(Źródło: http://tourdepologne.pl)

Może nie mamy jeszcze bzika, może do Tour de France ciągle nam daleko, ale Polacy coraz częściej zakochują się w kolarstwie. Dowodem właśnie zakończony Tour de Pologne, który wygrał Rafał Majka.

– Tato, kiedy będą nasi? A po co obok nich jadą te samochody? A co by się stało, gdyby teraz przebiła się dętka? – pytała ojca kilkuletnia dziewczynka podczas sobotniej jazdy na czas w Krakowie. Na ostatnim etapie kibice nie tylko okazyjnie dopingowali na Rynku Głównym, ale też specjalnie ustawiali się przy trasie, oklaskiwali przejeżdżających zawodników i przekonywali się do kolarstwa.

Goryl goni kolarza

Podobnie było na górskich etapach. Podczas Tour de France ludzie urządzają całodzienne biesiady i czekają na peleton, a na TdP siadali na ławkach przed domami, dopingowali razem z sąsiadami lub na wzór wielkich wyścigów bawili się w przebieranki.

Kolarzom kroku próbowali dotrzymać goryl czy człowiek z dmuchanym krokodylem. Z kolei równo z Rafałem Majką biegł kibic z maskotką pszczółki Mai, którą cały czas poił bidonem. – Kibicujemy tak, jak robi się to podczas wielkich wyścigów. Wtedy jest o wiele fajniej – mówił przed kamerami Telewizji Polskiej jeden z fanów.

Polskich kibiców doceniały też zagraniczne ekipy. – Sprawili, że panowała atmosfera jak na Tour de France i byli częściowo odpowiedzialni za mocną jazdę Rafała Majki – mówił portalowi Naszosie.pl Tristan Hoffman, dyrektor ekipy Tinkoff-Saxo, którą reprezentuje Majka.

Śledzący helikopter

Polak po górskich etapach był liderem i przed ostatnim dniem miał 18 sekund przewagi nad Hiszpanem Benatem Intxaustim. W Krakowie musiał jednak zmierzyć się z jazdą na czas, która nie jest jego najmocniejszą stroną.

– O, nadjeżdża Rafał, bo zbliża się helikopter, który cały czas go śledzi – przewidywał jeden z kibiców ustawionych przy trasie. Majka kręcił z całych sił i był maksymalnie skupiony, jakby nie widział tysięcy ludzi zagrzewających go oklaskami. Na metę wpadł z 12. czasem, ale to wystarczyło, by wygrał całe TdP. Ostatnim Polakiem, który tego dokonał był Cezary Zamana 11 lat temu.

– Lubię jak kibice skandują moje imię i mówią „Rafał dawaj, dawaj, dawaj”. Obiecałem im zwycięstwo i dokonałem tego. Nie przyszło lekko, ale dotrzymuję słowa – cieszył się na mecie Majka.

Koledzy Kwiato na podium

Drugie miejsce zajął Hiszpan Jon Izaguirre, a trzecie jego rodak Intxaustim. Przemysław Niemiec był piąty, Marek Rutkiewicz jedenasty, a Maciej Paterski wygrał klasyfikację górską. Drużynowo triumfował Movistar, przed Omega Pharma – Quick-Step, ekipą Michała Kwiatkowskiego. Polak w TdP nie startował, bo zbiera siły na wrześniowe mistrzostwa świata.