Simon Hilton to Brytyjczyk, który od około 18 lat mieszka w stolicy Czech – Pradze. Po tym, jak rzucił pracę Dyrektora Artystycznego w dużym międzynarodowym wydawnictwie, Simon poczuł, że nie chce już szukać innej pracy i zapragnął zrobić coś bardziej namacalnego.

Włożył swój rower do kartonu i wyruszył do Hanoi, aby tam przejechać rowerem do miasta Ho Chi Minh (dawnego Sajgonu), czyli pokonać 1700 km. Przygoda ta zakończyła się 3000-kilometrową podróżą dookoła Kambodży i Tajlandii.

Bike-portrait-jpg-1024x1024

Wydaje się, że właśnie zakończyłeś podróż rowerową swojego życia. Skąd przyszedł ci do głowy ten pomysł?

Ja i moja dziewczyna, Sylva, spędziliśmy wspaniały urlop w Wietnamskich kurortach Hoi An i Hue dwa lata temu. Są to piękne historyczne miasta położone nad morzem, z pięknymi plażami. Wynajęliśmy rowery i pojechaliśmy na jednodniową wycieczkę po Hoi An i okolicach. Było wspaniale. Gdy podróżowaliśmy pociągiem pomiędzy tymi miastami, wyjrzałem przez okno i zobaczyłem samotnego rowerzystę z wyładowaną po brzegi przyczepką, przemierzającego drogę w deszczu. To właśnie w tym momencie przyszedł mi do głowy pomysł, by przejechać Wietnam wzdłuż. Wtedy nie wiedziałem, że za dwa lata będę przemierzał tę samą drogę w ulewie, przyglądając się mijającemu mnie pociągowi. Hoi An i Hue to wspaniałe miasta, warte odwiedzenia przy okazji wizyty w Wietnamie. Sugeruję, by zatrzymać się tam przynajmniej na dwa dni.

Jak wybrałeś odpowiedni rower dla swojej podróży?

Ten rower mam już od czterech lat. To rower górski „Salsa Fargo” ze stalową ramą, z opadającą kierownicą. To prawdziwie solidna konstrukcja. Myślę jednak, że na inną wyprawę wybrałbym szybszy rower – prawdopodobnie z wygodniejszą ramą drogową i zdecydowanie z cieńszymi, szybszymi oponami. No i zabrałbym ze sobą o wiele mniej rzeczy.

IMG_1576-1024x1024

Czyli co dokładnie zabrałeś ze sobą tym razem?

Odpowiadając prosto – zbyt wiele! Nie, nie zabrałem namiotu. Niemal wszędzie z łatwością znajdowałem zakwaterowanie kosztujące od 10 do 30 dolarów za podstawowy pokój. Cały mój bagaż był przymocowany do ramy bagażnika, miałem jeszcze dwie przednie sakwy i sakwę przymocowaną to tylnej części siedzenia. Buty i wszystkie ciężkie rzeczy miałem na plecach, natomiast lżejsze ubrania miałem rozłożone z przodu, dla lepszego wyważenia i sterowności. Zestaw narzędzi wiozłem pod ramą poprzeczną. W warunkach dużego ruchu ulicznego zakładałem żółtą kurtkę Patagonia dla lepszej widoczności. Kurtka ta osłaniała mnie również przed żywiołami. Na krótko przed początkiem wyprawy kupiłem sobie jasno czerwone, specjalistyczne buty kolarskie, również po to, by zwracały uwagę innych użytkowników dróg. Komputer rowerowy z GPS, mała ilość jedzenia, takiego jak batoniki musli i telefon komórkowy zawsze znajdowały się na lub w pobliżu kierownicy. Przed każdą podróżą zawsze napełniałem dwie duże butle wodą i pamiętałem, by stale je uzupełniać. Cały rower wraz z wyposażeniem ważył około 25 kilogramów, z włączeniem wody, czyli spełniał wymogi wagowe linii lotniczych. Ale, mówiąc szczerze, i tak zabrałem za dużo. Gdy podróżujesz po ciepłych obszarach, potrzebujesz tylko dwóch lub trzech koszulek, kilku szortów, klapek i sprzętu rowerowego.

Ile kilometrów dziennie pokonywałeś?

Przejechałem z Hanoi do Ho Chi Minh w 13 dni, a mój GPS pokazał 1790 kilometrów razem. Daje to około 132 kilometrów dziennie. Mogłem przejechać ten dystans szybciej, ale nie spieszyłem się nigdzie i delektowałem się przemierzaniem wietnamskich bezdroży. Myślę, że najdłuższe dni miałem około 190km i 180km, tam i z powrotem. Wiatr wtedy zdecydowanie mi nie sprzyjał. Odległość nie była problemem. Generalnie patrzyłem na mapę i planowałem dotrzeć na miejsce wczesnym popołudniem. Więc miałem wystarczająco czasu, by rozejrzeć się po mieście po przybyciu.

IMG_1402-768x1024

Co powiesz o kierowcach? Czy szanują tam cyklistów?

Generalnie rzecz biorąc tak, ale raz byłem świadkiem tragicznego wypadku. Dziecko w wieku szkolnym zostało potrącone przez ciężarówkę. Gdy przejeżdżałem, jego małe ciało było już położone z boku drogi, przykryte słomianą matą. Obok niego odprawiano jakieś obrzędy duchowe. W tym regionie mnóstwo dzieci podróżuje do szkół na rowerach i skuterach, więc myślę, że jest to częste zagrożenie. Ale pozytywne jest to, że, oprócz ciężarówek i autobusów, po tych drogach nie jeździe dużo samochodów, ponieważ są one dość drogie. Dlatego jest tam dużo przestrzeni dla rowerzystów i motocyklistów, szczególnie na wewnętrznej jezdni lub na utwardzonym poboczu, ale częstym zjawiskiem jest tu rower lub skuter podróżujący pod prąd, więc trzeba zachować czujność.

Czy jazda na rowerze była dla ciebie wymagająca?

Dystanse 100km i więcej stały się łatwe do pokonywania po kilku dniach w trasie. Plus nie musiałem się mierzyć z wieloma wzniesieniami, z wyjątkiem obszaru dookoła Da Nang, gdzie znajduje się łańcuch górski. Ale w razie potrzeby można tam przejechać 9km tunelem. Rzeczywistymi problemami była pogoda i ruch drogowy, więc tak, w sumie zgubiłem kilka kilogramów.

Czy lokalni mieszkańcy byli zaskoczeni, widząc Europejczyka na rowerze?

Przez całą drogę spotykałem dzieci, które mi machały i wołały „Hello mister!”. Bardzo chciały nawiązać ze mną kontakt. Czasami zdarzały się osoby, które zatrzymywały się na motorze i skuterze, chcąc ze mną porozmawiać przez chwilę, ale zwykle taka rozmowa składała się z „Hello mister!”, „Skąd pochodzisz?”, „Gdzie zmierzasz?”. Odpowiadałem, ale nigdy nie wiedziałem do końca, czy mnie rozumieją. Zwykle uśmiechali się i ruszali dalej w drogę, wracając do swoich spraw. Jednym razem młody student i jego koleżanka, jadąca na tylnym siodełku, zatrzymali się koło mnie, a sami zmierzali do Sajgonu. Przez ponad 50 km rozmawialiśmy, przejeżdżając przez straszną burzę. Chciałbym im podziękować za towarzystwo tego dnia. Myślałem, że spotkam po drodze więcej rowerzystów jak ja, ale mijałem tylko trzech innych cyklistów podróżujących z Hanoi do Sajgonu. Jeden z nich był z Belgii. Porozmawialiśmy przez około pięć minut. Wtedy zauważyłem dwóch innych rowerzystów podróżujących w przeciwnym kierunku po Autostradzie 1.  Pomachaliśmy sobie przyjaźnie.

IMG_1647-1024x768

Jak to jest być całkiem samemu w kompletnie obcym środowisku przez tak wiele dni?

Przyzwyczaiłem się do przebywania w obcym środowisku, gdy żyłem w Pradze. Ale lubię podróżować po różnych krajach i komunikować się z lokalnymi mieszkańcami. To wszystko część tego niesamowitego doświadczenia. Podczas takich podróży człowiek dużo się uczy. Północ Wietnamu jest chłodniejsza i przypomina klimat europejski. Więc naturalnie było to dobre miejsce, aby rozpocząć moją podróż.

Czy w czasie podróży napotkałeś jakieś trudności techniczne?

Niespecjalnie, przed wyjazdem dokładnie przygotowałem rower z pomocą mojego mechanika, który znalazł wszystkie źródła potencjalnych problemów na drodze. Po drodze pięć razy przebiłem oponę, czyli raz na sześćset kilometrów, co jest niezłym wynikiem. Moją podróż zacząłem z oponami górskimi Maxxis Aspen. Uszkodziły się one jednak na szkle i twardych elementach znajdujących się na drodze. Musiałem ją wymienić w Ho Chi Minh. Niestety wybór opon w Wietnamie był ograniczony, ale udało mi się kupić parę 29-calowych opon Fast Trak, które nie są moimi ulubionymi – są wolniejsze i odrobinę szersze niż moje poprzednie opony, ale które nadały się idealnie na piaszczystych drogach Kambodży, w pobliżu Krrong Svay Rieng i Siem Reap.

Tajlandia jest kulinarnym niebem, zdecydowanie najlepszym miejscem na Ziemi pod względem zdrowego, pysznego jedzenia.

Czy smakowało ci lokalne jedzenie?

W Wietnamie jedzenie było pyszne, ale jedzenie cały czas makarony i zupy Pho przez dwa tygodnie może się w końcu znudzić, więc rozważałem posiłek w McDonaldzie, gdy przejeżdżałem przez duże rondo w Bến Thành w Sajgonie. W dużych miastach w Kambodży z łatwością znajdziesz coś dobrego do jedzenia, ale jest to o wiele trudniejsze po drodze i w małych miasteczkach. Duszony żółw, piklowane owady i wnętrzności zwierzęce to jedyne produkty, które mogłem dostać po drodze do Phnom Penh. Na szczęście spotkałem kobietę, która rozumiała, że chciałem potrawkę ryżową i zioła bez wnętrzności zwierzęcych. Nie chciałem zachorować podczas podróży. Tajlandia jest kulinarnym niebem, zdecydowanie najlepszym miejscem na Ziemi pod względem zdrowego, pysznego jedzenia. Sklepy całodobowe znajdujące się wzdłuż drogi umożliwiają kupno wody i przekąsek energetycznych w trakcie podróży.

IMG_1764-819x1024