Podziel się:

Na metę wpadli niemal równocześnie. Jeden z podniesionymi rękami, drugi ze wzrokiem wbitym w rywala. Pogodziła ich dopiero… fotokomórka. Wout van Aert i Elia Viviani stoczyli piękny bój na finiszu 10. etapu Tour de France, zwycięzcą okazał się ten pierwszy.

To ten moment wyścigu, gdy do gry wchodzi najnowsza technologia. Błysk szprychy, grubość gumy, szybkość wypchnięcia roweru – to wszystko sprawia, że kolarstwu nie da się zarzucić braku emocji. Szczególnie, gdy finisz wygląda tak, jak na 10. etapie.

Tour de France 2019 – 15/07/2019 – Etape 10 – Saint-Flour / Albi (217,5Km) – Wout VAN AERT (TEAM JUMBO – VISMA) – Vainqueur de l’étape 10 © A.S.O./Pauline BALLET

Emocje przed monitorami

Po blisko pięciu godzinach czekania, na ostatniej prostej wyłoniła się grupa kolarzy, która mknęła jak wataha wygłodniałych wilków. Najpierw zaczęły się taktyczne rozgrywki, ale później na kalkulowanie nie było już ani miejsca, ani czasu.

– Idą całą ławą, schodzą bardzo niziutko. I kto będzie pierwszy? Kto będzie pierwszy? – emocjonowali się komentatorzy Eurosportu.

Linię mety z podniesionymi rękami minął Wout van Aert (Jumbo – Visma), ale wówczas nie był jeszcze pewny, czy to na pewno on wygrał, bo na finiszu jechał koło w koło z Elią Vivianim (Deceuninck – Quick – Step). Włoch wbił wzrok w van Aerta, jakby przeczuwał, że okazał się minimalnie słabszy, ale wszyscy czekali na komputerową weryfikację.

W końcu na monitorach pokazała się taka grafika:

W jednej chwili van Aert wpadł w zwycięski szał. Podobnie jak członkowie jego ekipy, którzy o mały włos nie roznieśli autokaru Jumbo – Vismy

„To świetne uczucie”

– Wszystko w tym wyścigu wydawało się układać pode mnie. Finisz zacząłem z dość daleka, ale moc pokazał także Viviani. Na koniec byłem jednak górą, co tylko pokazuje, jak mocny mamy zespół – cieszył się na mecie van Aert.

Zwycięstwo Belga jest tym bardziej zaskakujące, że dopiero zaczyna on na poważnie ścigać się z profesjonalistami. To jego pierwszy Tour de France w karierze, ale już teraz jest pewne, że zapamięta go do końca życia.

– Nie mogę w to uwierzyć, zwycięstwo w Wielkiej Pętli to świetne uczucie. 10 dni jadę w tym wyścigu i już widzę, jak jest wspaniały – emocjonował się van Aert.

Relaks i czas na góry

W Jumbo – Visma świętują już czwarte zwycięstwo w tegorocznej Wielkiej Pętli, ale radość panuje także w całej Francji. Powód? Liderem klasyfikacji generalnej cały czas jest Julian Alaphilippe (Deceuninck – Quick – Step). Zmian nie ma także w klasyfikacji punktowej (sponsorowanej przez ŠKODĘ), w której prowadzi  Peter Sagan (Bora – Hansgrohe), oraz w górskiej, gdzie najlepszy jest Tim Wellens (Lotto Soudal). Z kolei koszulkę dla najlepszego młodzieżowca po 10. etapie przejął Egan Bernal (Team Ineos).

Ten układ dziś na pewno się nie zmieni, bo wtorek jest dniem przerwy. Kolarzom oddech się przyda, bo później zaczyna się już mordercza przeprawa przez góry.

Klasyfikacja generalna po 10. etapie Tour de France:

  1. Julian Alaphilippe (Deceuninck-Quick Step) 43:27.15
  2. Geraint Thomas (Team Ineos) +1.12
  3. Egan Bernal (Team Ineos) +1.16

46. Michał Kwiatkowski (Team INEOS) +27.17

136. Łukasz Wiśniowski (CCC Team) +1:27.51

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl

Ta strona używa plików cookies

Więcej informacji dotyczących Twoich praw oraz przetwarzania Twoich danych osobowych poprzez pliki cookies znajdziesz w Informacjach dotyczących przetwarzania danych osobowych za pomocą cookies i innych technologii sieciowych. Poniżej możesz wyrazić zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych w celu prowadzenia statystyk i analizy zachowań użytkownika.