Ekspresja artystycznej wizji, uproszczony design, czy po prostu genialne, funkcjonalne rozwiązanie? Tak naprawdę „Ostre koło”, bo o nim tutaj mowa, łączy w sobie wszystkie te cechy.

(Źródło: welovecycling.com)

Sprawdź o co dokładnie chodzi i poznaj świat entuzjastów “Fixie”, czyli rowerów bez hamulców i przerzutek.

Ostre koło do pracy

Modę na ostre koło rozpoczęli kurierzy rowerowi. W tym zawodzie szybkość to priorytet – gońcy są ciągle w ruchu, a z przesyłkami muszą być zawsze na czas. Dla większości z nich ostre koło stało się codziennym i, co ważne, niezawodnym środkiem transportu, który sprawdzi się w każdych warunkach – nawet podczas srogich zim. Konstrukcyjny minimalizm „ostrego” sprawia, że w takim rowerze praktycznie nie ma się co
popsuć.

(Źródło: welovecycling.com) 

Szpanerzy czy kurierzy?

Z czasem trend ostrego koła rozprzestrzenił się. Nie trzeba być już kurierem, żeby poznać zalety ostrej
jazdy – wiedzą o tym najlepiej użytkownicy, którzy wcale nie mają pilnych przesyłek do dostarczenia, ironicznie nazywani przez kurierów „fakengersami”, co w wolnym tłumaczeniu można nazwać „podróbką kuriera”. Czyste linie i prosty design takich rowerów sprawiają, że podobają się hipsterom, którzy kochają modę, trendy i gadżety. Nic dziwnego, każdy z nich jest wyrazem indywidualizmu jego właściciela, a niektóre z nich przypominają nawet dzieła sztuki na dwóch kółkach.

Drogie, ale oszczędne w eksploatacji

Możliwości personalizowania „fixies” ogranicza jedynie wyobraźnia posiadacza. Może i dopasowanie roweru do jego właściciela pochłania dużo czasu i pieniędzy, ale za to po wybraniu odpowiedniego dla siebie przełożenia i sfinalizowaniu zakupu, koszty napraw są znikome ze względu na małą ilość detali, które mogą się zepsuć. Sprzedawcy
jednak ostrzegają przed zakupem pierwszego „ostrego koła”. Chociaż do roweru bez hamulców i przerzutek można się przyzwyczaić i w dodatku dobrze wygląda, nie jest on rozwiązaniem dla każdego – jazda na jednym przełożeniu może okazać się mało praktyczna. Istnieje obawa, że szybko pożałujemy wydanych pieniędzy i zatęsknimy za klasycznymi dwoma kółkami.

Kiedy sztuka spotyka technologię

Dla niektórych ostre koło to idealna płaszczyzna artystycznej ekspresji. Ostre koła są piękne w swojej oszczędności i prostocie, dlatego z łatwością udaje się je przyozdabiać. Czasami wystarczy odpowiednia wizja, talent oraz zamiłowanie do designu i można wystawić swoje arcydzieło w międzynarodowych galeriach sztuki, o czym przekonał się duet artystyczny z Czech – Tomski & Polanski design. Ostatnio prace Tomski&Polanski można było zobaczyć również w filmie Wesa Andersona „Grand Budapest Hotel”.

(Źródło: welovecycling.com)

Koncept “ilustrowanego roweru” Lukasa Tomka i Ilony Polanskiej jest naturalną kontynuacją ich twórczości – wcześniej zajmowali się głównie ilustracjami do książek i gazet, ale jako, że oboje są zapalonymi rowerzystami stworzyli linię rowerów Festka Urban Zero.

Zakazana miłość

Trzeba przyznać, że ostre koło to wyższa szkoła jazdy – przemieszczanie się na takim rowerze wymaga od użytkownika ciągłej pracy mięśni. Nie każdego pociąga też ryzykowna i bardzo szybka jazda– np. w Berlinie poruszanie się na rowerach bez hamulców zostało zabronione. Taki środek transportu niemieccy policjanci rekwirują ze względu na bezpieczeństwo. Na szczęście w Polsce każdy miłośnik dwóch kółek może wybrać jakim rowerem będzie jeździć.