W kolarstwie transferowa karuzela rozkręciła się tak mocno, że niektórym aż zaszumiało w głowie. Jedno jest pewne – w przyszłym roku część ekip zmieni się nie do poznania.

Transfery w kolarstwie to niemal codzienność. W pierwszej połowie sezonu plotkuje się kto i gdzie może trafić, w drugiej ogłasza kolejne zmiany zespołów. Obecne okno transferowe oficjalnie zostało otwarte 1 sierpnia, ale potajemne negocjacje zaczęły się znacznie wcześniej.

Różne są powody zmian. Jedni zawodnicy czują się niedoceniani i nie mogą pogodzić się z odsunięciem na drugi plan. Dla innych zmiana drużyny to bodziec do jeszcze cięższej pracy, ale nie ma też co ukrywać – za wieloma transferami stoją pieniądze, bo to najlepszy moment na wynegocjowanie podwyżki.

W tym roku najsmakowitszym kąskiem na rynku transferowym był Christopher Froome. W jego Team Ineos dochodzi do zmiany warty, ale Brytyjczyk uważa, że po fatalnym upadku w poprzednim roku, jest jeszcze w stanie się odbudować. Potrzebuje do tego jednak czasu i zaufania, a to wszystko ma otrzymać w Israel Start-Up Nation.

W Team Ineos ostatnie dwa lata Froome miał zupełnie nieudane. Przygotowując się do Tour de France zaliczył pechowy upadek podczas… wycierania nosa i do końca roku dochodził do siebie. Formy jednak nie odnalazł i w tegorocznej Wielkiej Pętli nie pojechał wcale, a w Vuelta a Espana zajął dopiero 98. miejsce. W Team Ineos zostanie jednak zapamiętany jako wielki wojownik i czterokrotny zwycięzca żółtej koszulki Tour de France.

35-letni Brytyjczyk ma jednak nadzieję, że w tym wyścigu nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a jeśli wygra go po raz piąty, to zrówna się zwycięstwami z najlepszymi kolarzami tego wyścigu. A do historii chce przejść właśnie w koszulce Israel Start-Up Nation.

To jednak nie koniec zbrojeń Isreal Start-Up Nation. Do ekipy dołącza m.in. Daryl Impey (pierwszy w historii afrykański kolarz, który jechał w koszulce lidera Tour de France), Michael Woods, czy Sep Vanmarcke.

Z kolei Ineos wzmocnił m.in. Adam Yates, który cztery lata temu wygrał klasyfikację młodzieżową Tour de France, a w generalnej znalazł się tuż za podium.

Do ekipy, która w tym roku zachwyciła kibiców podczas Tour de France, dołącza z kolei Rafał Majka. Po czterech latach Polak opuszcza Bora-Hansgrohe i dołącza do UAE Emirates Team, a to oznacza, że jego nowym kolegą w zespole będzie Tadej Pogacar, zwycięzca tegorocznej Wielkiej Pętli.

– Niełatwo powiedzieć do widzenia, ale chciałbym podziękować Ralfowi Denkowi [menedżer Bora-hangrohe], sponsorom i kolegom z drużyny. To była przyjemność być częścią tej grupy – napisał Majka w mediach społecznościowych, a UAE Emirates przedstawiło go kibicom go jako „silnego polskiego górala”.

Na ciekawy ruch zdecydowała się także grupa AG2R La Mondiale, która z CCC Team wzięła trzech zawodników:  Grega Van Avermaeta, Michaela Schaera i Gijsa Van Hoecke. W tej ekipie będzie jeździł również Romain Bardet, który opuścił Team Suweb.

Wycofanie CCC Team z World Touru oznacza również zmianę barw dla kilku Polaków. Szymon Sajnok przenosi się do Cofidisu, Kamil Małecki do Lotto Soudal, Łukasz Wiśnowski do Team NTT, a Jakub Mareczko i Kamil Gradek do Vini Zabu – KTM.

Jak kolarze spiszą się w nowych zespołach? Pierwsze odpowiedzi już za ok. trzy miesiące, gdy rozpocznie się światowe ściganie. UCI World Tour 2021 ma wystartować wyścigiem UAE Tour (21-27 lutego).

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl