Jedni o rowerze próbują zapomnieć, inni nie wyobrażają sobie bez niego choćby dnia. Kolarze odpoczywają po ciężkim sezonie, ale niektórzy na brak adrenaliny nie mogą narzekać.

Mordercze treningi, rywalizacja na każdym kilometrze, walka nawet o centymetr i… jeszcze im mało? Sprawdziliśmy, co po sezonie robią zawodowi kolarze, i trzeba przyznać, że na nudę nie mogą narzekać.

Nie pij kawy, bo ci rower ukradną

Jednym z tych, którzy najedli się strachu, jest Geraint Thomas, zwycięzca Tour de France z 2018 roku. Zawodnik Ineos Grenadiers wybrał się na trening po francuskich bezdrożach, ale w pewnym momencie postanowił zrobić przerwę na kawę. Wypicie małej czarnej nie trwało długo, ale wystarczająco dla… złodziei.

„Cudowna jazda. Cudowny przystanek na kawę w Menton. Szkoda tylko, że ktoś ukradł mi rower. Teraz jestem w drodze do domu Uberem. Rower to Dogma F z naklejkami F12. Losowo dopasowane felgi, które wymagają umycia” – opisywał swój rower Thomas.

Zguba Walijczyka postawiła na nogi francuską policję i nie minęło kilka godzin, a ukochany rower znów był u swojego właściciela. „Wielki dzięki za pomoc. Wszystko dobrze się skończyło” – napisał Thomas.

A może maraton lub spotkanie z krokodylem?

W czasie wolnym od ścigania za adrenaliną najwyraźniej tęskni też Christopher Froome (Israel Start Up Nation). Podczas jednej z przejażdżek czterokrotny triumfator Tour de France postanowił sprawdzić, jak na jego kolarski strój zareaguje… krokodyl.

Wygląda na to, że bez porządnej dawki wysiłku fizycznego nie może żyć również Adam Yates. W tym roku zaliczył m.in. UAE Tour, Vuelta a Espana i Giro di Lombradia, a w ramach regeneracji po sezonie… ukończył maraton. Ale nie przespacerował czy przetruchtał, tylko przebiegł ze świetnym czasem 2:58 (średnia 4:14 na kilometr!). Dzięki temu Yates zajął 584. miejsce na ok. 10 tys. startujących.

„Parę tygodni na plaży nie było może idealnym sposobem przygotowań, ale z tego wyniku jestem zadowolony. Sądzę jednak, że w przyszłości skupię się na jeździe na rowerze” – napisał Yates.

Z kolei Peter Sagan nie byłby sobą, gdyby w przerwie między sezonami nie zrobił czegoś spektakularnego. Tym razem Słowak gościł na jednym z najbardziej znanych stadionów piłkarskich na świecie – na obiekcie Boca Juniors Buenos Aires.

„Nigdy tego nie zapomnę. Nie tylko mogłem wziąć udział w emocjonującym meczu na legendarnym stadionie Bombonera, ale także miałem zaszczyt otrzymać koszulkę Boca Junior Buenos Aires z numer 10 i moim nazwiskiem” – zachwycał się Sagan.

Był rower, jest bolid

U kolarzy, którzy na co dzień mierzą się trudami treningu i wielkimi emocjami, czasem trudno wywołać adrenalinę. Skuteczną drogę do układów nerwowych zawodników znalazła jednak ekipa UAE Team Emirates, który zaprosiła swoich kolarzy na tor Formuły 1. Jednak nie tylko po to, by zaprezentować im piekielne szybkie i głośne bolidy, ale również po to, by… spróbowali swoich sił za kierownicą.

„Co za niesamowity dzień. Dzięki zespołowi za to przeżycie” – napisał Tadej Pogacar, zwycięzca Tour de France w ostatnich dwóch latach.

Jednak nawet kolarze czasem potrzebują odetchnąć od mocnych wrażeń. Nie wszyscy muszą bratać się z krokodylami, poszukiwać złodziei, jeździć bolidami czy występować przed tysiącami kibiców. Co prawda Rafał Majka również próbował swoich siła na torze Formuły 1…

…ale widać, że odrobinę relaksu potrafi odnaleźć również na nieco wolniejszych maszynach.

Najważniejsza rodzina

Choć nie da się ukryć, że kolarze nawet podczas urlopów szukają wrażeń i odrobimy ruchu, to wielu z nich między sezonami próbuje jak najwięcej czasu spędzić z rodziną. W końcu za kilka tygodni znów zaczną się poważne treningi, wyjazdy po całym świecie i wielkie ściganie.

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl