Od pierwszych egzemplarzy Penny Farthing, grubych, wełnianych bluz i skórzanych kasków, kolarstwo przebyło długą, krętą drogę, by osiągnąć fazę elektronicznych przerzutek, aerodynamicznych ram i specjalistycznej odzieży z lycry.

Inżynierowie i projektanci w swoich poszukiwaniach przebrnęli przez całe mnóstwo dziwnych udogodnień, poszukując innowacyjnych rozwiązań ulepszających kolarskie technologie. Za każdym wynalazkiem stoi człowiek. Każdy z projektantów proponował coś nowego, co przyczyniało się do rozwoju kolarstwa, a niektóre z wynalazków miały wpływ nawet na przemysł motoryzacyjny. Poznaj wynalazki, którym współczesne kolarstwo zawdzięcza najwięcej i ich autorów.

Paul De Vivie, czyli krew, pot i koła zębate.

velocio-2
Koła mielą na żużlu, pot kapie z czoła, mięśnie czworoboczne palą. Wtem, na pstryknięcie nadgarstkiem i stuknięcie łańcuchem, nasze ciało przeżywa ulgę. Układ przerzutek zakładał obniżenie kół zębatych, co umożliwiało zwiększenie wydajności napędu bez wkładania dodatkowego wysiłku przez rowerzystę. Mniej niż 120 lat temu rower nie posiadał drugiego koła zębatego, na które mógłby przeskoczyć łańcuch. Wszystkie rowery były jednobiegowe. Wielu inżynierów pracowało nad ulepszeniem tego rozwiązania, ale udało się tylko jednemu.

Paul De Vivie, handlarz jedwabiem francuskiego pochodzenia, urodzony w 1853 roku, był pionierem długodystansowych wycieczek rowerowych. To właśnie on zaproponował termin „turystyka rowerowa“, opowiadając o niestrudzonych wojażach Velocio, jego alter ego, w magazynie Le Cycliste.

Gdy przekładnie pojawiły się po raz pierwszy w rowerach z końca lat 80-tych XIX wieku, ich zmiana była niezręczna i zawodna. Wiodący przedstawiciele branży nazwali to rozwiązanie „osobliwością dla inwalidów i kobiet“. Velocio zmienił myślenie o przekładniach. I choć nie wiadomo do końca, czy to właśnie on wynalazł przerzutkę, czy tylko udoskonalił wynalazek zaproponowany przez brytyjskich budowniczych, to właśnie jego wysiłki inżynieryjne i promocyjne doprowadziły do udoskonalenia tego rozwiązania.

De Vivie rozpoczął podróże swoim własnoręcznie zbudowanym rowerem La Galouise w Col De La Republique, w pobliżu swojego miasteczka rodzinnego, St. Etienne, a następnie zarażał entuzjazmem innych wymyślając coraz to większe rowerowe wyzwania. W ramach jednego z nich cyklistka Marthe Hesse zmierzyła się z profesjonalnym kolarzem Edouardem Fischerem. Przemierzyli 200km wzgórz. Hesse korzystała z trzech rowerów: trzybiegowego modelu Gauloise, modelu Fischer i modelu jednobiegowego. I wygrała. W 1993 roku Tullio Campagnolo wyprodukował pierwszą niezawodną przerzutkę. Jego syn – Valentino, opatentował pierwszą wersję elektryczną niemal 70 lat później.

Gerald O’Donovan: jak ujarzmić cudowny materiał?

raleigh-sbdu-builders1

Jest rok 1998. To rok, w którym po raz ostatni rower, na którym wygrano Tour de France nie był wykonany z włókna węglowego. Rynek zdominowany przez konstrukcje stalowe i aluminiowe zmienił swe oblicze, gdy amerykańska marka Trek zaproponowała swoją ramę z włókna węglowego w Grand Bouche, promując kontrowersyjnego kolarza Lance’a Armstronga. Był to czas wielkich zmian, napędzanych przez takie modele jak Trek firmy Kestrel, czy francuski Peugeot. Jednak należy pamiętać, że ruch ten narodził się już w latach 70-tych XX w. w Wielkiej Brytanii.

Gerald O’Donovan, słynny konstruktor rowerów z Nottinghamshire został przyjęty pod skrzydła brytyjskiego producenta rowerów Raleigh bicycles w 1960 roku i stał się legendarnym projektantem jednośladów i inżynierem. Jego rodzina była właścicielem marki Carlton, a on sam wyspecjalizował się w tworzeniu lekkich, dobrej jakości rowerów przeznaczonej do masowej produkcji. Jego prace przykuły uwagę mistrza kolarskiego sponsorowanego przez Raleigh – Rega Harrisa, który namówił firmę do zakupu marki Carlton, co umożliwiło O’Donovanowi skupienie się na tworzeniu nowego, wyspecjalizowanego roweru.

W fabryce w Derbyshire specjaliści w konstrukcji ram pracowali nad przyszłymi innowacjami dla Zespołu TI-Raleigh, co skutkowało wypuszczeniem zwycięskiego modelu przeznaczonego na edycję Tour de France z 1980 roku. Rowerem poruszał się Joop Zoetmelk, który zaliczył nim jeszcze wiele zwycięstw. Mistrzowie inżynierii od dawna eksperymentowali z technologią spawania termicznego, orurowania owalnego i ram tytanowych, więc, gdy wreszcie pojawił się ich wymarzony materiał byli już na niego przygotowani.

W 1971 roku, z pomocą National Research and Development Corporation i we współpracy z firmą tekstylną Fothergill and Harvey z Lancashire, O’Donovan zaprezentował pierwszy prototyp roweru z włókna węglowego podczas targów motoryzacyjnych i kolarskich w Harrogate w hrabstwie Yorkshire. Ten model halowy z rurkami, linkami i widełkami z włókna węglowego, wiązanymi aluminiowymi uchwytami ważył mniej niż 6kg. Amerykańskie marki wyprzedziły CValton-Raleigh we wdrażaniu włókna węglowego do masowej produkcji, ale Gerald O’Donovan pozostał protoplastą tego rozwiązania.

Steve Cegelski i jego wynalazek do uszczelniania dętek.
Absolwent Politechniki Kalifornijskiej, Steve Cegelski, rozpoczął eksperymenty z uszczelniaczami do dętek w 1989 roku, mieszając i butelkując zielony produkt, który zyskał miano „zielonego śluzu”.

Jego celem było stworzenie nietoksycznego uszczelniacza do dętek, aby pomóc lokalnym kolarzom górskim w zmierzeniu się z trapiącym ich problemem przebitej dętki. To najkrótsza historia, bo i produkt jest najprostszy. Śluz Cegelskiego po prostu działał – wypełniał dętkę lub oponę, zasklepiając przebicia przez rolowanie się w dziurze i tworząc niejaki „korek” blokujący upływ powietrza. Skuteczność i popularność śluzu była tak duża, że produkt zaczął być używany w rowerach drogowych, samochodach i motocyklach w 36 krajach świata. Sprzedawany jest w formie zestawów naprawczych wraz z pojazdami General Motors i Honda, które nie mają miejsca na koła zapasowe.

Niko Klansek: jak odkryć koło na nowo?

maxresdefaultTechnologia bluetooth zrewolucjonizowała wszystkie gałęzie przemysłu i wiele innowacji w dziedzinie kolarstwa opiera się właśnie na niej. Jednak żadne z nich nie jest bardziej ekscytujące niż koło Smart Wheel. Grupa studentów Massachussetts Institute of Technology podjęła prace nad stworzeniem koła na nowo. Przekonaj się co z tego wyszło! W ramach inicjatywy Senseable City Lab studenci stworzyli tylne koło, które jest w stanie zamienić każdy rower na rower elektryczny. Rozwiązanie to nazwano kołem kopenhaskim, zastosowanym w „Bike 2.0” firmy Gizmodo, nazwanym przez Time Magazine Najlepszym Wynalazkiem roku 2014.

Niemal jednocześnie Niko Klansek, Słoweniec z Nowego Jorku pracował nad tą samą koncepcją. Wypuścił linię rowerów elektrycznych w 2011 roku, a do 2013 roku dodatkowo wypuścił prototyp samonapędzającego, ładowanego koła rowerowego.

Rozwiązanie to było podobne do koła kopenhaskiego i używało aplikacji na smartfona do sterowania nim. Koło to zawierało zasilany akumulatorem silnik i piastę. Ale koło FlyKly Klanseka było lepsze, ważyło o połowę mniej, było oferowane w trzech rozmiarach i posiadało bardziej inteligentne funkcje aplikacji, takie jak inteligentne blokowanie koła. Jednak ostatecznie nie wygrało dzięki swojej konstrukcji, czy wyglądowi, ale dzięki swej prędkości. Kampania na Kickstarterze zyskała ogromną popularność wśród użytkowników jednośladów i entuzjastów tego rozwiązania, natomiast amatorzy Koła Kopenhaskiego nadal oczekują na jego wprowadzenie.

Gdyby nie wynalazki i ich autorzy historia kolarstwa mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. To właśnie pęd do innowacji miłośników rowerów sprawił, że dziś możemy cieszyć się tak nowoczesnymi rozwiązaniami
i technologią. Wiele z wynalazków używanych przy ulepszaniu rowerów znalazło swoje zastosowanie w przemyśle motoryzacyjnym – początki marki ŠKODA również wiążą się z pasją do rowerów i innowacyjnym myśleniem naszych ojców założycieli.

(źródło zdjęć: welovecycling.com)