9 maja startuje Giro d’Italia, jeden z najważniejszych wyścigów kolarskich na świecie. Eksperci klasyfikują go wyżej niż Vuelta a Espana, a większy prestiż ma tylko Tour de France.

(Źródło: http://www.gazzetta.it/Giroditalia)

Charakterystyczny dla Giro jest fakt, że kamery i miliony ludzi przed telewizorami oraz wzdłuż trasy nie szukają zawodnika w żółtej koszulce, ale różowej. Właśnie tak oznaczony jest lider Giro, a wzięło się to od koloru papieru, na którym drukowana jest La Gazzetta dello Sport, sponsor i jeden z organizatorów wyścigu.

Z tego powodu różowy wkrótce będzie… Belfast. To właśnie ze stolicy Irlandii Północnej wystartuje tegoroczne Giro, później zahaczy o Dublin, by następnie na dobre przenieść się do Włoch. Poprowadzenie wyścigu poza granicami Italii nie jest niczym nowym, bo już wcześniej kolarze w ramach Giro rywalizowali aż w kilkunastu innych państwach. Na trasie wyścigu były kraje sąsiednie (np. San Marino, Francja, Monako, Szwajcaria czy Słowenia), ale też bardziej oddalone (np. Holandia, Niemcy, Grecja, Dania).

Teraz przyszła pora na Irlandczyków, których powoli ogarnia szał związany z Giro. W internecie chwalą się zdjęciami różowych rowerzystów, na taki kolor farbują też włosy, malują ozdoby ogrodowe czy całe hotele. To m.in. efekt ulotek, która wylądowały pod drzwiami każdego domu w Irlandii Północnej. – Hotele będziemy stroili na różowo, organizowali różowe popołudnia z herbatą, którą będzie serwowała obsługa ubrana na różowo w blasku różowych świateł – mówi w „Belfast Telegraph” Maurice Gallagher, jedna z entuzjastek Giro.

Hotele w Belfaście mają już 85 proc. obłożenia, a Irlandczycy szacują, że z okazji Giro odwiedzi ich ok. 140 tys. kibiców, którzy zostawią nawet do 10 mln funtów. Czwartego dnia Giro przeniesie się do Włoch. Wyścig zacznie się w części południowej (okolice Bari), a zakończy 1 lipca w położonym na północy Trieście. Łącznie kolarze przejadą blisko 3,5 tys. km, czyli średnio ok. 160 km dziennie.

Kogo kibice będą głównie podziwiali? O wytypowanie faworytów poprosiliśmy ludzi z Akademii Copernicus Michała Kwiatkowskiego. Trener Sławek Baliński oraz Sławek Błaszczyk (współzałożyciel AMK Copernicus, Executive&HRM Director Katusha – drużyna ProTour) zgodnie uważają, że największe szanse na zwycięstwo ma Hiszpan Joaquim Rodriguez, który w 2010, 2012 i 2013 r. wygrywał klasyfikację generalną UCI World Tour i jest również wicemistrzem świata w wyścigu ze startu wspólnego. Według naszych ekspertów największym rywalem Rodrigueza będzie Kolumbijczyk Nairo Quintana, specjalista na górskich etapach, gdzie był najlepszy m.in. podczas ubiegłorocznego Tour de France (w klasyfikacji generalnej zajął drugie miejsce).