Takie imprezy powinny się odbywać co miesiąc, bo roczne czekanie będzie katorgą. Zakończył się Tour de France, który okazał się wspaniałym wyścigiem dla Polaków.

(Źródło: Profimedia.cz)

Były pasjonujące finisze i mordercza walka z górami. Była radość ze zwycięstw, ale też dramatyczne i bolesne porażki. No i wielkie, wielkie emocje, których Polakom dostarczali Michał Kwiatkowski i Rafał Majka.

Gdyby jednak wybrać jeden obraz opisujący tegoroczny TdF, to mógłby to być grymas bólu Marka Cavendisha. Brytyjczyk chciał wygrać inauguracyjny etap w swojej ojczyźnie, ale też całą Wielką Pętle. Na trasie, w rodzinnym miasteczku jego matki, dopingowali go najbliżsi i  znajomi. Cavendish był o kilka naciśnięć pedałów od wygranej, ale przewrócił się 200 metrów od rodzinnego domu swojej matki. Dramat… Podobny, jaki przeżywało kilku innych wielkich faworytów, którzy łamali kończyny, opadali z sił i w efekcie musieli dać za wygraną największemu wyścigowi świata.

image

(Źródło: Profimedia.cz)

Rekin z uśmiechem

Ale TdF mógłby mieć też twarz rekina, bo taki pseudonim nosi Vincenzo Nibali, zwycięzca wyścigu. Urodził się na Sycylii, ale by móc trenować kolarstwo, opuścił rodzinną Messinę. Jako 16-latek przeniósł się do górzystej Toskanii, gdzie rower wydaje się być częstszym środkiem transportu niż samochód. Jego wielki talent zauważył związany z kolarstwem Carlo Franceschi i przez 10 miesięcy w roku pozwolił Nibaliemu mieszkać w swoim domu. Włoch tak świetnie oswoił się z górami, iż wydawało się, że czasem wzniesienia na TdF pokonuje z uśmiechem na ustach.

Wielka pętla mogłaby być też reklamowana gestem Rafała Majki. Gdy w Polsce wszyscy zastanawiali się, czy potwornie zmęczonemu Polakowi wystarczy sił na finisz, ten puścił oko do kamery. Pognał w kierunku mety i wygrał swój drugi etap podczas TdF (ostatnim Polakiem, któremu się to udało był Zenon Jaskuła w 1993 r.). I pomyśleć, że jeszcze niespełna miesiąc temu Majka niemal przeklinał swoją grupę za to, że po męczącym Giro d’Italia kazała mu jechać w TdF…

image

(Źródło: Profimedia.cz)

Kwiato ocierał się o koszulkę lidera

Majka zdobył koszulkę dla najlepszego górala, ale pierwszy w cennym trykocie jechał Michał Kwiatkowski. Tyle że w białym, który należy się najlepszemu młodzieżowcowi (zawodnik do 25. roku życia). Kwiato szarpał, wyrywał się do przodu, był bardzo aktywny i gdy wydawało się, że etap w końcu jest jego, to na ostatnich metach pożerał go któryś z faworytów. – Michał nie miał farta, który jest tak potrzebny w sporcie, ocierał się o koszulkę lidera, o wygranie etapu. Nie wyszło. Na razie nie wyszło – pisze na swoim blogu Tomasz Jaroński, komentator Eurosportu.

Ostatecznie Kwiatkowski w klasyfikacji generalnej był najlepszym z Polaków (28. miejsce) i do tego zajął trzecią pozycję w klasyfikacji młodzieżowców. Majka w „generalce” był 44., ale na mecie paradował w koszulce dla najlepszego górala.

Kolarstwo kupiło Polaków

Tour de France jest też wielkim zwycięstwem kolarstwa w Polsce, bo dyscyplina bije rekordy popularności. Jeden z etapów oglądało średnio 380 tys. Polaków, co jest najlepszym wynikiem w historii transmisji Wielkiej Pętli. Z kolei w szczytowym momencie przed telewizorami było aż 788 tys. osób.

image

(Źródło: Profimedia.cz)

Po emocjach związanych z największym wyścigiem świata, czas na największe ściganie w Polsce. W niedzielę zaczyna się Tour de Pologne.