(Rafał Majka podczas Tour de France. Źródło: welovecycling.com)

Widać, że w naszym kraju ta dyscyplina się rozwija i idzie w górę – cieszył się po wygraniu 5. etapu Tour de Pologne Rafał Majka.

Polak po zwycięstwie w klasyfikacji górskiej Tour de France stał się cichym faworytem do wygrania TdP. Kciuki trzyma za niego również Michał Kwiatkowski, który miał świetną pierwszą część sezonu, a teraz odpoczywa. – Rafał wygląda na mocnego i pewnego siebie. Mam nadzieję, że zwycięży – podkreśla Kwiato.

Mecenasów dwóch

Majka na płaskich trasach czaił się w peletonie i ostrzył sobie zęby na góry. W przeddzień 5. etapu (Zakopane – Szczyrbskie Pleso) miał jednak pecha, bo tuż pod okiem ugryzła go… pszczoła i na trasę wyjechał z lekko opuchniętą twarzą. Od początku się nie wyrywał, ale na ostatnich metrach mocno depnął na pedały i wyprzedził konkurencję. Dzięki temu został pierwszym Polakiem od dziesięciu lat, który wygrał etap TdP (poprzednim był Cezary Zamana).

Tym samym Majka i Kwiatkowski stają się mecenasami kolarstwa w Polsce. Podczas TdP Kwiato nie siedzi przed telewizorem, tylko staje między kibicami, pozuje do zdjęć, rozdaje autografy i dopinguje rodaków. W tym czasie inni Polacy walczą o jak najwyższe pozycje. – Doping, jaki urządzają nam kibice, to coś pięknego. Widać, że kolarstwo u nas idzie w górę. Mamy bardzo dobrych zawodników – podkreślał na mecie Majka przed kamerami Telewizji Polskiej.

Rozstrzygnięcie pod Wawelem?

W piątek polscy kibice znów będą mieli kolarską frajdę, bo TdP wjeżdża na etap górski w Bukowinie Tatrzańskiej. Tam na kolarzy czekają dwa mocne podjazdy: w Zębie (250 metrów przewyższenia, maksymalne nachylenie 11,4 %) oraz w Bukowianie Tatrzańskiej (200 m, max 11,5%). Ale wszystko i tak może wyjaśnić się dopiero podczas sobotniej czasówki w Krakowie.

W klasyfikacji generalnej ciągle prowadzi Czech Petr Vakoć, ale drugi Majka ma do niego tylko sekundę straty.