Za kilkadziesiąt godzin wielka uczta światowego kolarstwa, ale organizatorzy już zaserwowali przystawki… W czwartek poznamy trasę Tour de France 2019, ale odkryto już karty związane z Grand Depart, czyli Wielkim Otwarciem, które tym razem odbędzie się w Belgii.

Gdy w 1954 r. Wielka Pętla startowała z Amsterdamu, część Francuzów nie kryła oburzenia. W końcu ten wyścig to perła Francji, rozpoznawalnością porównywalna z tamtejszym winem i serami. A czy ktoś zgodziłby się przenieść winiarnie lub serownie, choćby na moment, za granicę?

Organizatorzy jednak zaryzykowali i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Dlatego właśnie Tour de France 2019 po raz kolejny rozpocznie się w Brukseli.

– To wielkie wyróżnienie i jestem pewny, że Belgowie będą świętowali je w świetnym stylu. To również okazja, aby zaprezentować nasze piękne i gościnne miasto, bo trasa będzie prowadziła przez miejsca zapierające dech w piersiach. Cieszę się, że obejrzą to miliardy ludzi na całej Ziemi. To idealne tło dla najlepszych zawodników świata – podkreśla Alain Courtois, radny Brukseli, który w stolicy Belgii odpowiedzialny jest za sport.

Uhonorowanie legendy

Tour de France pewnie nie zajrzałby do Brukseli, gdyby nie Eddy Merckx, absolutna legenda Wielkie Pętli. Wyścig wygrywał pięciokrotnie (w latach 1969 – 1972 i w 1974 r.), jest też rekordzistą pod względem zwycięstw etapowych (96) i jako jedyny zawodnik w historii, w trakcie jednego wyścigu wygrał klasyfikację generalną, punktową, sprinterską oraz górską (w 1969 r.).

I to właśnie w przyszłym roku minie 50 lat od pierwszego triumfu Belga w Wielkiej Pętli, więc ten jubileusz będzie mógł świętować między rodakami podczas Grand Depart.

https://www.letour.fr/en/grand-depart-2019
ⓒhttps://www.letour.fr/en/grand-depart-2019

Start Tour de France 2019 w Brukseli to minimum, jakie mogliśmy zrobić dla uhonorowania tego wielkiego zawodnika. Eddy Merckx był wyjątkowym kolarzem, a dziś jest po prostu legendą – podkreśla Christian Prudhomme, dyrektor Wielkiej Pętli.

Okazji do wzniesienia lampki szampana będzie jednak więcej, bo w przyszłym roku minie dokładnie 100 lat, odkąd lider Tour de France zaczął zakładać koszulkę w żółtym kolorze.

Strzała, kapliczka, ogromny atom

Wielka Pętla rozpocznie się 6 lipca, oczywiście z brukselskiego rynku. Zawodnicy pojadą na wschód przez Muur van Geraardsbergen, górę, którą zna każdy fan kolarstwa z Wyścigu Dookoła Flandrii. Częściowo brukowany podjazd z charakterystyczną kapliczką stanie się zapewne jedną z ikon Grand Depart. Następnie kolarze pojadą do Charleroi, największego miasta Walonii (stąd co roku startuje jednodniowy klasyk Strzała Walońska) i tam zawrócą do Brukseli. Łącznie etap będzie liczył 192 km.

Nazajutrz zostanie rozegrana jazda drużynowa na czas (28 km). Zawodnicy wystartują sprzed Pałacu Królewskiego w Brukseli, a finisz zaplanowano w pobliżu Atomium, monumentalnego kryształu żelaza, powiększonego… 165 miliardów razy (ma 103 metry wysokości i waży 2400 ton.). Został on zbudowany z okazji z EXPO 1958 i stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Brukseli. To właśnie u podnóża ogromnych dziewięciu kul, kolarze pożegnają się z Belgią i na kolejne etapy przeniosą do Francji.

Goszczenie Tour de France to zaszczyt dla Brukseli, ale także całej Belgii, która wychowała wielu świetnych zawodników. Wyścig przejedzie przez 19 regionów, a to wielka gratka dla fanów kolarstwa oraz całej branży hotelarsko-gastronomicznej – podkreśla Rudi Vervoort, prezydent Regionu Bruksela.

Co z resztą trasy? Odpowiedź w czwartek

Ale co dalej? Którymi trasami kolarze będą ściągali się we Francji? Z jakimi zmierzą się górami? Których kibiców zaszczycą swoją obecnością? Przecieków i plotek na ten temat jest wiele, ale wszystkiego dowiemy się już w czwartek, podczas oficjalnej gali, na której zostanie zaprezentowana cała trasa Tour de France 2019!