Długo był schowany za żelazną kurtyną i to w kraju, którego wielu kibiców kolarstwa nie było w stanie wskazać na mapie. Gdy jednak Dżamolidin Abdużaparow zaprezentował się światu, stał się jedną z największych wizytówek Uzbekistanu.

Są sportowcy, których pojawienie się wywołuje wśród kibiców konsternację. Kimś takim były bobsleiści z Jamajki, w których kraju nigdy nie widziano śniegu; lub gwinejski pływak Eric Moussamabni, który nigdy nie trenował w basenie olimpijskim i cudem zdołał przepłynąć 100 m na igrzyskach olimpijskich.

Kimś tak egzotycznym dla kolarstwa był także Dżamolidin Abdużaparow. W sporcie zdominowanym przez Włochów, Hiszpanów, Belgów, czy Francuzów nagle pojawił się zawodnik z Uzbekistanu, na którego nazwisku kibice i rywale łamali sobie języki.

Abdużaparow miał poniekąd szczęście, ponieważ jego kariera przypadła na czas rozpadu Związku Radzieckiego. Dopóki ZSRR trwało, Uzbek ścigał się tylko w wyścigach dla amatorów. Co prawda były wśród nich tak prestiżowe jak Wyścig Pokoju, ale zawodowcami nazywało się tylko zawodników z zachodniej Europy. Do 1989 r. Abdużaparow wygrał sześć etapów Wyścigu Pokoju, ale wśród zawodowców znany był głównie z tego, że za nic nie potrafili oni wymówić jego nazwiska.

Zmieniło się to w 1990 r., gdy Uzbek mógł już dołączyć do światowego peletonu, został ochrzczony pseudonimem „Abdu” i problem związany z wymową nazwiska został rozwiązany. Pojawił się jednak kolejny, znaczenie poważniejszy problem– jak z Abdu poradzić sobie na trasie? Uzbek nie dość, że był bardzo szybki, to jeszcze prezentował bardzo agresywny styl jazdy, polegający na rozpychaniu się podczas sprintu. – On wjeżdża w dziury, których nie ma – mówił o nim jeden z jego największych rywali – Olaf Ludwig.

Dla Abdżuparowa trampoliną do wielkiego ścigania było oczywiście Tour de France. Wielka Pętla stała się dla niego megafonem, przez który w 1991 r. ogłosił kolarskiemu światu: „Dołączyłem do was i tanio skóry nie sprzedam”.

I tak też zrobił. Już w debiutanckim występie na Tour de France wygrał dwa etapy, zgarnął zieloną koszulkę lidera i… skłonił wielu kibiców, by w końcu sprawdzili, gdzie leży ten Uzbekistan. Wypadało w końcu wiedzieć, skąd dokładnie pochodzi zawodnik, który w pierwszej połowie lat 90. najczęściej zdobywał zieloną koszulkę Wielkiej Pętli, a przebił go dopiero świetny Erik Zabel.

Abdżuparow klasyfikację punktową wygrał jeszcze w 1993 i 1994 roku, ale najbardziej pamiętne było jego pierwsze zwycięstwo. W 1991 r. tuż przed metą, podczas sprintu zahaczył o barierkę i bardzo groźnie upadł. By jednak wygrać klasyfikację punktową, zgodnie z zasadami, musiał przekroczyć linię mety. Zrobił to dzięki członkom swojej drużyny, którzy pomogli mu znów wsiąść na rower i Uzbek w żółwim tempie oraz z grymasem bólu na twarzy przejechał przez metę i zdobył zieloną koszulkę. Za moment był już jednak w karetce, który zawiozła go prosto do szpitala.

Abdżuparow łącznie wygrał 9 etapów Tour de France. Dołożył do tego także siedem w Vuelta a Espana i jeden w Giro d’Italia. W tych dwóch wyścigach również wygrywał klasyfikację punktową (w Vuelcie w 1992 r. i w Giro w 1994 r.). To wszystko sprawiło, że do dziś jest jednym z najpopularniejszych sportowców pochodzących z Uzbekistanu.

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl