Rok rocznie ciśnienie Europejczyków podnoszą politycy planujący podwyższenie wieku emerytalnego. W Ameryce Południowej natomiast ludzie nie mają takich zmartwień.

Nawet nie próbuj powiedzieć Elenie Galvez z Chile, że jest za stara, by jeździć rowerem. Ta 90-letnia babcia-cyklistka żyje samotnie ze swoimi kurami na zakurzonych przedmieściach Cerrillos w Chile. Co tydzień wystawia siebie i swój wiek na próbę, pokonując setki mil, podróżując na najbliższy targ.

W jej dzielnicy, gdzie bieda jest powszechnym zjawiskiem, zbiera jaja i co tylko uda jej się udoić ze swoich czterech krów i jednego cielęcia na swój rower i jedzie to sprzedać do miasteczka Rengo. Czasem również odwiedza swoich przyjaciół, którzy mieszkają w miasteczku Requinoa.

Podstawowym środkiem transportu Galvez jest jej solidny, stary rower. Od kiedy miała 47 lat zwracała na siebie uwagę w swojej małej społeczności wiejskiej, jeżdżąc do miasta sprzedawać swoje produkty. Galvez mówi, że jazda na rowerze to sekret jej zdrowia i długowieczności i, co więcej, że nie zamierza w ogóle zwolnić tempa.

sili-90-yasinda-kilometrelerce-bisiklet

„To skarb. Mieć kogoś w Cerrillos w jej wieku, kogoś tak aktywnego i mądrego” mówi jej sąsiad, Arturo Pinto. „To wspaniała kobieta, którą warto mieć w swoim mieście”.

„Bez mojego roweru moje życie nie miałoby sensu. To mój przyjaciel. Bez niego nie ma mnie” – mówi Galvez.

(źródło zdjęć: welovecycling.com)