentować swoje zabytki. Na przykład Richard Carapaz w 2019 r. cieszył się z wygrania wyścigu na mecie, która usytuowana była w pięknym starożytnym amfiteatrze w Weronie

Jakie niespodzianki organizatorzy wyścigów przygotowują w tym roku? Przekonamy się już za niewiele ponad miesiąc, gdy rozpocznie się Giro d’Italia (8 – 30 maja). Następnie odbędzie się Tour de France (26 czerwca – 18 lipca), a później Vuelta a Espana (14 sierpnia – 5 września).