Niniejsza strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej informacji dot. przetwarzania danych osobowych za pomocą plików cookies oraz dot. Twoich praw można znaleźć w sekcji Informacje dot. przetwarzania danych osobowych za pomocą plików cookies oraz innych technologii web. Poniżej możesz wyrazić zgodę na przetwarzanie danych osobowych także do celów wymienionych poniżej.

Choć kalendarzowo niczym nie różniła się od swoich poprzedniczek, to była długa zima, stwierdzili zgodnie wszyscy podopieczni mojej akademii kolarskiej. Po przeszło 4 miesiącach treningu ogólnorozwojowego, podopieczni Ślęża Sobótka Bike Academy z początkiem marca dostali zielone światło i pod opieką trenerów wyruszyli na pierwsze w tym roku treningi szosowe.

Zgodnie z naszą strategią rozwoju młodego organizmu i niedoświadczonego zawodnika, cały okres przygotowania zimowego, począwszy od listopada kończąc na ostatnich dniach lutego, nasi kolarze spędzili na treningach ogólnorozwojowych. Ponieważ projekt taki jak mój, łączy w sobie dzieci od 9 do 17 lat, muszą być oni podzieleni na grupy wiekowe na każdym treningu. Zaczynając od bardzo popularnych zimą gier zespołowych, po marszobiegi, nie ma możliwości, żeby najmłodsi trenowali jednocześnie z dużo starszymi od siebie kolegami. Dlatego nad każdą grupą wiekową czuwa inny trener, a dobór zajęć i obciążeń treningowych jest inny w każdej kat. wiekowej. Najwięcej jednostek treningowych w tygodniu mają starsi i młodsi juniorzy – 6x w tygodniu. Młodzicy trenowali 5x w tygodniu. Natomiast najmłodsi, tj. żaki i żakini oraz adepci 3 do 4 razy w tygodniu. W tym roku łączyliśmy ze sobą trening ogólnorozwojowy oraz gry sportowe na hali, przeplataliśmy to siłownią dla starszych kat. wiekowych i uzupełniliśmy ćwiczeniami na basenie w piątki. Weekend to w zależności od wieku zawodnika i jego stażu albo marsz, albo rower górski w terenie. Staraliśmy się jednak zaoferować naszym podopiecznym 1-2 treningi w tygodniu na świeżym powietrzu w otoczeniu pięknego masywu Ślężańskiego.

I choć ta zima była długa, konsekwentnie, nawet przy niesprzyjającej na rower pogodzie, nasi trenerzy realizowali założenia szkoleniowe i wysyłali naszych zawodników na rowerach MTB w teren by ćwiczyli technikę. Wreszcie doczekaliśmy się typowo szosowych treningów. I jak te wytęsknione pierwszymi wiosennymi promykami słońca źrebaki wypuszczone ze stajni na pastwisko, hasają ile popadnie, tak i my w akademii zauważyliśmy podobny efekt u naszych zawodników. Wielki, ale to wielki entuzjazm i wyraźną tęsknotę do ich ulubionego kolarstwa szosowego. Za tą tęsknotą szła w parze bardzo dobra frekwencja na treningach, chęć uczestniczenia i jak najlepszego wywiązywania się z poleceń trenera oraz wewnątrzklubowa, ale bardzo zdrowa rywalizacja.

Po półtorej miesiąca treningów szosowych, interwałowych i symulacjach wyścigowych, nasi zawodnicy w dobrej formie stanęli na starcie swoich pierwszych w tym sezonie wyścigów. I choć oczywiście nikt nie wywiera na nich presji wygrywania, gdyż na to zdecydowanie za wcześnie, to chęci do jak najlepszego pokazania się widać już u najmłodszych. Kolarstwo nie jest lekkim sportem, od małego trzeba oswajać się z presją, szacunkiem do rywali, uczyć techniki i woli walki. To jest kolarstwo i tu się walczy do końca na każdych zawodach. Ważne jest, żeby zawodnicy sami się tego nauczyli i zrozumieli.

Muszę się pochwalić, że za nami już pierwsze udane starty, gdzie nasi podopieczni stawali na podium a nawet trafiły nam się pierwsze wygrane wyścigi w kat. żak i młodzik. Daje to obraz, dobrze i solidnie przepracowanej zimy, odpowiednio zbudowanej bazy ogólnorozwojowej i dobrego szkolenia technicznego. Wspomnieć tutaj trzeba, że właśnie Ci najmłodsi mają najbardziej wymagające technicznie wyścigi, rozgrywane w formule kryterium ulicznego, naszpikowanego zakrętami, prowadzącymi przez centra miast i miasteczek wytyczone niejednokrotnie po brukowanej nawierzchni. Stąd rower MTB, teren i treningi przełajowe dają tak dużo. Lepiej przewrócić się w lesie na śnieg czy ściółkę, ale jednocześnie podszkolić umiejętności prowadzenia roweru i unikania ryzykownych sytuacji. Na kolarstwo trzeba patrzeć jako na całokształt, zawodnik + rower to całość. I widać te braki w szkoleniu u dorosłych osób, które przychodzą do mojego projektu dla dorosłych Wtedy takich „pacjentów” odsyłam na kilkanaście treningów z najmłodszymi, żeby podpatrywali ich technikę jazdy i umiejętności.

Przed nami kilka dobrych i mam nadzieję owocnych  miesięcy z kolarstwem szosowym i MTB, gdyż w tym roku zdecydowaliśmy się udostępniać naszym żakom i młodzikom możliwość startu w zawodach MTB. Liczymy że to będzie dobry sezon i zrobimy kolejny krok w przód, zarówno w szkoleniu jak i ogólnym funkcjonowaniu całego projektu.