Ta strona wykorzystuje pliki cookies firmy Google, celem dostarczania usług polegających na personalizacji reklam do użytkownika oraz analizy ruchu. Informacje dotyczące korzystania z tej strony przez Ciebie zostaną udostępnione firmie Google. Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookies. Akceptuj

Jazda na rowerze w mieście to temat, który nigdy się nie wyczerpie – po części ze względu na rosnącą popularność wśród mieszkańców, a częściowo dlatego, że same miasta zaczynają traktować ten temat jako priorytet w swoich strategiach rozwoju. Jednak (z wyjątkiem Holandii) kobiety stanowią tylko około jedną czwartą lub mniej osób jeżdżących codziennie na rowerze. Jeśli bardziej zagłębimy się w ten temat, to jest pewna istotna kwestia, która może być źródłem problemu. Wspominani wcześniej Holendrzy, a także Duńczycy, mogą pochwalić się faktem, że około 55% kobiet jeździ u nich codziennie rowerem do pracy. Pisaliśmy już o ich genialnej architekturze i planowaniu przestrzennym sprzyjającym rowerzystom, co możecie zobaczyć tutaj.

Jeśli stworzy się środowisko, w którym twoja babcia może bezpiecznie wsiąść na rower, pojechać do centrum miasta po małe zakupy spożywcze na swojej stylowej damce holenderskiej, a potem bezpiecznie wrócić – to właśnie strzał w dziesiątkę. Jazda na rowerze stanie się atrakcyjna dla ludzi z różnych środowisk, różnej płci, rasy i wieku. Dzięki temu ludzie będą zdrowsi, ulice mniej zakorkowane i zmniejszą się emisje zanieczyszczeń powietrza.

Rzućmy okiem na Londyn. Rowerzystki stanowią tylko 26% ogólnej liczby osób dojeżdżających do pracy pomimo faktu, że w ciągu ostatniej dekady podwoiła się liczba ludzi korzystających z roweru, jako używanego codziennie środka transportu. Lilli Matson, kierownik planowania ruchu naziemnego w Transport for London (TfL), mówi, że na każdy miliard kilometrów przejechany między 2008 a 2011 r. zabitych lub poważnie rannych zostało 710 mężczyzn i 580 kobiet, głównie z winy lekkomyślnych kierowców ciężarówek. Istnieje wiele powodów, dla których kobiety decydują się na autobus zamiast na rower, ale jeden jest dominujący – boją się o swoje bezpieczeństwo, zarówno pod kątem ruchu drogowego, jak i molestowania.

Nie jest to tylko problem Londynu. Alix Stredwick, konsultantka w dziedzinie zrównoważonego transportu, wspomina o źródłach dotyczących badań z 2008 r. przeprowadzonych przez Departament Transportu, które pokazują, że w całej Wielkiej Brytanii tylko 27% przejazdów rowerem przypada na kobiety, w porównaniu do np. poziomu 25% w USA, a góruje nad nimi Kanada z poziomem 30%. Zupełnie inaczej jest w Niemczech – 49%, a Dania i Holandia to jedyne kraje, w których wśród rowerzystów jest więcej kobiet niż mężczyzn i stanowią one około 55%. W wielu miastach europejskich jazda na rowerze jest również sposobem spędzania wolnego czasu i integralną częścią życia wszystkich grup wiekowych i płci, natomiast w miastach w Wielkiej Brytanii rower wybierają głównie młodzi, aktywni fizycznie i biali mężczyźni.

Stredwick ma teorię, że potencjalna wrogość miejskiego środowiska kolarskiego ma swoje odzwierciedlenie w ilości dojeżdżających do pracy na dwóch kółkach i twierdzi, że „mamy takich rowerzystów, na jakich zasługujemy” po prostu dlatego, że zatłoczone chaotyczne skrzyżowania i wspomniane wcześniej ogłuszające ciężarówki pozwalają mierzyć się z jazdą ulicami wyłącznie ludziom o stalowych nerwach. W większości przypadków są to młodzi mężczyźni.

Gil Penalosa, właściciel organizacji konsultingowej z Toronto, 8-80 Cities, określa rowerzystki jako „papierki lakmusowe” bezpieczeństwa w obszarach miejskich, nie tylko w zakresie jazdy na rowerze. Według niego, jeśli poziom uczestników ruchu obu płci nie jest w miarę równy, jest to znak, że struktura miasta może być nieprzyjazna. Widać to w Nowym Jorku, gdzie na ruchliwych, zatłoczonych ulicach Manhattanu jakieś 80% rowerzystów to mężczyźni, a na pięciomilowej oddzielonej ścieżce rowerowej wzdłuż rzeki Hudson więcej niż połowę użytkowników stanowią kobiety.

Jedno z rozwiązań Johnsona z 2015 roku, o którym wspomina w wizji burmistrza Londynu dotyczącej ruchu rowerowego (Mayors Vision for Cycling in London), skupia się na zatłoczonych platformach komunikacyjnych i przekształceniu ich środowiska na bardziej przyjazne dla rowerów, zwiększeniu wygody korzystania, dzięki większej ilości miejsc postojowych i punktów wypożyczania rowerów. Jak podsumowuje: „Chcę widzieć więcej kobiet na rowerach, więcej ludzi starszych na rowerach, więcej czarnoskórych i przedstawicieli mniejszości etnicznych Londynu na rowerach, więcej rowerzystów ze wszystkich środowisk społecznych – bez których prawdziwe uczestnictwo masowe nigdy nie będzie miało miejsca.”

Chociaż bezpieczeństwo z pewnością jest istotne nie tylko dla kobiet, kobiety nadają mu zdecydowanie wyższy priorytet. Jednakże, nawet jeśli kobiety są ważną grupą docelową dla zróżnicowanego środowiska rowerowego, planowanie przestrzeni miejskiej powinno koncentrować się również na dzieciach i seniorach. Badania wykazały, że tam, gdzie mężczyzna lub kobieta na pewno pojechaliby sami na rowerze, nigdy nie odważyliby się zabrać z sobą ośmiolatka. Poza tym to głównie kobiety są odpowiedzialne za zawożenie dzieci rano do szkoły, czyli wtedy, gdy miasto staje się najbardziej zatłoczone, ale znowu bałyby się o bezpieczeństwo swoje i dzieci, gdyby miały pokonać trasę rowerem.

Ostateczny wniosek może być zatem taki, że dzięki przemyślanej sieci ścieżek rowerowych, zaplanowanej z myślą o wszystkich możliwych grupach użytkowników, populacja jako taka może stać się szczęśliwsza. „Być może potrzebujemy mniej autobusów wydzielających cząstki oleju napędowego. Ludzie mogliby wysiąść z autobusów i zamiast tego wsiąść na rowery” – podsumowuje Stredwick.

(źródło zdjęć: welovecycling.com)