Piękna, szkoleniowa, podręcznikowa – kolarski świat rozpływa się nad współpracą zawodników Deceuninck-Quick Step, którzy dali Markowi Cavendishowi trzecie zwycięstwo w tej edycji Tour de France. Dzięki temu 36-letni Brytyjczyk jest już tylko krok od wejścia do historii.

Mógłby to być trzeci tekst na temat wielkiego Marka Cavendisha – kolarza do niedawna niechcianego i zastanawiającego się nad sensem kontynuowania kariery. Mógłby, ale tym razem przede wszystkim trzeba docenić niesamowitą pracę zespołu Deceuninck-Quick Step, dzięki któremu Cavendish wygrał kolejny etap i już tylko jeden triumf dzieli go od rekordu legendarnego Eddy’ego Merckxa.

 „To jest mistrzostwo świata!”

Napisać, że na taką pracę zespołową przyjemnie się patrzy, to nic nie napisać. Kolarze Deceuninck-Quick Step chowają własne ambicje do kieszeni i robią wszystko, by z całych sił pomóc w zrealizowaniu marzeń Cavendishowi. Tylko jak daleko ona sięgają? Do niedawna Brytyjczyk marzył o powrocie do czołówki, a teraz jedzie w koszulce lidera klasyfikacji punktowej, wygrywa seryjnie kolejne etapy i jest krok od wielkiego rekordu Tour de France. Wydaje się, że niemal cały, blisko 200-kilometrowy wtorkowy etap zawodnicy Deceuninck-Quick Step przygotowywali pod atak na ostatnich metrach. Rywale próbowali męczyć Cavendisha, za to jego koledzy próbowali rozrywać peleton. Na ostatnie metry zawodnicy belgijskiej ekipy wpadli grupą, za którą czaił się zawodnik w zielonej koszulce. Dopiero ok. 100 metrów przed metą Cavendish został sam na sam z rywalami.

– Czy Cavendish odpali? Czeka, czeka, teraz zyskuje prędkość. Ruszyli za nim, ale nie dadzą rady. Cavendish po raz trzeci, tak jest! – emocjonowali się komentatorzy Eurosportu.

– Coś wspaniałego. Cavendish i jego drużyna! To, co dziś zrobił zespół Deceuninck-Quick Step, to jest mistrzostwo świata. Podręcznikowe rozprowadzenie. Do tego siła nóg Cavendisha, jego wykończenie było fenomenalne. Piękne zwycięstwo. Dyktowali tak mocne tempo, że nikt nie mógł się do nich zbliżyć – oceniał na gorąco Dariusz Baranowski, były znakomity kolarz.

„Cała drużyna poświęciła się dla mnie”

Cavendish na metę wpadł przez Woutem van Aertem (Jumbo–Visma) i Jasperem Philipsenem (Alpecin–Fenix). To był 33. etap Tour de France wygrany przez Brytyjczyka, a więcej w historii Wielkiej Pętli zgarnął tylko legendarny Eddy Merckx, który ma na koncie 34 triumfy. To oznacza, że Cavendisha od wejścia do historii dzieli tylko jeden krok, a okazji do jego wykonania w 108. Wielkiej Pętli będzie jeszcze kilka. – Dziś nie musiałem robić nic, wszystko wykonała za mnie ekipa. Rozprowadzenie było podręcznikowe. Byliśmy pewni naszej siły. To piękne, że cała drużyna poświęciła się dla mnie – mówił na mecie Cavendish.

Brytyjczyk zachował zieloną koszulkę lidera klasyfikacji punktowej, z kolei liderem klasyfikacji generalnej jest Tadej Pogacar (UAE Team Emirates), a górskiej Nairo Quintana (Team Arkea-Samsic). Dziś wiele jednak może się zmienić, ponieważ zawodników czeka podjazd na słynny Mont Ventoux.

Znamy skład reprezentacja Polski na igrzyska olimpijskie

Podczas wtorkowego etapu Tour de France poznaliśmy również skład reprezentacji Polski na igrzyska olimpijskie w Tokio. W kolarstwie szosowym Polskę będzie reprezentowało dwóch zawodników, którzy jadą w Wielkiej Pętli, czy Michał Kwiatkowski i Rafał Majka, a skład kadry uzupełni Maciej Bodnar. Wyścig ze startu wspólnego mężczyzn zostanie rozegrany 24 lipca, a jazda indywidulna na czas cztery dni później.

Z kolei o medale wśród pań powalczą Katarzyna Niewiadoma oraz Anna Plichta (wyścig ze startu wspólnego 25 lipca, jazda indywidulna na czas trzy dni później).

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl