Niektórzy ludzie podróżują tylko palcem po mapie, a inni wskakują na rower i tworzą dzieła.

Stephen Lund z Victorii w Kolumbii Brytyjskiej jest artystą GPS, który tworzy swoje arcydzieła, jeżdżąc po okolicy z nawigacją GPS i rejestrując szalone obrazy o gigantycznych rozmiarach.

Wyniki tej pracy można obejrzeć na jego koncie Strava, gdzie łatwo zauważyć, że Stephen przejechał już prawie 11 tys. km w ciągu 2017 roku, spędzając w siodełku ponad 340 godzin. Jego największą zrealizowaną koncepcją była gigantyczna syrena, której „narysowanie” wymagało pokonania ponad 220 km.

Stephen musiał przejechać setki kilometrów, aby stworzyć swoje najbardziej znane dzieła, takie jak żyrafa, tyranozaur, Darth Vader, stegozaur, szop czy ogromny ork. Realizując swoją pasję od prawie dwóch lat, przejechał ponad 23 tys. km, co jest dużym osiągnięciem nawet dla zapalonych sportowców.

Jego najnowszym dziełem jest portret żółwia Ninja o nazwie „Michelangelo by Cycleangelo”, którego stworzenie wymagało 107 km jazdy ze średnią prędkością 26 km/h! Liczba obrazów stale rośnie, ponieważ Stephen jeździ około 70 km dziennie.

Z czego czerpie inspirację? Według kanadyjskiego artysty-kolarza najsłynniejsze dzieła po prostu same „wyskakują” z mapy. Kiedy Stephen był dzieckiem, spędzał wiele godzin na obserwowaniu nieba, używając swojej wyobraźni, aby odgadnąć, co jeszcze przypominają kształty chmur. Dziś doświadcza podobnych uczuć, gdy na stole lub na podłodze rozkłada dużą mapę. Planując nową artystyczną trasę, musi sprawdzić, czy linia zaplanowanego dzieła jest w miarę ciągła. Chociaż może posłużyć się sztuczką wyłączania i włączania nawigacji GPS, Stephen preferuje „rysowanie jednym pociągnięciem”.

Stephen nie jest jednak jedynym kolarzem, który praktykuje tworzenie rysunków GPS. Największym tego rodzaju dziełem jest napis, którego autorem jest Yasushi Takahashi. Siedem lat temu japoński entuzjasta GPS pracujący pod pseudonimem Yassan wyruszył w długą na 7163,7 km podróż, by stworzyć gigantyczny napis MARRY ME (ang. „wyjdź za mnie”) na całym terytorium Japonii i zachwycić swoją dziewczynę. W przeciwieństwie do Stephena przemieszczał się nie tylko rowerem, ale szedł również piechotą, podróżował samochodem lub promem.

Jak widzicie, sztukę można tworzyć na wiele sposobów. Jakieś plany na weekendową przejażdżkę? Może portret Angeliny Jolie?

Więcej rysunków Stephena TUTAJ.