ŠKODA logo

Dużymi krokami zbliża się UCI World Tour kobiet. W tym roku panie czekają także dwie inne ważne imprezy, ale wszyscy ostrzą sobie zęby na przyszły sezon, gdy po raz pierwszy ma się odbyć Tour de France kobiet z prawdziwego zdarzenia.

Zawodniczki trzymają kciuki, by zbliżający się sezon był zupełnie inny od minionego. Pandemia przerwała również ich rywalizację i sprawiła, że musiały szukać wymyślnych sposobów, by podtrzymać formę. Co prawda szybko stało się jasne, że w 2020 r. igrzyska olimpijskiej w Tokio nie odbędą się, ale pozostała przecież jeszcze rywalizacja w UCI World Tour i mistrzostwach świata.

Na początku ubiegłego roku kobietom udało się pojechać tylko w Cadel Evans Great Ocean Road Race i rywalizację zawieszono na… blisko pół roku. Gdy zawodniczki wróciły do ścigania, to najlepsza w klasyfikacji generalnej okazała się Brytyjka Lizzie Deignan (Trek–Segafredo), z kolei w mistrzostwach świata triumfowała Holenderka Anna van der Breggen, która wygrała zarówno wyścig ze startu wspólnego, jak i indywidulną jazdę na czas.

W tym roku panie liczą, że na starcie staną, gdy pandemia w większości będzie już tylko przykrym wspomnieniem. Pierwszy wyścig z serii UCI World Tour zaplanowano bowiem na 6 marca i będzie to  Strade Bianche. Z taką myślą do sezonu przygotowuje się również Katarzyna Niewiadoma

W kalendarzu kobiet królują wyścigi jednodniowe. Podczas World Touru jest ich 16, a wieloetapowych – siedem. Pierwsze z nich zostaną rozgrane w maju i będzie to Tour of Chongming Island (6-8 maja),  Itzulia Women (14-16 maja) i Vuelta a Burgos Feminas (20-23 maja). Kolejny dłuższy wyścig to The Women’s Tour (7-12 czerwca), a następne Ladies Tour of Norway (12 – 15 sierpnia), Holland Ladies Tour (24-29 sierpnia) i Ceratizit Challenge by la Vuelta (3 – 5 września).

Z kolei kobiecy wyścig towarzyszący Tour de France, czyli  La Course by Le Tour de France będzie wyścigiem jednodniowym i odbędzie 27 czerwca, czyli dzień po starcie panów. Jeśli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to tegoroczny wyścig będzie ostatnim takim, bo w 2022 r. Tour de France kobiet ma się stać znacznie poważniejszą imprezą.

Ma to być wyścig etapowy, którego zadaniem będzie promowanie kolarstwa kobiet. Nie wiadomo jeszcze, czy będzie nazywał się Tour de France, ale ma mieć znacznie większy prestiż niż dzisiaj. – To będzie bardzo ważny krok w dalszym rozwoju kolarstwa kobiet – zapowiada David Lappartient, prezes UCI.

Według nieoficjalnych informacji, Tour de France kobiet miałby zaczynać się w tym samym dniu, w którym mężczyźni wjeżdżaliby na Pola Elizejskie, i trwałby ponad tydzień. Wizja takiej rywalizacji skusiła nawet Lizzie Deignan na odłożenie kolarskiej emerytury. Brytyjska mistrzyni planowała zakończenie kariery po igrzyska olimpijskich w Tokio, ale teraz chce doczekać do historycznego Tour de France w 2022 r.

– Trudno oglądałoby mi się te zawody na kolarskiej emeryturze. Bardzo chciałabym w nich wystartować. Jest to najważniejszy wyścig u mężczyzn i myślę, że dla kobiecego kolarstwa także będzie miał bardzo duże znaczenie – zaznacza Deignan.

Na razie panie czekają jednak na start UCI World Tour 2021, a także na dwa bardzo ważne tegoroczne wydarzenia – mistrzostwa świata w Belgii (19 – 26 września) oraz wyścigi olimpijskie w Tokio, które odbędą się pod koniec lipca.

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl