Podziel się:

Nikt nie wierzył, że mi się uda – mówił ze łzami w oczach Richard Carapaz. Ekwadorczyk sprawił nie lada niespodziankę i wygrał 102. Giro d’Italia!

Takie historie w kolarstwie są najpiękniejsze! Carapaz (Movistar) wjeżdżając na różowy dywan w amfiteatrze w Weronie wyglądał jak starożytny wojownik. Tyle że walczył nie o życie, ale o ukradnięcie każdej cennej sekundy. Stawka była ogromna – historyczne zwycięstwo w Giro d’Italia.

Komentator telewizyjny krzyczał, śpiewał, a w pewnym momencie słowo „mistrz” wypuszczał z ust z prędkością karabinu maszynowego. Sam Carapaz na mecie nie wytrzymał i rozpłakał się jak dziecko. – Stało się – jestem zwycięzcą Giro d’Italia! – nie krył emocji.

http://www.giroditalia.it/eng/news/richard-carapaz-ha-vinto-il-giro-ditalia-2019/#

 

Szał w Ekwadorze

Przed startem nie wymieniano go w gronie faworytów i nie ma się co dziwić – co prawda poprzednie Giro d’Italia skończył na czwartym miejscu, ale poza tym był jednym z wielu kolarzy, dla których w peletonie zarezerwowane są role drugo – i trzecioplanowe.

Tym razem kluczowe okazało się jednak wygranie 14. etapu po samotnej ucieczce. To wtedy Carapaz po raz pierwszy założył różową koszulkę, której już do końca wyścigu strzegł jak oka w głowie. I choć w niedzielnej czasówce zajął dopiero 36. miejsce, to przewaga z poprzednich etapów okazało się wystarczająca.

– Trzy tygodnie temu nikt nie wymieniał mnie w gronie faworytów. Nikt nie wierzył, że mogę zwyciężyć. Stoję tutaj w różowej koszulce i mam swoje nazwisko wygrawerowane na trofeum… To wspaniałe uczucie! – podkreślał Carapaz, z którym we włoskim amfiteatrze świętowała grupa rodaków.

Prawdziwy szał ogarnął jednak cały Ekwador, ponieważ po raz pierwszy w historii kolarz z tego państwa triumfował w wielkim wyścigu. – Od rana trwa tutaj szaleństwo kibiców z Ekwadoru. Są przeszczęśliwi – relacjonował na antenie Eurosportu dziennikarz Adam Probosz, który komentował Giro z Włoch.

– Nie jestem nawet w stanie wyobrazić sobie, co teraz dzieje się w moim kraju – przyznał Carapaz, który w klasyfikacji generalnej wyprzedził Vincenzo Nibaliego (Bahrain – Merida) i Primoża Roglicia (Jumbo – Visma).

Trzy lata Rafała Majki

Nieźle w Giro d’Italia spisał się Rafał Majka (Bora – Hansgrohe), choć apetyty były nieco większe. Polak celował w podium, ale ostatecznie skończył wyścig na szóstym miejscu.

– Dobrze czułem się zwłaszcza przez pierwsze dwa tygodnie. Później zrobiło się zimno i kręciłem poniżej moich oczekiwań – przyznał Majka na antenie Eurosportu.

– Jestem jednak zadowolony z tego Giro, dalej tworzę historię. Chciałbym kiedyś skończyć ten wyścig w trójce i mieć taki pakiet: Vuelta, Giro i może kiedyś Tour de France. Wygrać etap w Giro też byłoby fajnie… Mam dopiero trzydzieści lat, więc stary nie jestem. Daję sobie jeszcze trzy lata na dobre ściganie. Jak po tym okresie nie wyjdzie, możecie mi powiedzieć, że to koniec – dodał Polak.

We Włoszech jechała również polska ekipa CCC. Żadnego etapu nie udało jej się wygrać, ale Victor de la Parte (21. miejsce w klasyfikacji generalnej) czy Łukasz Owsian (73.) pokazali, że wcale nie muszą odstawać od najlepszych.

Klasyfikację górską tegorocznego Giro wygrał Pascal Ackermann (Bora-Hansgrohe), punktową Giulio Ciccone (Trek-Segafredo), młodzieżową Miguel Angel Lopez (Astana Pro Team) , sprinterską Fausto Masnada (Androni Giocattoli-Sidermec) , a zespołową ekipa Movistaru.

Po emocjach związanych z Giro d’Italia rozpoczyna się odliczanie do największego kolarskiego wyścigu świata – Tour de France. Do startu Wielkiej Pętli pozostało już niewiele ponad miesiąc, bo 106. edycja zaczyna się 6 lipca w Brukseli.

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl

Ta strona używa plików cookies

Więcej informacji dotyczących Twoich praw oraz przetwarzania Twoich danych osobowych poprzez pliki cookies znajdziesz w Informacjach dotyczących przetwarzania danych osobowych za pomocą cookies i innych technologii sieciowych. Poniżej możesz wyrazić zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych w celu prowadzenia statystyk i analizy zachowań użytkownika.