Wiele osób zmaga się z decyzją o zamianie samochodu na rower. Wydaje się, że wygoda, brak dostępu i pogoda często przeważają nad potencjalnymi korzyściami, takimi jak poprawa kondycji fizycznej i dbanie o środowisko. Ale ci, którzy zdecydowali się zrezygnować z czterech kółek na rzecz dwóch, rzadko tego żałują. Może jest coś więcej w jeździe na rowerze niż tylko to, że możemy sobie podnieść tętno i lepiej się czuć dzięki temu, że nie pozostawiamy za sobą spalin.

Weźmy na przykład Emily Finch, mieszkającą na przedmieściach matkę sześciorga dzieci, która w 2009 roku zdecydowała, że jest gotowa na zmianę. Nawiązawszy ponownie bliskie stosunki ze swoim ojcem, Emily zainteresowała się tematem zrównoważonego rozwoju i i zaczęła się zastanawiać nad innymi możliwościami dla przyszłości swojej rodziny. Myślała nad tym, jak jej życie wyglądałoby bez minivana, i nie trzeba dodawać, że uznała ten pomysł za intrygujący.

Oczywiście, kiedy ma się rodzinę i sześcioro małych dzieci do przewożenia, nie jest to tak proste jak wybranie standardowego modelu roweru w lokalnym sklepie rowerowym. Jednak na dowód swojej odwagi Emily jednego wieczora usiadła przy komputerze i wpisała „rodzinny rower” w wyszukiwarkę. Znalazła holenderskie rowery transportowe Bakfiet i wszystko się zmieniło.

Rower przysłano kilka tygodni później i tak rozpoczęła się jej przygoda.  Pomimo tego, że Emily była podekscytowana możliwościami, jakie przed sobą widziała, nie była to miłość od pierwszej przejażdżki. Kiedy stała się aktywnym ambasadorem rowerów w mediach społecznościowych, szczerze opowiada o ogromnym fizycznym wyczerpaniu, jakiego doświadczyła za pierwszym razem, gdy załadowała swoje dzieci i wyjechała na ulice. Gdy tak z trudem poruszała ogromną maszynę (rower sam w sobie ważył ponad 100 funtów), obawiała się, że popełniła błąd.

https://twitter.com/1lessgmsuburban/status/302854084514430976/photo/1

Jednakże, zobowiązując się do utrzymania podjętej decyzji, uznała, że nie ma odwrotu. Wytrwała w niej i z każdą kolejną przejażdżką stawała się coraz silniejsza i sprawniejsza. Opracowała własną technikę jazdy i nauczyła się, jak jej ciało współpracuje z rowerem. – Po prostu wciąż pedałowałam… i przywykłam do tego, a teraz ten rower jest częścią mnie – dumnie oświadczyła na swoim Twitterze. Od tamtej pory stawała się coraz silniejsza i inspirowała wszystkich wokół siebie. Jak można przewidzieć, zdarzyły się ciężkie chwile dla tej rowerowej rodziny, ale nauczyli się wspólnie je przezwyciężać. Gdy pada, ubierają się ciepło i mokną. Gdy przychodzą napady złości, Emily twierdzi, że liny do skoku na bungee są dla niej ratunkiem. Wiele spośród jej przyjaciół również zmotywowała do jazdy na rowerze ze swoimi dziećmi, tworząc w ten sposób społeczność i system wsparcia, z którego wszyscy czerpią korzyści.

W tej opowieści o przemianie, pomimo sukcesu, pojawiła się jedna przeszkoda do pokonania . Po tym, jak Emily zaszczepiła w wielu osobach miłość do rowerów – i jej szóstki dzieci – pewnego ranka pod koniec 2013 roku obudziła się i zorientowała, że słynny rower został skradziony z domu w Portland. Wywołało to powszechne oburzenie, a cała społeczność niestrudzenie starała się pomóc jej odzyskać rodzinny środek transportu. Niestety, nawet ze wsparciem wielu kampanii prowadzonych w mediach społecznościowych, aby odnaleźć rower Bakfiets i zwrócić go prawowitej właścicielce, pojazdu nigdy nie odnaleziono.

Czy to powstrzymało Emily? Mowy nie ma. Już wtedy była ona uzależniona od takiego trybu życia, a ze wsparciem społeczności udało jej się nadal wozić dzieci po ulicach Portland na różnych rowerach pożyczanych z lokalnych sklepów, a ostatecznie dostała pojazd dostosowany indywidualnie do jej potrzeb, który stworzył lokalny robotnik. Od tamtej pory znalazła się z powrotem na drodze i nie zamierza zwalniać ani na chwilę.

Chodzi o to, że gdy się uzależniła, to już nic nie mogło jej powstrzymać od prowadzenia życia według własnej wizji.  Historia o tym, jak rower stał się nierozłączną częścią życia Emily i jej rodziny, dowodzi, jak wiele jazda na rowerze może zmienić w życiu ludzi, którzy się na taki styl życia zdecydują. Emily przypisuje jeździe na rowerze zasługi za przywrócenie jej szczęścia i utrzymanie jej zdrowia psychicznego. Jeździ na rowerze, ponieważ to ją uszczęśliwia i pomaga jej radzić sobie ze stresem, który nieuchronnie towarzyszy matce szóstki dzieci.

YESSSssssssssss!!!!!!!!! 2.5 more miles!!!! Go! Go! Go!

A post shared by Emily Finch (@bakfietsen) on

Oprócz poprawienia jakości swojego życia, Emily również  dzieci uczy zdrowych mechanizmów radzenia sobie w trudnych sytuacjach i zachęca je do podejmowania własnego, aktywnego pielęgnowania swojej ścieżki życia. Dając wspaniały przykład, pokazuje im, że znalezienie czasu, aby o siebie codziennie zadbać, jest czymś, w czym nikt inny ich nie wyręczy. Emily zdecydowanie jest osobą, która wie, jak doceniać proste przyjemności w życiu, czerpać rozkosz z satysfakcji, jaką może dać rodzina i dobre zdrowie.

Może być to zupełnie inne wyzwanie od zdobywania szczytów gór, ale osiągnięcie rowerowe Emily jest równie imponujące i inspirujące. – Kocham mój rower – mówi. – Bo zmienił moje życie. Nie potrafię tego do końca wyjaśnić. Po prostu, mój rower mnie uszczęśliwia.

Jej historia jest przykładem na to, że ciężka praca staje się łatwiejsza, gdy tę pracę zaczynasz wykonywać z przyjemnością. Jako przypomnienie, że nigdy nie należy lekceważyć wartości, jaką ma w sobie robienie tego, co kochasz, historia Emily pokazuje, że nigdy nie jest za późno, aby coś zmienić. A jak posiadanie roweru zmieniło wasze życie?

(źródło zdjęć: welovecycing.com)